Takich odwiedzin w moim kamiennym kręgu nie mam codziennie, i cieszyłem się na nie i czekałem od dawna, bo termin był wielokrotnie przekładany.
Odwiedził mnie mianowicie w piątek, 7 czerwca Ryszard Gontowicz, docent radiestezji we wrocławskim BIORADzie, w Stowarzyszeniu Radiestetów i Bioenergoterapeutów, członek zarządu tegoż stowarzyszenia.
Oprócz samych ‘oględzin’ mojego kamiennego kręgu mieliśmy pewne urządzanie do przetestowania – właśnie w związku z pomiarami ludzkiej energetyki – nad którego zakupem się od dawna zastanawiałem. Chciałem wcześniej to urządzenie widzieć, poznać z bliska jego działanie i to, co może oznaczać dla mojego kamiennego kręgu i zarazem dla wszystkich, przeze mnie budowanych innych kamiennych kręgów.
Tym co przykuło uwagę Ryszarda jeszcze przed wejściem do kręgu, była pozytywna energia na trawie, a mianowicie tu, gdzie ślady były jeszcze widoczne po rozebranej mojej eksperymentalnej kamiennej spirali.
Spirali już nie było, ale energia przez nią emitowana była jeszcze ciągle odczuwalna. Ryszard to zauważył.

Miejsce, które zwróciło szczególną uwagę Gościa: tu była wcześniej kamienna spirala
Być może jeden ciekawy stąd wniosek: Jak długo taka energia pozostaje odczuwalna np. po nie istniejących kamiennych kręgach?
Dla mnie bez wątpienia ziemia po której stąpamy, może taką pamięć przechowywać. Czy na podstawie energetyki dadzą się namierzyć miejsca nieistniejących na Pomorzu kamiennych kręgów, jeśli te tam stały być może całe stulecia lub tysiąclecia?
Prawdopodobnie tak, o ile ta energia nie została tam zneutralizowana celowo.
Innym ważnym faktem wynikającym z tego, będzie konieczne przebadanie i oczyszczanie ziemi, o ile taka jest np. świeżo nawożona w większych ilościach na miejsce, gdzie będzie budowany kamienny krąg.
Ziemia uprawiana, nawożona często do ogródka może pochodzić z miejsc naładowanych negatywnymi wspomnieniami, może być np. na poziomie astralno-kauzalnym toksyczna.
Np. na tereny Dolnego Śląska w latach 20 i 30 zeszłego wieku Niemcy przywozili wagonami ukraińskie czarnoziemy. Dziś taka ‘gleba’ będąc z wyglądu czarnoziemem mogła by być nasycona ołowiem i innymi metalami ciężkimi, z powodu prowadzonych tam na ukraińskich rubieżach działań wojennych, używanych w potężnej ilości różnego rodzaju pocisków (w tym też ze zubożonym uranem) ale i nosić w sobie pamięć wydarzeń: także i te negatywne wspomnienia zbrodni, cierpienia, bólu, znęcania się człowieka nad człowiekiem i echa innych związanych z tym czynów.
Ten ujęty percepcją Ryszarda fenomen będę na moim podwórku obserwował: jak długo utrzymują się i jakie, podwyższone wibracje po spirali, której już tutaj nie ma.
Najogólniej co do kamiennego kręgu, to wrażenia Ryszarda były bardzo, bardzo pozytywne: Tu coś jest, tu jest moc, jest odczuwalna.
Zaskoczyło mnie pozytywnie jego fachowe podejście: wiedział co i gdzie chce mierzyć.
Zbadał wyrywkowo ustawienie kilku głazów.
Co do ustawienia w środkowym polu steli na siatce Hartmanna byliśmy zgodni. Stela nie stoi na skrzyżowaniu pola wirowego siatki Hartmanna. Ustaliliśmy wspólnie kilka tam przebiegających linii geomancyjnych, konkretnie, tych niższych, mianowicie siatki Hartmanna.
Ja z mojej strony przedstawię i naniosę graficznie to w następnych dniach na planie kręgu, jakie linie geomanycjne jeszcze inne przebiegają przez miejsce ustawienia mojego kręgu i dlaczego stela stoi w tym, a nie innym miejscu.
Wyrazem tego ogólnie bardzo pozytywnego odbioru były jeszcze dwie inne rzeczy.

Ryszard Gontowicz wczuwa się w energetykę kamiennego kręgu w Sulistrowicach, przy głazie centralnym tego kręgu
Podobnie jak i u mnie, pomiary Ryszarda pokazały, że woda uzdatniana w kamiennym kręgu w Sulistrowicach emituje najwyższy kolor radiestezyjny, biały. Taka woda była miłym doświadczeniem, aby się napić na miejscu.
Chętnie takiej wody dałem Ryszardowi na drogę.
Innym pozytywnym doświadczeniem była praca i eksperymenty pomiarowe, przed i po pobycie w kręgu, aparatem skonstruowanym przez dr inż. György Egely’ego z Węgier (wielokrotnie nagradzanego na międzynarodowych konferencjach i wystawach oryginalnych wynalazków, ten produkt jest chroniony międzynarodowym patentem nr WO9108703) tutaj modelem jeszcze pierwotnym, ale sporo ciekawego pokazującym, EW-01.
Egely Wheel Vitality Meter, tutaj EW-01, to inaczej Miernik siły życiowej człowieka.
Urządzenie to może być pewnym wskaźnikiem stanu zdrowia – “im szybciej się porusza koło (wheel), tym zdrowsza jest nasza sfera duchowa, więcej energii życiowej przepływa przez to urządzenie, wskazując na to w skali od 1 do 24, lub w procentach, do 400%.
Urządzanie pokazało jednoznacznie pozytywny!!! wpływ pobytu w moim kamiennym kręgu na podniesienie się tego wskaźnika, u nas obu, siły i energii życiowej. Wartości u nas obydwu poszły pozytywnie w górę.
Samo urządzenie, po jego zakupie, po dokonanych dalszych pomiarach na kilku/kilkunastu osobach przedstawię niebawem w najbliższym czasie.
Tych wszystkich, którzy by byli zainteresowani podobnymi pomiarami, eksperymentami w kamiennym kręgu z innymi urządzeniami, zapraszam serdecznie do tego, do takiej współpracy.

EW-01 to model już sprzed kilkunastu lat. Obecnie w sprzedaży jest aparat ulepszony EW-02.


