Kamienny Krąg w Dolinie Harmonii w Kopańcu

(okolice Jeleniej Góry)

To już dosyć dawno, kiedy się dowiedziałem od znajomego o istnieniu tam tego kamiennego kręgu.

Chciałem zobaczyć ten ośrodek warsztatowy i agroturystykę też z innych powodów, mianowicie jako ewentualne miejsce przeprowadzenia kiedyś warsztatu, i oczywiście sam krąg.

Miejsce jest bardzo piękne, pięknie położone, sympatyczne dowodzenie ośrodkiem, miejsce z dużą salą do ćwiczeń, wystarczająca zupełnie infrastruktura noclegowa i gastronomiczna.

Krąg ma już dobrych kilkanaście lat, i budował go zmarły przed kilku laty mąż pani Danuty, prowadzącej ten ośrodek obecnie z synem i z córką. Na każdym kroku ośrodka czuje się ciepło i osobiste zaangażowanie w wystrój tej otaczającej go przestrzeni. Ośrodek jak najbardziej godny polecenia na warsztaty związane z duchowością.

Przechodząc trochę na bok, przez łąkę, dochodzimy do dużego w średnicy kamiennego kręgu, który dzisiaj w ponad jednej trzeciej znajduje się w wyrosłych z biegiem lat brzózkach.

Krąg widokowo jest pięknie położony, i bardzo okazały, nie mierzyłem (zapomniałem zabrać taśmę mierniczą), ale ma średnicę dobrze ponad 20 metrów!!!.

Jest zbudowany z głazów granitowych pochodzących z okolicznych prac wykopowych, niektóre były kiedyś do czegoś używane.

Głazy nie są tak mocne energetycznie jak kamienie polne, maksymalnie emitują w stanie ‘surowym’ ok 5,5 JB (Jednostek Bovisa).

Krąg nie był budowany z taką, dzisiaj dla niektórych znających się na tym, z odpowiednią wiedzą geomancyjno-radiestezyjną.

Z jednej strony krąg by swoim położeniem widokowym bardzo zapraszał, z drugiej strony istnieje sporo argumentów mówiących przeciwko temu, aby tam w  nim dłużej pobyć.

Przede wszystkim krąg znajduje się na nieodpowiednio dobranym podłożu, na którym znajdują się całkiem nawet liczne podziemne cieki wodne, także przecinające się wewnątrz kręgu.

Jako pewnego rodzaju osobę neutralną, bez moich sugestii wpuszczam do kręgu moją partnerkę Renatę, która dużo czuje i jest po pierwszym stopniu radiestezji.

Jej odczucia są prawidłowe, ja naprowadzam na to, co powoduje taką a nie inną energetykę tego kręgu.

Krok po kroku dochodzimy do konkretnych przyczyn.

Kreślę na przygotowanym wcześniej planie kręgu z dwunastoma głazami na okręgu przebieg cieków podziemnych. Nasze obustronne badania tych cieków potwierdzają się.

Sprawdzamy ustawienie głazów.

Także tutaj potwierdza się mój pierwszy wgląd sprzed kilku lat, gdy znajomy pokazał mi ten krąg. Tak kilka głazów stoi na głowie a kilka minusem do wnętrza.

Energetycznie krąg nie jest też czysty, pod względem obecnej tam energii.

Ten sympatyczny i pięknie ogólnie wyglądający krąg na obecnym miejscu nie jest niestety do uratowania, właśnie na takim podłożu.

Oboje po ok. dobrze ponad półgodzinnym pobycie wewnątrz odczuwamy niezbyt przyjemny ucisk na głowie. Potrzebne było potem oczyszczanie aury.

Głaz centralny ( a właściwie dwa), to płyty leżące płasko jedna na drugiej – może pomyślane tak do składania na nim darów ofiarnych w różnych rytuałach, w celach biesiady- też jest trochę problematyczny. Większa płyta pod spodem leży polaryzacyjnie minusem do góry, mniejsza na niej w miarę poprawnie, ale piorąc po uwagę masę płyt, to ta większa pod spodem dominuje energetycznie, tak, że mamy w efekcie końcowym minus na górze.

W kilku miejscach w kręgu można było namierzyć wir prawoskrętny, ale tylko w niewielu miejscach. To prawdopodobnie z powodu leżącej steli, jak i jej polaryzacji, minusem do góry, stela nie odbija od głazów, wprawdzie niewielkiej, ale emitowanej na nią energetyki, i to powoduje efekt tego, że jakby jej nie było: dlatego krąg na zewnątrz emituje także niekorzystne dla organizmu wibracje, bo o tym decyduje ustawienie steli.

(Dla mnie osobiście w związku z tym powstają tu nowe pytania, warte w najbliższym czasie przebadania)

Warto było tam trochę pobyć, krąg poczuć, dokładnej zobaczyć i zbadać.

Jako ośrodek warsztatowy, miejsce bardzo ciekawe i ogólnie wartościowe pod względem położenia i wyposażenia (maty i poduszki do medytacji są na miejscu).

Naturalne głazy granitowe, nawet jeśli nie są tak mocne jak kamienie polne, mogłyby posłużyć do zbudowania takiego kręgu, musiałoby to być jednak inne, odpowiednie miejsce, a takimi miejscami ten ośrodek dysponuje.

Z pewnością taki odpowiednio funkcjonujący krąg dodałby całemu miejscu blasku, dużo pozytywnej energii odwiedzającym, czy też samym mieszkającym na miejscu i w okolicy.

Ten, kolejny już tak ustawiany krąg jest pozytywnym fenomenem naszego ludzkiego powiązania, przyjaźni z kamieniami, i chęci, a nawet tęsknoty, ustawienia z nich specjalnej konstrukcji. Chyba najbliższe temu wszystkiemu jest, ustawić je w kształt  boskiej figury geometrycznej (jak powiedziałby Platon), w krąg, w kamienny krąg. Przypuszczam, że mój pierwszy w 1999 roku ustawiony kiedyś krąg wcale nie był lepszy, a radości sprawiał mi sporo.

Cieszy mnie ciągle, ciągle i to bardzo, spotykać ludzi, którzy czują więź z kamieniami i je po prostu niemalże kochają, jeśli można tego samego słowa, co w odniesieniu do człowieka, użyć też w stosunku do kamieni.

Właśnie z takiej tęsknoty i odczuwanej więzi z kamieniem, rodzą się kręgi, te piękne i te najpiękniejsze. Na tym miejscu czuć było tutaj to włożone serce w tę pracę, w ustawienie tego kręgu. Tego aspektu przy żadnym kamiennym kręgu pominąć absolutnie nie wolno. Jest on cenny.