Odpowiedź na to pytanie będzie zawsze zależała od punktu widzenia i niewidzenia postrzegającego. W każdej poszukiwanej wiedzy, w każdym stawianym pytaniu kryje się już pewna intuicyjnie wyczuwana, czy też podświadomie dawana odpowiedź.
Kto nie ma żadnej wiedzy, nie jest w stanie postawić sensownego pytania.
To, że w ogóle pytamy, że jesteśmy w stanie postawić na jakiś temat sensowne pytanie, potwierdza, że już coś na dany temat wiemy.
Pytanie pozostaje: na ile jesteśmy tej swojej wiedzy świadomi albo i nieświadomi.
Jeśli ktoś sobie to pytania stawia – czym w swej istocie jest kamienny krąg? – to założyć należy, że już o kamiennym kręgu, o kamiennych kręgach coś słyszała i wie.
Jeśli ktokolwiek jakąś odpowiedź na to pytanie dać próbuje, to założyć także należy, że będzie to zawsze wiedza z pewnego punktu widzenia. Taka wiedza może być pewnym świadkiem jakiejś przebytej ścieżki duchowej, świadkiem pewnego jej etapu, świadkiem pewnej zgłębianej perspektywy podejścia w badaniu i postrzeganiu kamiennych kręgów: kamieni polnych, artefaktów historycznych, budowli megalitycznych, miejscem ingerencji wyżej rozwiniętej cywilizacji w nasze ziemskie ludzkie dzieje, instalacji o zastosowaniach praktycznych, estetycznych, instalacji hobbystyczno-dekoracyjnych.
Czym jest kamienny krąg, otrzymamy zupełnie różne odpowiedzi od historyka, od archeologa, od petrologa, od kamieniarza, od ogrodnika czy od radiestety.
A nawet jeśli zapytamy kilku radiestetów i kilku geomantów, nie otrzymamy takiej samej odpowiedzi.
Czy będą się jednak może przewijały w odpowiedziach elementy wspólne?
Jak wyżej napisałem, taka wiedza będzie pewnym świadkiem przebytej ścieżki duchowej, świadkiem pewnego jej etapu, świadkiem pewnej zgłębianej perspektywy podejścia w badaniu i postrzeganiu kamiennych kręgów.
A to oznacza, że zbliżamy się do czegoś, trochę jak niewidomi do słonia, by opisać królowi pewne wielkie, dziwne zwierzę.
Robię tu dygresję do pewnej hinduskiej historyjki.
‘…dawno, dawno temu żyło sobie pięciu mądrych uczonych. Wszyscy byli ślepi. Uczeni ci zostali wysłani przez swojego króla w podróż, aby dowiedzieć się, czym jest słoń. I tak niewidomi wyruszyli w podróż do Indii. Tam pomocnicy zaprowadzili ich do słonia. Pięciu uczonych stanęło teraz wokół zwierzęcia i próbowało poznać wygląd słonia za pomocą dotyku. Gdy wrócili do króla, poproszono ich, aby opowiedzieli mu o słoniu. Pierwszy mędrzec stanął przy głowie zwierzęcia i dotknął trąby słonia. Powiedział: „Słoń jest jak długie ramię”. Drugi uczony dotknął ucha słonia i powiedział: „Nie, słoń jest raczej jak duży wachlarz”. Trzeci uczony powiedział: „Ależ nie, słoń jest jak gruby filar”. Dotknął bowiem jednej z nóg słonia. Czwarty mędrzec rzekł: „Cóż, myślę, że słoń jest jak cienki sznurek z kilkoma włoskami na końcu”, ponieważ wyczuł tylko ogon słonia. A piąty mędrzec doniósł swemu królowi: „Cóż, ja twierdzę, że słoń jest jak ogromna masa, z krzywiznami i kilkoma szczecinami na niej”. Ten uczony dotknął mianowicie tułowia zwierzęcia. Po tych jakże sprzecznych stwierdzeniach uczeni obawiali się gniewu króla, ponieważ nie mogli się zgodzić co do tego, czym naprawdę jest słoń. Ale król uśmiechnął się mądrze: „Dziękuję wam, ponieważ teraz wiem, czym jest słoń: Słoń to zwierzę, które ma trąbę przypominająca długie ramię, z uszami przypominającymi wachlarze, nogami przypominającymi mocne filary, ogonem przypominającym cienki sznurek z kilkoma włoskami na końcu i tułowiem przypominającym dużą masę jak góra.” Uczeni pochylili głowy ze wstydu, gdy uświadomili sobie, że każdy z nich czuł jedynie część słonia i że zbyt szybko się tym zadowolili, co postrzegli w danej chwili’ (autor nieznany)
Jakże skomplikowaną rzeczą wśród samych radiestetów jest mówić o wibracjach kręgu.
