Nawet gdy kamienne kręgi są instalacjami do intensywnych ćwiczeń relaksacyjnych, prozdrowotnych(-chromoterapeutycznych) oraz do ćwiczeń na ścieżce rozwoju duchowego, to te ich prominentne przeznaczenia nie mogą przysłonić w całości biorąc, czy też zsunąć kompletnie na margines ich waloru kształtowania energetycznego środowiska, okolicy i jej przestrzeni, także z swoimi walorami estetycznymi, w sensie sztuki najlepiej pojętej.
Nikogo, kto się u mnie zgłasza, że chciałby mieć na swojej posesji kamienny krąg, nie nakłaniam, ani nie stawiam warunku, że krąg miałby być instalacją do chromoterapii w kamiennym kręgu.
To przeznaczenie kręgu dla osoby ‘zamawiającej’ krąg, i to tak dopuszczam, może często pozostać jeszcze długo gdzieś w tle, gdzieś w oddali, ale zarazem zawsze każdy budowany krąg będzie się wcześniej czy później do tego nadawał – jest pod tym kątem pod koniec budowy sprawdzany – czy nadaje się do prowadzenia sesji profesjonalnej chromoterapii radiestezyjnej.
Jestem bardzo tego świadom, jak wielu z nas czuło się albo czuje przyciągniętych do kamiennych kręgów samą taką piękną konstrukcją, nie wiedząc nawet nic o Odrach, nic o chromoterapii radiestezyjnej w kręgu i odczuwa kamienne kręgi jako coś wyjątkowego, coś kojarzącego się czy to z Celtami, z Druidami, czy z wcześniejszymi wysokorozwiniętymi cywilizacjami, które wznosiły budowle megalityczne.
Sam jestem pełen szacunku dla tych budowli, szukam w nich ciągle fenomenów, które by przybliżały czy wyjaśniały nam głębsze znaczenie naszych kręgów w Odrach czy też tych przeze mnie budowanych.
Uważam że tutaj nie wszystko jest jeszcze odkryte, nie wszytko jest wiadome i jasne, że dużo jeszcze przed nami, a gdy chodzi o samą technikę/wiedzę o budowie kamiennego kręgu, to sam jestem ciągle jeszcze w drodze, szukam i badam, i jeszcze być może tego doskonałego kręgu nie zbudowałem.
Widzę tylko jak w trakcie ostatnich lat doszło sporo nowych elementów, badania nad nimi trwały nieraz miesiącami i stąd też pewien upgrade kręgów postawionych przed 2-3 laty. Nie ‘poprawa’ bym powiedział, ale pewna mała modyfikacja, która znacznie usprawnia funkcjonowanie kamiennego kręgu, znacznie podwyższa intensywność emitowanych kolorów i ogólnie średnie wibracje kręgu.
Nawet te pierwsze z moich budowanych dla kogoś kręgów uważam ciągle za świetne, energetycznie bardzo mocne, i nie mam się tu absolutnie niczego wstydzić. Tam, gdzie taka możliwość istniała, dokonałem ostatnio takiej modyfikacji i robię to oczywiście nieodpłatnie.
Osoby, które w taki krąg u siebie zainwestowały, mają przez to pewien dostęp do tej najnowszej wiedzy, technologii, jak i możliwość wdrożenia się pod moim okiem do podstawowej diagnostyki radiestezyjnej, aby móc dla siebie i swoich bliskich wykorzystać kamienny krąg w taki sposób, by służył optymalniej zdrowiu, dobremu samopoczuciu i relaksacji w medytacji.
Wiem dobrze, jak bardzo postawienie kamiennego kręgu na jakiejkolwiek posesji jest dla każdego dopiero początkiem drogi z kamiennym kręgiem, i daleko, daleko jeszcze żadnym zwieńczeniem czy ukoronowaniem ścieżki z kręgami.
Poprzez aktywne ćwiczenia, własne eksperymenty, własne próby i idee zaczyna się często dopiero przed nami to otwierać, o czym nie mieliśmy wcześniej pojęcia, będąc jeszcze w drodze, by sobie taki krąg u mnie zamówić.
Nic nie jest tu tak ważne, jak właśnie potem w kręgu spędzony czas, w chodzie, siedząc, w ciszy, samemu czy w grupie, w medytacji, i odkrywanie jak krąg i kamienie zaczynają do nas przemawiać.
Do każdego będą one przemawiać inaczej, i zaczną przemawiać, gdy będziemy na to gotowi.

I tu jest ten element kompletnej niepowtarzalności, jak kręgów doświadczamy, jak się na nie otwieramy, na ich wibracje, piękno i dźwięk, na wiedzę i płynące przez krąg poznanie nas samych.
To jest sprawa bardzo indywidualna, a nawet intymna, i nikomu nie da się tu nic zlecić czy ‘przepisać’ ( w sensie przekazania jakiegoś przepisu).
I ta właśnie bardzo obszerna, nawet intymna sfera, czym kamienne kręgi są, i jak chcą wejść z nami w relację, nie może być zdominowana przez jednośladową orientację przeznaczenia kręgów do chromoterapii radiestezyjnej.
