Na ten krąg natknąłem się już jakiś czas temu, ktoś podesłał mi zdjęcie. Potem widziałem ten krąg w internecie raz jeszcze. Bliższych informacji nie udało mi się na temat tego kręgu znaleźć.
Korzystając z pewnej okazji odwiedzin na Śląsku, poświęciłem temu kręgowi – wcześniej badając teren posadowienia kręgu, dostępny ze zdjęć satelitarnych – trochę czasu w warunkach deszczowych 4 października 2024.
Zaraz po powrocie do domu, po 6 października rozpocząłem intensywne poszukiwania, aby znaleźć trochę więcej informacji na temat tego kręgu.
Idea przyświecała postawieniu tego kręgu, kto był budowniczym tego kręgu, dlaczego runy celtyckie na kamieniach, i dlaczego te a nie inne spośród 36 run?
Wykonałem dziesiątki telefonów, pisałem maile i zapytania do różnych osób i instytucji, i pomimo poświęconego sporego nakładu czasu, nie uzyskałem żadnych istotnych informacji odnośnie tego kręgu.
Wiadomo tylko że powstał on między 2008 a 2015, i że miało to związek z postawieniem rzeźby Światowida, kopi Światowida ze Zbrucza w tym parku, ale nic nie wiadomo mi dalej i przyświecającej idei, o celu, dlaczego rzeźby na kamieniach (runy celtyckie) i kto był inicjatorem idei czy też autorem kręgu.
Pukałem telefonicznie i mailowo do drzwi w Urzędzie Miasta Czeladź osób odpowiedzialnych za promocję miasta, kontaktowałem się z redakcją ‘Echa Czeladzi’, z miejskim konserwatorem zabytków, z byłym burmistrzem, za którego kadencji te obiekty powstały, z firmą odpowiedzialną za infrastrukturę komunalną (bo oni mogli ewentualnie te kamienie dostarczyć, jak mi powiedziano) czy też z Bractwem Rycerskim Zamku Będzin: A to dlatego, bo jeszcze kilka lat temu podobne bractwo istniało w Czeladzi, i to ówczesny prezes tego bractwa wykazywał spore zainteresowanie ku takim, w tym kierunku idącym klimatom, był najprawdopodobniej inicjatorem postawienia Światowida w tymże parku. Wszystkie poszukiwania spełzły tak właściwie na niczym.

Niby szczere chęci pomocy, ale potem nikt nie oddzwaniał, albo też nikt nic więcej nie znalazł.
Dziwię się trochę, bo przecież taka ‘inwestycja’, Światowid łącznie z kręgiem, to mogła być łącznie kwota ok. 30 tys. złotych, nie zostało udokumentowane nigdzie w żadnym protokole posiedzenia Rady Miasta.
A jeśli miało to być przegłosowane np. przez Radę Miasta, to ktoś musiał przedstawić jakiś projekt.
Ktoś z urzędu miasta powiedział mi, że ‘takie małe kwoty’, to nie są wcale na obradach Rady Miasta poruszane. ‘No to ładnie’, pomyślałem sobie, bo u nas w Sobótce nie można znaleźć nawet połowy tej kwoty, aby zrobić projekt oświetlenia na osiedlu, gdzie mieszkam. (Na odczepkę zafundowano nam późną jesienią kilkanaście lamp solarnych, które oczekiwanego zadania kompletnie nie spełniają: wniosek był składany i podpisany przez 60!!! osób, wniosek o realizację normalnego oświetlenia osiedlowego. Kilka tysięcy złotych zostało w tym przypadku wyrzucone w przysłowiowe błoto).
Inną sprawą jest też jakaś zgoda odpowiedniego organu na postawienie takich instalacji, zarówno rzeźby jak i kamiennego kręgu w Parku Miejskim. Z pewnością nie było to tak, że ktoś sobie wymyślił krąg, nie pytając nikogo, przywiózł kamienie i zbudował go tam w parku miejskim.
Tyle na chwilę obecną mi tylko wiadomo, że powstał na pewno przed rokiem 2015, a po roku 2008.
To tyle, tak trochę dłużej o zbieraniu informacji na temat tego kręgu, przez co chciałem m. in. pokazać jak poważny może być problem z ustaleniem daty budowy tak ‘młodych’ kręgów, a cóż dopiero, gdy wiek kręgów na Pomorzu chcemy liczyć w tysiącach lat, i to samo oczywiście dotyczy autorstwa kręgu.
Wizualnie robi ten kamienny krąg w Czeladzi bardzo dobre wrażenie.
Ma całkiem już pokaźną średnicę, bo przekracza ona 15,5metra. W niewielkich centymetrach występują tylko minimalne odchylenia od wytyczonego okręgu.
Jak na grafice poniżej.

