Punktem być może najistotniejszym kamiennego kręgu jest przez odpowiednie ustawienie głazów, zgodnie z wiedzą duchową, geomancyjno-radiestezyjną, uzyskanie fenomenu energetycznego, który radiestezja od prawie niebawem 100 lat zwie neoenergią. Fenomen tego rodzaju energii został odkryty przy badaniach nad energią kształtu, a szczególnie przy badaniach piramid. Ponieważ piramid domowych czy ogrodowych nie budowano aż tak dużych, konieczne okazało się zbadanie występowania rożnego rodzaju energii, na różnych wysokościach w piramidzie. Ta wiedza nie została jednak później dostatecznie ani doprecyzowana, ani dostatecznie w praktyce wykorzystana.
Kamiennych kręgów nie budujemy w domu. Ich przestrzeń jest większa. Takich problemów z występowaniem rożnych energii przy głazach, na różnych wysokościach nie ma, przynajmniej przy naszym ludzkim wzroście ciała ok 180cm, nie gra to absolutnie żadnej roli.
Ale przestrzenne występowanie, zróżnicowane przy samych głazach, w przestrzeni przy kamieniach jest już zjawiskiem wartym zbadania.
W tym przypadku właśnie kamienie oprócz im własnej przyrodzonej energii zaczynają tworzyć wspólnie jako krąg, jako konstrukcja i jako całość, jeszcze inne dynamiczne pole energii, które nie jest sumą ustawionych głazów.
To właśnie ten kształt w przestrzeni kosmicznej na ziemi tak ustawionego kręgu, powoduje, że one razem wspólnie jako jedność wzięte, dyrygują ‘przydziałem’ tej energii każdemu z osobna na odpowiednim miejscu stojącemu kamieniowi.
Tak ustawione głazy w kręgu emitują do środka kręgu, każdy z nich, różną długości fali radiestezyjnej, które nazywamy kolorami radiestezyjnymi. Kamienie pozostają z jednej strony sobą, ale w odpowiednio ustawionej z nich konstrukcji, wchodzę w wyższą sferę współgrania między sobą i jako konstrukcja z kosmosem; to co emitują kamienie jest jeszcze ponad tym, co jest ich energią przyrodzoną, jest ponad tym, co jest ich kolorem przyrodzonym. Trochę jak w orkiestrze, dobrze wyszkolony muzyk, dobrze grający na swoim instrumencie, słucha na dyrygenta i gra właściwą mu partię, we właściwym momencie, nie przestając być tym indywidualnym, dobrze wyszkolonym muzykiem.
Kamienie ustawione przez sprawnego ‘dyrygenta’ w kamienny krąg grają kosmiczną symfonię całej pełni energii i kolorów, a te energie i kolory są ‘wiązane’ niejako przez ustawione na okręgu kamienie, by punktowo przed sobą odzwierciedlać 12 lub 16 kolorów, które nazywamy kolorami radiestezyjnymi.
Rozpoczynając od głazu południowego, który będąc nawet silnym, zdrowym kamieniem, emitującym kolor biały i ok 7 tys. jednostek Bovisa, tutaj w orkiestrze gra ‘tylko’ najniższe tony, może jak kontrabasista (który będąc uzdolnionym muzykiem, potrafi może grać na kilku innych instrumentach i inne dźwięki), to tutaj jednak dyrygent wyznacza mu odgrywanie tych a nie innych dźwięków w odpowiedniej ich tonacji. Jak pokazuje dołączona tutaj moja grafika (na przykładzie kręgów w Iganiach k. Siedlec i w Radomiu – podobnie będzie we wszystkich budowanych przeze mnie kręgach), kamień południowy emituje do środka kręgu ok. 1 tys. jednostek Bovisa. Te wibracje emituje do środka w takim promieniu, na ile pozwala mu rozstaw kamieni na okręgu. Jeśli mamy kamienie na okręgu ustawione w odległości ok. co 2,5m, to kamień południowy, i analogicznie każdy następny w kręgu, będzie emitowała swój kolor radiestezyjny na odległość ok. 1,25, na boki i do przodu. To promieniowanie tej energii nie jest statyczne, ale pulsujące i wirowe, gdy kierujemy się do środka kręgu. Na końcu tego wspomnianego dystansu ok. 1,25m natężenie koloru szarego maleje, i szybko przechodzą kolory radiestezyjne w coraz ‘wyższe’, i na dystansie ok 2m od głazu szarego, przy takiej wyżej podanej wielkości kręgu wg rozstawu głazów na okręgu, mamy, powinniśmy mieć, radiestezyjną biel. Cały środek poprawnie zbudowanego kamiennego kręgu musi mieć kolor radiestezyjny biały.
