Kamienie polne stawiają czoła kryształom górskim

Ten eksperyment był planowany od kilku tygodni. Na pierwszym zaplanowanym miejscu nie mogło do tego dojść, ze względu na brak przestrzeni czasowej zakładu szlifierskiego kamieni szlachetnych, przed wszystkim kryształów górskich. Dzięki szczególnej uprzejmości państwa Anny i Adriana Kluzów mógł się taki eksperyment odbyć w Muzeum Kamieni i Minerałów w Stroniu Śląskim przy ul. Kościuszki; to w tym miasteczku, które tak bardzo ucierpiało podczas wrześniowej powodzi w 2024 roku.

Cenię tym bardziej przychylność państwa Kluzów, ich Muzeum i sklepu z minerałami, bo tam wciąż trwają jeszcze prace naprawczo-restauracyjne po tej bardzo dotkliwej dla nich i dla całej ludności Stronia Śląskiego tragedii. Przypomnę tylko że po ulewnych deszczach, które już wyrządziły sporo strat, pękła na nieszczęście zapora zbiornika wodnego na Morawce. Wody całego zbiornika runęły przez miasto, ludność musiała być ewakuowana, a przez miasto przetoczyła się fala dochodząca do dwóch metrów.

Parter pomieszczenia tego Muzeum stał cały na wysokość prawie człowieka w wodzie. Ściany na tę wysokość są od nowa zabudowywane, jak widać na nagraniu wideo, a w pomieszczeniu jeszcze sporo sprzętu naprawczego.

To wszystko mi nie przeszkadzało, najważniejsze, że mogłem w zaciszu tego pomieszczenia na przywiezionej papierowej makiecie zbudować z udostępnionych mi przez Muzeum pięknych, okazałych 13 kryształów górskich kamienny krąg. Dodatkowo do tego eksperymentu dostałem jeszcze jeden kryształ różowy i jeden szczotkowy kamień ametystu.

Celem eksperymentu było zbadanie zachowania się kryształów górskich w pełnym, klasycznym kamiennym kręgu. Nie chodziło mi o przeprowadzanie eksperymentu z kryształami wielkości orzeszka, ale z kamieniami, których energie są już pokaźne, w sposób jasny w przypadku każdego można określić polaryzację, i zmiany ewentualnie zachodzące powinny być jasno zauważalne przy pomiarach.

Z tego względu szukałem obiektu, który by miał do dyspozycji odpowiednią ilość takich kryształów górskich, i oczywiście o odpowiedniej wielkości. Temu mojemu życzeniu, co do liczby i wielkości kryształów wyszło to muzeum w 100% naprzeciw.

Po zbadaniu podłoża, gdzie położona została makieta do ustawienia kręgu, mogłem rozpocząć budowę kręgu.

Energetyka tylu, tak silnych energetycznie okazów była bardzo wyraźnie odczuwalna, i biorąc w ręce każdy z nich, miałem wrażenia obcowania jakby z inną rzeczywistością.

Wszystkie kryształy na poziomie energii eterycznej emitowały ponad 20tys. JB, niektórych wibracje dochodziły do ponad 30, a na poziomie ich ciała astralnego było energii drugie tyle.

W tym warsztatowym pomieszczeniu na zapleczu, które w warunkach remontu po powodzi było jeszcze w toku prac, zajaśniało, zawitał jakby inny świat. Krystaliczna czystość duchowa zawitała do tych pomieszczeń. Tak, to są górskie kryształy, tak one wibrują.

Na dialog i rozmowę z nimi nie miałem zbyt dużo czasu, ale dostatecznie dużo, be ten eksperyment przeprowadzić w spokoju.

Jak widać na zdjęciach czy na nagraniu, przygotowałem sobie specjalne plastikowe obrączki o średnicy 4cm, o różnej wysokości, aby móc łatwo kryształy ustawiać w pionie.

