NIE SAMYM CHLEBEM ŻYJE CZŁOWIEK

Dla wnikających coraz głębiej w tajemnicę ludzkiego ciała, pojętego we wszystkich możliwych wymiarach, nie będzie wielkim odkryciem, i jakąś wielką tajemnicą, że to co nas żywi, co nas rzeczywiście utrzymuje przy życiu i zdrowiu, nie są wyłącznie pokarmy doprowadzane do naszego organizmu drogą układu pokarmowego.

To co nas żywi i utrzymuje przy życiu, to jest wyższego rzędu energia (subtelna), do której przetwarzana jest w efekcie końcowym żywność, spożywana, wchłaniana przez układ pokarmowy.
Nie jest to to, co przeliczamy na kalorie, ale energetyka wyższego rzędu.

Na tej właśnie płaszczyźnie staje się możliwy fenomen inedii, niejedzenia, bretarianizmu czy odżywiania się praną, używając rożnych nazw na ten sam fenomen.
Sam zrobiłem kiedyś w tym kierunku sporo pozytywnych doświadczeń, i w związku z kamiennym kręgiem odkryłem, że medytacja w kamiennym kręgu stała się pewnego rodzaju ‘stołówką’, miejscem doprowadzania dodatkowych energii do organizmu, energii nie w sensie psychicznego samopoczucia, nie kalorii, ale ostatecznie energii na poziomie somatycznym, co ułatwiało kontynuację procesu niejedzenia.

Nasz organizm jest w stanie obejść cały ten energetycznie bardzo kosztowny, wręcz nawet dosyć nieekonomiczny (bo podobno aż ok 80% energii pozyskanej ze spożytych pokarmów idzie na utrzymanie samych tylko wszystkich procesów metabolicznych, a tylko ok 20% zostawałoby na tzw. utrzymywanie organizmu przy życiu, na energetykę, podczas wykonywanych czynności, taki ślinik spalinowy, który by 80% pozyskanej energii zużywał na utrzymanie własnych procesów spalania i wydechu, należałoby nazwać nieenergetycznym) obieg dostarczania sobie energii poprzez spożywanie pokarmu drogą układu pokarmowego, i jest w stanie dostarczyć sobie bezpośrednio z kosmosu do życia tego, czego w danym momencie potrzebuje.

Właśnie o tym przekonały mnie eksperymenty z kamiennym kręgiem w czasie dni niejedzenia. Organizm dużo łatwiej pobierał sobie te potrzebne mu energie podczas pobytu w kamiennym kręgu, gdzie występują skondensowane na wysoką skalę energie subtelne, bardzo wysokie wibracje, przy steli przekraczające 500 000 w skali BSM na płaszczyźnie eteryczno-astralnej. Dostarczanie organizmowi przez kamienny krąg tej potrzebnej energii życiowej, omijając przewód pokarmowy, staje się prze pobyt w kamiennym kręgu prostsze.

W ostatnich dniach w tym przekonaniu utwierdziły mnie dwie dalsze osoby, i ku temu stanowisku ja się jak najbardziej też skłaniam.

Mianowice, zadzwoniła do mnie kiedyś jedna, a przed kilkoma dniami druga osoba, meldując niejako ‘problem’ z tą uzdatnianą wodą w kamiennym kręgu!!!

 

Mianowicie, obie osoby spożywają w sporych ilościach – 2-3 liry dziennie tej uzdatnianej, wysokoenergetycznej wody z kamiennego kręgu – i wyraziły trochę swoje ‘niezadowolenie’ z powodu trochę niewyjaśnionego przybierania na wadze.
Obie prowadzą od lat bardzo regularny tryb życia, zważając na to dosyć dokładnie, co i ile spożywają, i ich zamiarem byłoby nawet raczej w jakimś czasie lekko zejść na wadze, a tu niewyjaśniona odwrotność. ‘Czy to może być od tej wody?’ pytały mnie obydwie, ….. i ja sam siebie pytałem już o to też wcześniej, bo właśnie doświadczałem ostatnio takiego niewyjaśnionego, lekkiego przyrostu na wadze, jakkolwiek wiem, że z tego, co spożywam, nie powinno!!! do tego dochodzić.

