Niewytłumaczalna,
nie mówię że irracjonalna,
posuwa mnie codziennie siła do przekonania, wbrew temu co widzą oczy i słyszą uszy,
że świat jest dobry i piękny,
że wszystko zmierza
jak w Szeroko-Otwarte-Ramiona-Miłości,
by doświadczyć swej pełni i szczęścia:
świat rozdarty i podzielony,
na więcej niż wyobrażalną liczbę strzępów. Szuka on często bezwiednie,
a zmierza nieuchronnie,
i każe mi wierzyć
ten rozpościerający się wokół horyzont nieba, nocne i wieczorne gwiazdy,
krople rosy i deszczu,
płatki śniegu na skroniach,
wieczne kamienie w milczącym kręgu,
że nie może być inaczej,
wbrew codziennej obecności śmierci i kłamstwa, że ponad nimi
jakże spokojny ale najpotężniejszy
w swej sprawczości powiew wiosennego wiatru, który przedwiośnie ludzkości zwiastuje
i jedna wszystko-we-wszystkim,
wbrew nauce i logice tego świata.
Czy masz jeszcze pytania?
Bo ja żadnych,
i żadnych tak zwanych naukowych odpowiedzi, ale to tylko jedno niewytłumaczalne,
i wcale nie irracjonalne
jeszcze gdzieś nauki poprzedzające przekonanie, że ten oto tu świat z nami i my z nim
ku Pełni Dobra, Piękna i Miłości zmierzają, niepojętymi nam drogami,
przez potoki łez i gęste ciemności,
ale ku Światłu-Nigdy-Niegasnącemu.
13.02.2024,
zdjęcie, obraz olejny Tomasz Alen Kopera, Rebirth
Ponownie-Narodzonej