Wszystko zależy, GDZIE w kręgu są one mierzone. Ja mówię celowo o średnich wibracjach kręgu, i te są mierzone wokół steli, na okręgu, pośrodku dystansu między stelą a głazami na okręgu, i to może być ze wszystkich jej stron.
Uwaga, w przypadku pomiarów przy samej steli albo nawet nad stela, mamy do czynienie z zupełnie innymi parametrami.
Ja mówię też celowo o ‘średnim, dominującym kolorze (radiestezyjnym) kręgu. Jeśli kto mierzy go gdziekolwiek, przy głazach czy przy steli, byłby trochę podobny do jednego ze ślepych uczonych, który donosi, że słoń to wielka, masywna kolumna albo duży wachlarz.
Przy kamieniach wewnątrz kręgu będziemy mieli najczęściej (o ile krąg jest poprawnie zbudowany) całą gamę kolorów radiestezyjnych, najczęściej będzie/powinna być ona równa liczbie kamieni na okręgu.

Jeśli ktoś mierzy blisko steli, to nawet jeśli krąg nie jest poprawnie zbudowany, może tam często występować biel. Średni, dominujący kolor radiestezyjny kręgu mierzymy podobnie jak średnie wibracje kręgu, pośrodku dystansu między stelą a głazami na okręgu, i to może być ze wszystkich stron. Maiłem kilka takich przypadków, kiedy przy steli rzeczywiście mogłem namierzyć kolor bały, ale tylko tam. Nie występowała on natomiast w tym przeze mnie ww. miejscu. I tu jest błąd w pomiarach. W jednym z przypadków krąg emitowała jako dominujący kolor fioletowy a w innym kolor zielony, a to by właśnie wskazywało na popełnione gdzieś błędy w konstrukcji albo w badaniach podłoża na posadowienie kręgu.
Podobnie nie można wnioskować, że kolorem dominującym kręgu jest kolor szary, robiąc pomiary wewnątrz kręgu niedaleko głazu południowego. Tam musi taki kolor występować, ale to nie jest kolor dominując kręgu. Jeśli ktoś mierzy ten kolor radiestezyjny kręgu przysłowiowo byle gdzie, to takie pomiary mają się nijak do pewnego obiektywizmu o kamiennych kręgach. Gdy mówimy o kolorze dominującym kamiennego kręgu, to nie jest to kolor widziany przez mistyków, jasnowidzów i inne osoby nawiedzone. Tu chodzi o pomiar w konkretnym obszarze kręgu. Np. kamienny krąg w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi w środku kręgu małego emituje kolor fioletowy. W wymaganej strefie emituje kolory poniżej zieleni dodatniej. To świadczy o wielu błędach w tym kręgu. Podobnie będzie w kilku miejscach przy steli w kręgu w ogrodach Hortulus w Dobrzycy, ale ogólnie emituje ten krąg jako kolor dominujący kolory toksyczne i jest mu bardzo daleko do koloru białego, jako koloru dominującego.
Mowa o kolorach takich jak różowy, platynowy, diamentowy czy karmazynowy jest bardziej próbą zwrócenia uwagi na wyjątkowość własnej percepcji, aniżeli odniesieniem się do hierarchii kolorów w radiestezji.
Mamy więc w niektórych toksycznych kręgach miejscowe przypadki, pasma, czy też przy samej steli, wyjątki występowania koloru białego, ale to nie jest kolor dominujący kręgu.
Gdy w przypadku piramidy występowanie kolorów radiestezyjnych powoli zostało wśród radiestetów ogólnie zaakceptowane, to w przypadku kamiennego kręgu, gdzie sprawa powinna być o wiele bardziej ewidentna, jest tu trochę niestety trochę trudniejsza.
Mamy w Polsce niestety sporo zbudowanych nowych kręgów, w których pobyt i których obecność dla okolicy jest szkodliwa, dla których jest brak, rzeczowych, fachowych pomiarów, bo ktoś je sobie robi, i mówi jak jeden z uczonych to o nodze, to o uchu lub o ogonie słonia.
Istotne sprawy, jak to, co emituje krąg na zewnątrz, na ludzi mieszkających w pobliżu ( np. krąg w dzielnicy Ursus w Warszawie) pozostają nieporuszone.