Dołączona grafika pokazuje progresję energii w jednostkach Bovisa, jak rosną wibracje, idąc w kręgu zgodnie z ruchem wskazówek zegara, aż osiągają swoje maximum przy kamieniu białym.
To może ten kamień najdobitniej pokazuje znowu, do jakich wyżyn ‘dźwiekowo wibracujnych’ animuje go dyrygent, orkiestra i grana symfonia. Potrafi ‘grać’ niejako ponad miarę tego, czym jest sam np. na polu ze swoją energią mu przyrodzoną. To jak szczególny wyczyn wirtuoza, do czego uskrzydla go całe otoczenie i grana symfonia, a sam w domu by tak nie zagrał.
Z drugiej strony to właśnie miejsce miedzy głazem szarym i białym w kręgu domyka energetycznie kamienny krąg, i to domknięcie tworzy metafizyczną i konstrukcyjną bramę do kręgu, której używamy, gdy wchodzimy do kręgu świadomie na wybrane ćwiczenia, czy jako grupa na jakiś rytuał.
Każdy mniej zaznajomiony z kręgiem powinien tego kamienie południowego szukać, bo po nim rozpoznajemy, jak mamy się w kręgu poruszać. Naprzeciwko niego, po przeciwnej stronie steli będzie głaz północy, który powinien emitować zieleń dodatnią do środka, a głazy na lewo czy też na prawo, patrząc na północ, pod katem ok. 90 stopni od steli, będą emitowały odpowiednio kolory czerwony i fioletowy.
Rozpoznanie głazu południowego wskaże nam na kilka rzeczy, jeśli chcemy dany krąg pobieżnie zbadać. To jest też pomocą, w przypadku gdy wibracji na swoim organizmie nie odczuwamy, że przy tym kamieniu nie medytujemy.
Kamienny krąg może mieć tyle kolorów, ile głazów byśmy ustawili na okręgu. Nie ma żadnego przeciwwskazania, by kręgu nie budować z 20 lub 30 głazów lub więcej głazów: do tego potrzebna jest jednak odpowiednia przestrzeń – np. krąg nr 2 w Odrach potrzebuje do tego ponad 800m kwadratowych. Mało sensownym byłoby też ustawianie głazów co 0,5m, kiedy normalna chromoterapia nie byłaby możliwa.
Jaki kolor emituje dany kamienny krąg, pytają się często niektórzy.
Odpowiedzi mogą być dwie: 1. Zależy w którym miejscu kręgu to zmierzymy. 2. Krąg powinien emitować jako kolor dominujący swoim głównym obszarze radiestezyjną biel, jeśli tego nie robi, to zostały gdzieś popełnione błędy.
Taka różnorodność kolorów przed głazami do wewnątrz kręgu w prawidłowo ustawionym kręgu musi występować. I właśnie medytacja w chodzie jest takim spacerem (zawsze prawoskrętnie) w całym spektrum kolorów, czy to będzie 12 czy 16, czy więcej. Jest to też wspaniałe ćwiczenie by uczyć się percepcji naszym ciałem, naszymi ciałami, jak odbieramy takie różne wibracje na przestrzeni naszej aury.
Nic prostszego jak wejść do kręgu i krok za krokiem doznać takiego ‘duchowego masażu’ na naszych ciałach subtelnych, harmonizacji przez całe spektrum różnej długości fal.
Więc wchodzimy. Odwagi!
(ten wpis będzie miał kontynuację)
Zdjęcie: Grafika pokazująca rozkład kolorów radiestezyjnych w kręgu i progresję wibracji w jednostkach Bovisa, grafika własna.


