Z jednej strony te dwa fenomeny muszą być tu wzięte najpierw oddzielnie, a w sumie, ich połączenie uwidacznia potem dodatkowe aspekty idei tej megalitycznej budowli.
Ktoś, kto postawił tutaj ten krąg, posiadał dużo wiedzy o liniach geomancyjnych, o tych ziemskich meridianach i o budowie kamiennego kręgu.
W żadnej literaturze ostatnich dwóch wieków nie mamy przekazów o takiej wiedzy posiadanej na tychże obszarach – czy to o geomancji czy o budowie kamiennych kręgów.

Ponieważ Puszcza Białowieska skrywa na swym obszarze setki już znanych archeologom kurhanów, a liczba nieodkrytych może być wielokrotnie większa, to zakładać należałoby, że okoliczny teren był w zamierzchłych czasach zamieszkały.
Sam dzisiaj się tam znajdujący krąg w sobie nie emituje w stanie obecnym żadnych większych wartości energetycznych, z punktu widzenia radiestezji i geomancji.
Niemalże wszystkie kamienie są wywrócone i dlatego konstrukcja kręgu nie emituje swych właściwych jej walorów energetycznych, a znaczna część głazów leży nawet polaryzacją ujemną do góry, za zakłóca dodatkowo harmonijny przepływ energii w takiej konstrukcji.
Niektóre głazy zostały powalone do środka a niektóre wypchnięte na zewnątrz, co jednak pozwala określić, patrząc na ustawienie głazów z fachowego punkty widzenia, jak np. w kręgu nr 5 w Grzybnicy, że krąg miał ponad 15 metrów średnicy.
O takiej średnicy decydowałoby najsilniejsze miejsce terenu (o którym poniżej) i głazy leżące niemalże w części trzech czwartych na okręgu, wziąwszy pod uwagę ich wywrócenie w różnych kierunkach.
Same kamienie na ten krąg nie zostały przypadkowo wybrane, ale wszystkie 6 plus głaz centralny, są wyszukanymi głazami z energetycznego punktu widzenia, pod względem ich przydatności do takiej instalacji.
Na szczególną uwagę zasługuje ok. 3 tonowy głaz centralny, który powalony został w kierunku zachodnim.
O samym kręgu w takim zdewastowanym stanie, zdewastowanym czy to przez czas, czy przez kiedyś ówczesnych wandali, nie da się praktycznie nic powiedzieć, aby przez tę konstrukcję dzisiaj była emitowana jakakolwiek pozytywna, prozdrowotna energia.
Absolutnie błędna jest w tej kwestii opinia Leszka Mateli (Potęga kamieni s. 129), jakoby ten krąg emitował ok. 25 tys. jednostek Bovisa. Nonsens.
Konstrukcja w takim stanie nie może emitować takiej energii.
Krąg sam w sobie, w obecnym stanie, nie wykazuje na szczęście, ze względu na stan dewastacji, stref negatywnych, patogennych, co często się zdarza w kręgach współczesnych, stojących w stanie kompletnym, ale wykazujących poważne błędy w budowie.
Drugim aspektem tej instalacji jest znakomity wybór miejsca położenia dla tego kręgu.
Instalacja ta została wzniesiona na unikalnym czakramie ziemskim, porównywalnym w swej sile oddziaływania do czakramu wawelskiego.
Po pierwsze, że wykluczone tu są wszelkie zadrażnienia geopatyczne.