Pierwszych efektów oczekiwałem po ustawieniu pięciu kryształów, steli i czterech głazów kierunkowych. Ale, … instalacja emitowała tyle, ile emitował najmocniejszy ustawiony głaz.

Po ustawieniu wszystkich trzynastu kryształów, rozpocząłem szczegółowe pomiary.

Najważniejsze, co mnie interesowało było to, co w powstaje w kręgu ustawionym z kamieni polnych – przyspieszenie energetyczne wiru prawoskrętnego, przyspieszenie w stosunku do istniejącego już naturalnego, pochodzącego od podłoża ziemskiego wiru.

Ale tu cisza, nic takiego nie było, nic się nie wydarzyło.

Wydawało się, jakby na makiecie stało 13 ‘wysoko-uduchowionych’, inteligentnych indywidualistów, ale jakby nie chcieli wejść w żaden w dialog między sobą.

Zaistniały przy kryształach lekko namierzalne kolory radiestezyjne, to było normalne, bo nawet i drewniane klocki by takie kolory wytworzyły. Kolor szary przy krysztale południowym ledwie schodził do wielkości ok. 3tys JB. W kręgach z kamieni polnych udało mi się sprowadzić te wibracje wielokrotnie do poniżej 1tys JB.

Sztywne, kryształowe obeliski – każdy z nich emitował ponad trzy razy tyle, niektóre nawet pięć razy tyle co tej samej wielkości kamień polny – były w swych wibracjach jednak nieugięte, by elastycznie zarezonować z obok stojącym ‘kryształem-sąsiadem’, aby coś dać i coś przyjąć. Jakby im pojęcie rodziny i więzów krwi było obce.

Współczynnik pola wirowego zaledwie na poziomie 50%, to prawie bezruch, to prawie statyczna konstrukcja, pomimo że tyle pięknej i wzniosłej energii tkwiło w każdym krysztale.

Miast spodziewanych kilkuset tysięcy JB na poziomie eterycznym tej instalacji, ledwie ponad 60tys JB w natężeniu 4 na 10, minimalnie, niewiele więcej niż sam jeden najsilniejszy z kryształów.

Zastanawiałem się, skąd ten lęk i ta obawa, aby otworzyć się jeden na drugiego, by móc oddać i przyjąć.

Na poziomie ciała astralnego twór ten przekraczał ledwie 120tys JB. Podobny, rozczarowujący przyrost energii na poziomie mentalnym, przyczynowym i duchowym.

Mały ruch w kręgu nastąpił, gdy jeden czysty kwarc, czyli kryształ górski zastąpiony został kwarcem różowym. Jego zabarwienie, czyli w stosunku do kryształu górskiego pewna nieczystość – bo odrobina nasycenia ditlenkiem krzemu powoduje jego różowe zabarwienie – spowodowało mały ruch w instalacji. 3% więcej w polu wirowym, 5 tys. JB więcej na poziomie eterycznym.

I następna zmiana, tym razem kwarc wzbogacony lub zubożony ( w stosunku do czystego kwarcu) jonami żelaza, które dają mu fioletowe zabarwienie, to ametyst. Ten powędrował jako stela zamiast czystego kwarcu. I znowu jest mała poprawa, ale wciąż zaznacza się ta nieugiętość, aby wejść w rezonans z sąsiadami.

Jednak to ‘zubożenie’ w stosunku do czystego kwarcu sprawia, że jest więcej interakcji. Współczynnik pola wirowego wędruje dalej o 2% w górę, wibracje instalacji na poziomie eterycznym do 70 tys. JB.  Ciekawe, bo tyle nie emitował żaden pojedynczy z kryształów tego eksperymentu. Czyli jest zaczątkowo coś mikroskopijnego z fenomenu kręgu, ale to ciągle ubogo, i jest pewne rozczarowanie.

Sytuacja się zmienia diametralnie, gdy w grę wchodzi zamiast jednego czystego kryształu jeden zwykły kamień polny, spośród przywiezionych ze mną.