Jak wspomniałem, każdy przeze mnie budowany krąg musi się do tego też oczywiście nadawać, i kolorem dominującym takiego prawidłowo zbudowanego kręgu musi być biel, nawet jeśli długo jeszcze pozostanie on na posesji cenną ozdobą ogrodu, pewną mistyką czy poezją.
Właśnie te ostatnie walory będą tym bardziej do nas przemawiały, jeśli krąg będzie konstrukcyjnie wysokosprawny, będzie wibrował delikatną bielą, i otwierał nas, ułatwiał naszej świadomości wejście w hiperprzestrzenie czy nawet czytanie Kronik Akashy.
Dla samego przebywania w nim tylko w takim celu, gdy czujemy w nim łączność z Celtami czy Druidami, z oświeconymi przodkami zamierzchłych cywilizacji, głupio i nierozumnie byłoby przebywać w kręgu, który na poziomie naszego ciała astralnego, eterycznego i w końcu fizycznego, miałby nam szkodzić, przysparzać po prostu o ból głowy.
Kamienny krąg do takiego czy innego ‘użytku’ musi być przede wszystkim energetycznie czysty i sprawny, i wtedy oczywiście od tej strony mistyczno-poetyckiej będzie przemawiał do nas inaczej, …. właściwiej w swym języku.
Dlatego tak bardzo witane są tutaj wszelkie ‘przyczynki’ odnośnie odbioru i odczuwania kręgów, poza profesjonalnym użyciem do chromoterapii radiestezyjnej.
Byłoby to wielkie ograniczenie dla kamiennych kręgów, postrzegać je ‘tylko’ jako narzędzia do chromoterapii.
Uważam za cenne, podsyłane do tej grupy kamienne kręgi nawet zdjęć tych samych, już prezentowanych kręgów, ale o innej porze roku, dnia, z innej strony ujętych, … bo każde zdjęcie to inne odczucia, inne słowa mówione przez krąg.
Za cenne uważam te podsyłane zdjęcia bardzo niepowtarzalnych kamieni czy też kompozycji z nich zbudowanych.

Ja na swój sposób, ale uważam za bardzo ważną moją misję, trochę inspirowany może dziełem Marko Pogačnika, by kamienne kręgi uzdrawiały naszą Ziemię, miejsca i przestrzenie, gdzie są ustawiane, by się wpasowywały swoją harmonią w pejzaże, by wspólnie przemawiały z drzewami i kołysaniem się źdźbeł trawy.
Być może będzie mi kiedyś możliwe zbudowanie takiego kręgu gdzieś na Wschodzie dzisiejszej Ukrainy, aby jednał i oczyszczał przestrzenie tam, gdzie ludzie się nienawidzą, lepiej powiedziawszy do nienawiści i do zabijania są podżegani. Kamienne kręgi będą i tam jednać, scalać, opatrywać rany Ziemi i rany ludzkie, po prostu że są, że tam będą, … a czasami zaproszą kogoś do swego wnętrza, by w tym szybkim świecie pogoni za przeżyciem, zatrzymać się na chwilę, i usłyszeć samego siebie.
Kamienne kręgi to poważny przyczynek do powrotu i zachowania równowagi energetycznej na naszej Ziemi, którą ludzkość tak bardzo z równowagi wyprowadza.
I w końcu dla tego, u kogo ten krąg stoi, to też ta równowaga w rodzinie, w partnerstwie, w stosunkach ze wszystkim, których wybraliśmy sobie za naszych towarzyszy na tej życiowej ścieżce. Taka harmonia i równowaga kamiennego kręgu działa czasami tak inspirująco, że czyni nas zdolnymi, aby, gdy to jest konieczne, zrobić ten krok, by pewne relacje zamknąć, zakończyć, nie wlec za sobą ‘zmarłych’, którzy nie chcą być wśród nas żywi. Żywi grzebać ich nie musza, ale mają prawo uczynić krok naprzód dla swego życia, odciąć się od takich energetycznych podłączeń, które zabierały nam często tak bardzo dotychczas życiową energie, siłę i pozytywne wizje na przyszłość.
To właśnie działa i w małym i w dużym.
Wierzę, że takie kręgi mają i będą miały coraz większe znaczenie dla naszego kraju, dla świadomości zbiorowej mieszkającej tu ludności. One wpłyną na pewne procesy, i nie będzie to tylko ten tzw. języczek u wagi.
Na pierwszym zdjęciu jeden ze słynniejszych kręgów irlandzkich, Drombeg, na południu Irlandii, o średnicy zaledwie 9,3m, zbudowany ze skał lokalnego piaskowca. Energetycznie krąg ten jest dosyć problematyczny, ale to nie powstrzymuje niemalże tłumów, aby tam do niego wędrować.
Na drugim zdjęciu jeden z większych kręgów w Irlandii Południowej, krąg w Kenmare, ok. 17m średnicy.
Na trzecim zdjęciu krąg w Ballynoe, Irlandia Wschodnia, ok. 35m średnicy.