Krąg liczy sobie 16 głazów na okręgu, i od strony zachodniej ustawione jest coś takiego – mianowicie dwa dostawione na zewnątrz dodatkowe głazy – jakby to miało może zaznaczać bramę/wejście do kręgu. Właśnie autor kręgu mógłby nam coś więcej na ten temat powiedzieć dokładniej, jakie znaczenie miały by mieć te dwa głazy i dlaczego od strony zachodniej.
Na tych dwóch głazach brak jest znaków runicznych.
Nie jest to jakiś krąg megalityczny, ale przy tej liczbie głazów na okręgu i przy tej średnicy, jest to już wystarczająca wielkość kamieni, aby osiągnąć piękne wibracje o właściwym natężeniu.
Kamienie są wizualnie też bardzo piękne, do tego dochodzą na wszystkich głazach na okręgu, łącznie ze stelą, za wyjątkiem tych dwóch dodatkowych od zachodu, profesjonalnie wyrzeźbione w kamieniu znaki runiczne. To jest fachowa praca kamieniarza, a nie kogoś uczącego się dopiero w tym zawodzie.
Szkoda, że przy kręgu brak jest jakiejkolwiek tablicy, która mogłaby o tym informować, czym to jest i jak można tej kreacji używać.
Oczywiście ciekawa byłaby też wskazówka co do znaków runicznych. Na steli rozpoznaję runę Swar, która może być kojarzona z Perunem. Te znaki runiczne mają z pewnością jakiś związek z postawioną w tym samym parku kamienną kopią Światowida ze Zbrucza.
Na głazie zachodnim mamy runę IS, która symbolizuje w tradycji słowiańskiej Swarożyca. Dalsze znaki runiczne są także rozpoznawalne, jednakże potrzebna by była intencja autora kręgu, dlaczego umieścił takie a nie inne i w na takim miejscu na okręgu a nie gdzie indziej. To wszystko ma znaczenie.
Moc znaków runicznych nie pomogła kręgowi jednak w tym, aby temu miejscu nadać pozytywne wibracje, co z pewnością było zamiarem budowniczego.

W kręgu znajdujemy aż kilka głazów, które stoją polaryzacją ujemną do góry, czyli głazy stoją na głowie. Niektóre głazy stoją polaryzacją ujemną do środka. To w dalszym biegu rzeczy wpływa na niekorzystne wibracje kręgu.
Moich badań nad kręgiem nie rozpocząłem tutaj i nie rozpoczynam normalnie od badania ustawienia głazów, ale od zbadania podłoża.
I tu mamy dwa poważne problemy.
Po pierwsze, głaz południowy, t ten, na kto rym na zdjęciu stoi kompas, i ten dalej na zachód (w lewo) od niego, posadowione są na cieku wodnym, który przebiega tam po obrzeżach kręgu. To pasmo cieku wodnego zaznaczone zostało niebieskimi wstęgami.

Poważniejszym, a może najpoważniejszym problemem tego kręgu są linie geomanycjne.
Początkowo pomyślałem sobie, że budowniczy chybił o zaledwie ok. dwa metry; stela musiałaby stanąć takim mniej więcej dystansie na północny wschód od obecnego miejsca.
To są już całkiem silne linie geomanycjne i byłby to wspaniały punkt wyjściowy do posadowienia takiego kręgu. Przy tym przemknęła mi idea, że idąc tam z kręgiem (przesuwając go), zeszlibyśmy też z podziemnego cieku wodnego.
Obie linie geomanycjne zaznaczone na zdjęciu wstęgami koloru pomarańczowego, to linie wyższego rzędu rusztu siatki globalnej, obie emitują kolor radiestezyjny indygo; ta wschód zachód jest odrobinę mocniejsza i szersza, bo emituje ten kolor radiestezyjny w natężeniu 6,5 na 10, a linia północ-południe w natężeniu 6 na 10.

Normalnie, w przypadku przecięcia się takich linii, mogłoby to rezultować w miejscu przecięcia się kolorem białym, czyli możliwością istnienia w tym miejscu przyrodzonego Miejsca Mocy.
Tak jednak nie jest. W miejscu przecięcia się tych linii mamy intensywny kolor szary.
Tu mamy do czynienia z rzadko spotykaną anomalią w przyrodzie, i to z tego względu będzie ten krąg z pewnością jeszcze wielokrotnie przez inne osoby badany, bo nie do końca z wiadomych przyczyn (regularności i nieregularności) występowania pół wirowych na siatkach wyższego rzędu, mamy tutaj do czynienia z lewoskrętnym polem wirowym. Ono jest tak silne, że to by wykluczało stawianie takiej instalacji na 70 metrów w okolicy, tak silne oddziaływanie ma skrzyżowanie się tych linii z polem wirowym lewoskrętnym.
Można tu mówić o pewnego rodzaju, wziąwszy krąg na bok, Miejscu Nie-Mocy/Grozy, o pewnego rodzaju Any-Czakramie Ziemskim.
W rezultacie posadowienia kręgu w takim miejscu, dołączywszy do tego ciek wodny po stronie południowej, i do pewnego stopnia błędne ustawienie głazów, osiągamy instalację, w której żadnego dłuższego przebywania nie polecam.
Pierwsze wrażenie wydawało się być pozytywne.
Krąg jednak z tych wyżej wymienionych przyczyn, prawdopodobnie wbrew zamiarom autorów kręgu, nie wzbudza większego zainteresowania, nie przyciąga, aby w nim trochę pobyć.
A taka instalacja w parku, byłaby czymś pięknym, gdyby emitowała na okolicę dużą ilością pozytywnej energii.
Kolorem dominującym kręgu jest kolor szary w natężeniu 4 na 10. Na skrzyżowaniu się tych linii geomancyjnych dochodzi do 8 na 10.
Są to dosyć subtelne i jednak dosyć toksyczne energie dla naszego organizmu.
Moim współ-odwiedzającym ten krąg dało się to też zauważyć po kilkunastu minutach pobytu w tym kręgu.
Prawdopodobnie sam ciek wodny i nieprawidłowe ustawienie głazów jeszcze by tego nie wywołały, ale po takim czasie odczuwalne było lekkie złe ogólne samopoczucie, ucisk na głowie, czy wręcz lekki ból głowy.
Krąg jest piękną aranżacją w parku, która jednak może łudzić, do tego tak pięknymi i pozytywnymi znakami runicznymi.
Badając wibracje tego kręgu w jednostkach Bovisa, bardzo lekko wahadło może nam odbić w okolice 3-40 tysięcy jednostek. To jest jednak bardzo złudne.