Współczynnik pola wirowego rośnie do 75%!!!, wibracje do 90 tys. na poziomie eterycznym, przez zastąpienie kryształu górskiego o energetyce ponad 35tys. JB na poziomie eterycznym, kamieniem o wibracjach 7tys. JB na tym samym poziomie. Coś tu jest nielogiczne albo po prostu logiczne inaczej.

W przypadku wymiany i wprowadzenia dalszych dwóch otoczaków, wibracje skaczą na 115tys JB,  rośnie w kręgu też …uwaga…. natężenie bieli. Zwykły kamień polny sprawia, że biel jako kolor radiestezyjny dominujący w kręgu jest intensywniejszy.

Czyli biel w kamiennym kręgu, albo precyzyjniej, jej intensywność, jest jednoznacznie pochodną rezonansu, współpracy kamieni między sobą, a absolutnie nie jest sumą dodawanych wibracji.

Gdyby konstrukcja kamiennego kręgu była sumą energii zainstalowanych w kręgu kamieni, to wibracje na poziomie eterycznym musiały by tutaj w przypadku kryształów przekraczać 400 tys. JB. Tak jednak nie było, i to było dosyć daleko poza tymi oczekiwanymi parametrami.

W tym pomieszczeniu na zapleczu zrobiło się dzięki polnym kamieniom jakby cieplej. Tak, one wniosły nie tylko więcej ruchu, ale i więcej ciepła w konstrukcji.

Wniosek wyciągnięty może być na chwilę obecną z pewnością taki: Bogactwo minerałów które jest zawarte w kamieniu polnym, jest konieczne, aby kamienie mogły wejść miedzy sobą w rezonans.  Szlachetność i czystość kryształu górskiego staje się mu, w przypadku konstrukcji kamiennego kręgu, jego brzemieniem i balastem, że nie może, nie potrafi swej wysokiej energetyki przekazać na inne kamienie, nie potrafi z nimi wejść w rezonans.

I odwrotnie ta rzekoma ‘nieczystość’ i ubogość’ polnego kamienie w porównaniu z tą wzniosłością i czystością kryształu górskiego, okazuje się jego niezrównanym bogactwem, dzięki któremu wspaniale rezonuje z innymi kamieniami, tworzy ciepło i dynamikę instalacji, których nie był wstanie stworzyć wysokoenergetyczny kryształ górski.

z panią Anną, właścicielką Muzeum Minerałów

Kryształy górskie z którymi wcześniej sporo pracowałem, zastosowane indywidualnie w przestrzeni mieszkaniowej są wspaniałym neutralizatorem przestrzeni, oczyszczającym naszą przestrzeń na różnych poziomach energetycznych, ze względu na swoją wysoko wibracyjną energetykę.

Na wyższych poziomach świadomości, na poziomie mentalnym i duchowych wchodzi w rezonans z naszymi energiami.

W moim pierwotnym kamiennym kręgu w Sulistrowicach miałem przez jakiś czas jako jeden z kamieni na okręgu, biały kwarc z kopalni kwarcu w Kraskowie. Jasno mi to było, że nie emitował sam w sobie zbyt dużo energii w porównaniu z kwarcami różowymi czy czystymi kwarcami jakimi są kryształy górskie, ale nie był też żadną siłą napędową pola wirowego w kręgu.

W kamiennym kręgu kamienie wizualnie piękne mogą czasami łudzić; pięknie wyglądają, ale czasami właśnie nic poza tym jak tylko bycie atrapą w konstrukcji.  Myślę, że dawnym budowniczym kamiennych kręgów na Pomorzu ta wiedza nie była obca, i nie budowali kamiennych kręgów z kamieni polnych dlatego, że ich nie stać było na kamienie szlachetne. Znali przypuszczalnie ten fenomen kamienia polnego i że to ten najlepiej się na budowę kamiennego kręgu nadaje.