Po drugie, głaz centralny znajdował się na wręcz fenomenalnym, unikalnym miejscu przecięcia się dwóch bardzo silnych pasm geomancyjnych, ziemskich meridianów, łączących prawdopodobnie inne, być może kompletnie nam nieznane Miejsca Mocy.
O ile w kaplicy Gereona na Wawelu przebiega równolegle od siebie kilka bardzo blisko siebie węższych pasm wsch-zach i pn-pd, i które się tam przecinają, to tutaj mamy do czynienia z dwoma potężnymi, szerokimi pasmami emitującymi kolor radiestezyjny biały: Północ-południe o szerokości ok. 7 metrów!!!, i jest to pasmo białe w natężeniu 8 na 10, a pasmo wschód-zachód jest jeszcze silniejsze i odrobinę szersze, bo emituje biel w natężeniu 8,5 na 10.
Centralne miejsce przecięcia się tych pasm, tworzące silne pole wirowe prawoskrętne, rezultuje w energetyce tego miejsca przekraczającej 90 tysięcy jednostek Bovisa, i może być zaliczane do najwyższej ligi Miejsc Mocy w Polsce.
Miejsce to otoczone przez cudowny wprost drzewostan puszczy tworzy niemożliwą do niezauważenia magię tego miejsca.
I to jest ten drugi z aspektów, pod którym należy to miejsce postrzegać, jako potężne przyrodzone Miejsce Mocy. Te leżące tam kamieni, pozostałości kamiennego kręgu, temu miejscu, tak jak te kamienie obecnie są ułożone, niczego nie dodają pod względem energetyki miejsca, na szczęście tego miejsca też nie niweczą.
Niebywałym znawcą odczytu sił ziemskich (geomantą) był ten, kto to miejsce znalazł.

I tu pojawia się punkt wspólny obydwu ww. aspektów (percepcji fenomenu Białowieża- 1. Kamiennego kręgu 2. Miejsca Mocy) tj. wielkiej sztuki budowy kamiennych kręgów, że ten krąg został kiedyś podpięty do tak potężnej i wspaniałej globalnej, energetycznej siatki ziemskich i kosmicznych meridianów.
Tylko wtedy możemy mówić o doskonałej sztuce budowy kamiennego kręgu, jeśli budowa poprzedzona zostaje odpowiednim doborem i zbadaniem miejsca.
Z połączeniem tego pierwszego i drugiego spotykamy się w wielkich miejscach polskich kręgów jak w Odrach, Węsiorach i w Grzybnicy.
Tak ustawionej steli na skrzyżowaniu takich pasm geomancyjnych nie ma potrzeby stawiania dla upamiętnienia zmarłych w kurhanach, dla skonstruowania zegara pór roku czy zegara kosmicznego, czy też dla wyodrębnienia specjalnej przestrzeni dla tzw. obrad plemiennych.
Zastosowana tu wiedza o rozpoznaniu miejsca i połączeniu tego z właściwym ustawieniem kamieni jest wiedzą sięgającą czasów daleko przed starożytnych.
Zastosowana tu wiedza o rozpoznaniu miejsca i ustawieniu kamieni może sięgać czasów przed-zlodowacenia, kilkudziesięciu tysięcy lat wstecz.
Jest to bardzo możliwe, że mamy tu do czynienia z tą samą wiedzą zastosowaną przez budowniczych ww. polskich miejsc z kamiennymi kręgami.
Dziś to miejsce w Białowieży to wielkie, potężne przyrodzone Miejsce Mocy, na którym znajdują się pozostałości kiedyś REALNIE ISTNIEJĄCEGO, fantastycznego kamiennego kręgu.
Właśnie to połączenie doboru miejsca i sztuki budowy wykluczają nowożytne pochodzenie tego kręgu, tzn. sprzed tysiąca lub dwóch tysięcy lat.
Kamienny krąg w Białowieży, a właściwie jego ślady, to byłby najdalej na południe w Polsce wysunięty klasyczny, znany nam dziś, megalityczny kamienny krąg.
Wspaniały, fantastyczny kamienny krąg można zbudować tylko na potężnym Miejscu Mocy.

Stojąca wewnątrz kręgu w takim miejscu stela strzelała na kilometry ku niebu białym słupem, białą świetlistą fontanną, żeby nie powiedzieć ‘białą wieżą’ świetlistego promienia energii (i nazwa miejsca Białowieża mogłaby stąd brać swoje imię).
To Miejsce Mocy jest wprost cudowne i tam się bardzo chce pobyć, tam się chce wracać.
Mam nadzieję, że tych kilka powyższych linijek zachęci przygodnego zwiedzającego, turystę na wypożyczonym w Białowieskim Parku rowerze, więcej niż tylko do zaliczenia ‘jednego z miejsc’ na trasie zaplanowanej dziennej wycieczki, ale i zaprosi, by w ciszy białowieskiej kniei zatopić się na chwilę w tym Miejscu.
Można by rzec, że to miejsce, to jest energetyczne serce tego parku. A jeśli już przy organach organizmu jesteśmy, to jest to jeden z ważniejszych organów życionośnych na terenie Polski.