Tak mierzył niektóre kamienne kręgi pewien radiesteta, geomanta i książkopisarz, który atestował toksycznym kręgom wibracje ok. 20-30 tysięcy jednostek Bovisa, niewielkie, ale rzekomo pozytywne wibracje, nie zbadawszy jednak dostatecznie wnikliwie podłoża: występowania cieków wodnych i linii geomancyjnych (z takim błędem pomiarowym mamy do czynienia m. in. w przypadku kręgu w Bydgoszczy (Myślęcinek), czy przez innych radiestetów uważających za pozytywny, krąg w Ogrodach Hortulus w Dobrzycy. Podłoże wskazuje jednoznacznie na coś innego.
W przypadku tylko takich pomiarów możemy doznać sporego złudzenia. Nastawiając się mentalnie na pomiar w jednostkach Bovisa, absolutna większość radiestetów nie dopuszcza tego, że możemy mieć wibracje ujemne. Przyznam, że mierzone w tych trzech ww. przypadkach wibracje oscylują w okolicach moich pomiarów. Przy takich wibracjach podłoża i instalacji, wahadło odbije i wskaże nam takie wibracje, 20-30 tys. jednostek Bovisa lub więcej.
W przyjętych założeniach, że 18 tysięcy jednostek Bovisa byłoby minimalnym progiem, aby pewne miejsca uznać za Miejsca Mocy, warunki takie, aczkolwiek minimalne, byłyby spełnione.
Jednak miejsce Mocy nie może być miejscem, które jako kolor dominujący emituje kolor zieleni ujemnej (szary).
Takie mierzone jednostki w Bovisach należałoby tutaj uznać za ujemne, np. w Myślęcinku byłoby to ok. minus 20 tys (wg mnie znacznie więcej), a w przypadku kręgu w Czeladzi te wibracje by przekraczały minus 35 tys. jednostek Bovisa.
To pokazuje, jak bardzo same pomiary miejsca w jednostkach Bovisa niczego jednoznacznie nie muszą jeszcze wskazywać.
Konieczne jest precyzyjne badanie podłoża, ewentualności występowania zadrażnień geopatycznych ale i siatek globalnych, nie tylko tych podstawowych jak Hartmanna, Curryego, Benkera, Wittmanna i innych, ale i zbadania większych siatek geomancyjnych, których zidentyfikowanie jest, może być jednym z ważnych punktów wyjściowych budowy takich instalacji jak kamienny krąg.
Pod pewnym względem kamienny krąg w Czeladzi jest takim trochę nieszczęśliwym dzieckiem pewnej epoki, ale kręgiem na wskroś sympatycznym.
Piękne kamienie przyciągają oko przechodnia. Szkoda, że głazy zostały nawiercone od spodu i zainstalowane na metalowych prętach żebrowanych. Każdy metal dodatkowo znajdujący się wewnątrz kręgu będzie zaburzał jego pozytywną energetykę.
Ciekaw jestem odczuć i wrażeń od osób, które ten krąg odwiedzą, i może jednak bez moich jakichkolwiek sugestii w nim kilkanaście minut pobędą.
Pamiętać jednak należy, że mamy tu do czynienia z kręgiem publicznie dostępnym, i jak mi się wydaje, krąg nie ma swego duchowego stróża.
(Za niektóre zdjęcia dziękuję serdecznie Sławkowi Kunyszowi z pobliskiego Będzina, który wsiadał specjalnie na rower, i fotografował to co mi nie wyszło albo nie było jasne na moich zdjęciach, o który głaz ze znakiem runicznym chodzi)

Znak na steli tego kręgu symbolizuje obecność Peruna (Pioruna)