Tak, woda doenergetyzowana w kamiennym kręgu, zawiera w sobie, musi zawierać dodatkowe energie subtelne, które organizm sobie przez picie przyswaja, przyswajając poza tym spożywane codziennie regularne porcje pokarmu i kalorii, doprowadzane przez trakt trawienny.
Z pewnością nie są to do zmierzenia kalorie czy kilokalorie, które byśmy znaleźli w takiej wysokoenergetycznej wodzie, ale energie subtelne, które organizm i tak potrzebuje wytworzyć ze spożytych pokarmów na drodze tzw. normalnego odżywiania się.
Potwierdzało by to tym bardziej fakt, ‘że nie samym chlebem żyje człowiek’, ale wyższymi energiami, które i tak już człowiek pobiera z kosmosu, a tylko jakąś część tego pozyskuje ze spożywanych pokarmów.
Wysoko energetycznie uzdatniona woda zawiera te energie w skondensowanej formie.
Takie energie pobiera sobie w kamiennym kręgu nasz organizm somatyczny, który w znacznej części składa się z wody, i dochodzi tu podczas pobytu w kręgu, np., podczas medytacji, do takiej transformacji tej tzw. ‘zwykłej wody’ na płaszczyźnie somatycznej organizmu, do wody o wyższej energetyce, która jest już tylko o krok do tego, by stać się dla organizmu we wszystkich jego wymiarach, tym co go rzeczywiście żywi.
Czyli nie tylko spożywana woda, ale i sam pobyt w kręgu, zmieniając nasze wibracje, dostarcza organizmowi więcej potrzebnej w efekcie końcowym energii.
Mało tego, że to ta woda jest ‘winna’ przybieraniu na wadze, …. to też sam pobyt w kręgu może być ’winny’.
Odczuwany, nie tylko przez kobiety!, jako negatywny efekt tycia, przez spożywanie wysokoenergetycznej wody, potwierdza pewne istniejące w naszej rzeczywistości prawa.

Żyjemy i odżywiamy się tak właściwie już i tak poprzez wyższe, subtelne energie, które w bardzo skomplikowanych procesach organizm musi sobie wytworzyć z tego tzw. chleba, ale i tak organizm w większości pobiera, co mu potrzebne, z kosmosu, i to, co go żywi, daje życie, i nie jest to właśnie w pierwszym rzędzie ten tzw. chleb, ale niesamowicie skomplikowany system energetyczny człowieka, który umożliwia mu życie i odżywianie się, nawet bez doprowadzania drogą traktu pokarmowego jakiegokolwiek ‘chleba’.
Głęboką prawdą byłaby tu zatem wypowiedź mistrza, ‘nie samym chlebem żyje człowiek, …. ale każdym słowem, które pochodzi z ust Boga’.
Słowo to inaczej w języku greckim logos, a Logos to zarazem oznaczenie tej wibracji i energii, przez którą wszystko się stało, dzieje i istnieje. Ten logos, utrzymując cały wszechświat w istnieniu, i nadając mu ‘logiczną strukturę’ może być przez nas odbierany, wchłaniany, ‘spożywany’, i utrzymuje nas przy życiu.
Przy życiu utrzymuje nas zakotwiczenie w tej ‘logicznej’ strukturze wszechświata, w przodzie, w tym co przyrodzone, co się nieustannie wokół nas rodzi i od-radza.
Dostęp do tego innego ‘chleba’, który daje życie, daje POSTAWA, w której my się na te wibracje otwieramy, stajemy się ich świadomi. I to jest też decydującym momentem, postawa, z jaką wkraczamy na drogę indedii, ‘nie-jedzenia’, bretharianizmu
Kto tej odpowiedniej postawy nie ma, naraża się po 3-5 dniach niejedzenia i niepicia cieczy na śmierć głodową, a kto tę postawę w sobie nosi, przekracza ten punkt krytyczny, doświadczając w sobie, że można żyć, nie doprowadzając (żadnego chleba do żołądka) żadnych pokarmów drogą przewodu pokarmowego, ani nawet wody.
Kto spożywa sporo tej wysoko-doenergetyzowanej wody, może w minimalnym stopniu spożywanie pokarmów, tego tzw. chleba powszedniego ograniczyć, jeśli jest mu/jej ważne, zachować tę tzw. linię.
Spożywanie takiej wysoko-doenergetyzowanej wody jest/może być w pewnym sensie etapem wstępnym, pośrednim wkraczania na ścieżkę tzw. odżywiania się praną (, czy jak zwał tak zwał), niejedzenia czy breatharianizmu.
Uważna postawa życiowa, medytacja są takimi praktykami, które umożliwiają nam w sposób wyjątkowy takie wejście na ścieżkę, aby właśnie poczuć, jak żyjemy energetyczną, logiczną (słowną) strukturą w przyrodzie, które wszędzie wokół nas jest obecna.
Zdjęcie 1: przykład uzdatniania wody w kamiennym kręgu, krąg kamienny w ośrodku DIANA w Łazach nad morzem.
Zdjęcie 2: Uzdatnianie wody na głazie centralnym w kamiennym kręgu w Sulistrowicach.