Jest wielu ludzie posługujących się wahadłem, którzy nie są w stanie badać kolorów radiestezyjnych i nie pracują z neoenergią, z kolorami radiestezyjnymi, emitowanymi przez rożne kształty, bryły i matryce. Jest to z pewnością spore ograniczenie możliwości percepcji, jak i metody pomiarowej rzeczywistości wokół nas.
Kto kręgu w taki sposób nie jest w stanie badać, to tak jakby się porywał do pomiarów wielkości przestrzeni mieszkalnej, nie mając przy sobie żadnej taśmy mierniczej.
Istnieje więc sporo rozbieżności w podejściu do badania kręgów między ‘fachowcami’, ale i istnieje tam często niewiele fachowości w metodyce badań, jak to w przytoczonej historii, gdzie ‘zbadać’ słonia to zbadać jego nogę, ucho czy ogon.
Każdy badający krąg powinien mieć jasne kryteria badania, wg których postępuje, dany krąg badając. Nie może tak być, że się do kręgu wchodzi i bada coś tam tak mniej więcej.
Istnieją dziś w radiestezji bardzo precyzyjne metody i możliwości dokonania takiego pomiaru kamiennego kręgu i trzeba by wg takich metod konsekwentnie przy każdym kręgu postępować.
A jeśli nastąpił postęp w rozpoznaniu i w badaniach, to trzeba się umieć przyznać do błędu. To czasami dla ludzi bardzo dumnych i zadufanych w sobie jest najtrudniejsze.
Kiedyś rozmawiając telefonicznie z prezesem pewnego cechu psychotronicznego, wskazałem mu na to, że mają krąg, w którym sporo się nie zgadza, i tak właściwe to ten krąg jest toksyczny. A on jako odpowiedź do mnie na to: ‘Co pana upoważnia do takich badań?‘
Ja mu na to: ‘- Wykupiony bilet wstępu do obiektu’.
Jak się okazuje, mieć racje, pozostać przy swoim, rzekomo przy tej swej racji jest najważniejsze, i nieważne że ludzie w dobrej wierze wchodzą do obiektu, płacąc za bilety, bo to rzekomo miejsce prozdrowotne, Miejsce Mocy, gdy takim ono dalece, dalece nie jest.
Kamienny krąg jest instalacją z kamieni polnych o działaniu prozdrowotnym, podnoszącym pozytywnie wibracje naszego biopola i instalacją mogącą służyć do pogłębiania różnorakich technik medytacji i kontemplacji.
W kręgu, którego kolorem dominującym jest podczerwień lub kolor czerwony, na próżno będziemy szukać głębszego skupienia. Takie kręgi nie nadają się do niczego.
Jak jakiś czas temu pisałem, największą przeszkodą dla kamiennych kręgów dzisiaj są kamienne kręgi ….. te niewłaściwie zbudowane.

Bardzo miłym komplementem były kiedyś wypowiedziane do mnie słowa, zmarłego przed rokiem Bogdana Głowackiego.
Powiedziałem mu, bo był u mnie w kręgu w Sulistrowicach, że mam specjalną wodę. ‘Czy może chcesz ją zbadać albo się napić?’ zapytałem. … ‘Chętnie’. Zbadał po swojemu: ‘-Skąd ta woda?”
‘ A co?’
On na to: ‘Chapeau bas dla tego, kto ją zrobił’
‘Zrobił to mój krąg, woda stała przez noc nad stela’.
A na wodzie i jej uzdatnianiu znał się Bogdan całkiem dobrze. … Tak, woda pochodząca z prawidłowo zbudowanego kamiennego kręgu, po kilku godzinach przewyższa znacznie wibracje wód ze znanych nam różnych świętych źródeł. To woda w najwyższym stopniu strukturyzowana.
Pewna jasnowidz pijąc tę wodę u mnie powiedziała, nie wiedząc nic o tym skąd ta woda: ‘Wiesz, mam wrażenie, że jakby z tą wodą wchodziło we mnie światło’ … I tak też jest.
Woda jest niesamowicie miękka, delikatna, każdy, spróbowawszy, chce się jej raz jeszcze napić.
Takiej wody nie będzie z kręgu toksycznego.
Zdjęcie tytułowe: Studnia Niewidomych w Parku Niewidomych w Bonn
Podstawka pod dzbanek lub garnek i uzdatnianie wody na steli w kregu w Sulistrowicach


