To był eksperyment niby prosty, eksperyment sprzed kilku dni. Eksperyment zainspirowany pewnymi odwiedzinami w moim kamiennym kręgu w Sulistrowicach.
Nie piszę tego, choć to jest nieuniknione, by reklamować pewien produkt związany z kamiennym kręgiem, ale pewna refleksja chodziła mi wciąż po głowie, i tutaj chcę ją w w kilku zdaniach dodatkowo pogłębić.
Początkowo chodziło tylko o mój kubek mocy z kamiennym kręgiem, który, jakby nie było znalazł już kilkuset użytkowników w Polsce i za granicą. A tak właściwie zrobiłem go kiedyś, pewną jego niewielką edycję, że będzie to taki po prostu souvenir, dla innych, gdy jadę w odwiedziny, lub gdyby ktoś odwiedzający mnie chciał sobie taki na pamiątkę nabyć.
Kubek stał się jednak szybko czymś więcej, niż tylko mniej czy bardziej estetycznie wyglądającym artefaktem podarunkowym.
Sam kiedyś pijąc kawę zrobioną w tym kubku, trochę z ciekawości a trochę bawiąc się przy tym wahadłem, zauważyłem, jak poważne rzeczy dzieją się wewnątrz kubka z tym moim porannym ‘dopingiem’ i aktywizatorem.

Co najmniej od Geralda Pollacka wiemy, że najlepsza strukturyzowana woda przepuszczona przez szybki podgrzewacz, i wysokie ciśnienie (wystarczą 2,5-3 atmosfery – w kawowych ekspresach mamy ponad 15 bar) zaczyna tracić swoją strukturę heksagonalną, a znakomity jej kolor radiestezyjny, nawet podniesiony do białego, zapada się głęboko poniżej zieleni dodatniej.
Wibracje płynu, tutaj kawy, spadają do tych, które raczej osłabiają nasz organizm, bo są na poziomie ok. 4-5 tys. jednostek Bovisa.
Najwspanialsza woda powinna być zatem pita jako płyn chłodny, na pewno nie przekraczający temperatury ludzkiego ciała.
(Uzdatnionej energetycznie wody nie gotujemy!!!)
Pamiętam wtedy ten pierwszy pomiar, właśnie kawy w kubku, i moje duże zaskoczenie.
Wibracje napoju wzrastały prawie jak ruch wskazówki na tachometrze w sportowym samochodzie.
Po ok. dwóch minutach wibracje kawy wzrosły prawie pięciokrotnie.
To było energetycznie już zupełnie coś innego niż kawa bezpośrednio po wypuszczeniu z ekspresu.
Wszelkie pomiary moje i moich kolegów pokazywały podobny przyrost energetyki napojów w kubku.
Kubek przedstawiający kamienny krąg znajdywał coraz to nowych obdarowanych i nabywców.
Że fotograficzna miniatura kręgu przenosi przez zdjęcie tę w kręgu zawartą matrycę energetyczną, i że ta oddziaływa pozytywnie energetycznie na zawartość kubka, było mi jasne już sprzed kilku lat, kiedy to nabyłem pewien kubek z bukwami Głagolicy.
Tutaj było jednak coś innego, niż pewne naniesione znaki czy symbole mocy, które też są takimi jak np. wspomniane bukwy Głagolicy, Kwiat Życia, Krzyż Atlantów i inne.
Aby się czegoś napić, nalewamy ciecz do środka kubka.

Matryca energetyczna z realnie istniejącym kręgiem, znajduje się w fotografii na zewnątrz materiału porcelanowego. Ta energia, która powoduje zmianę polaryzacji wody, przyrost energii mierzony w Bovisach, zmianę na wyższy kolor radiestezyjny i przyrost intensywności danego koloru, to nie może być zasługą tej przeciętnej jakości porcelany.
Nie przyszła mi wcześniej na myśl taka idea, aby matrycę na kubku, z którego wnętrza przecież pijemy, wykorzystać w jej emisji energii na zewnątrz kubka.
Okazuje się, że działanie tej energii kręgu, przeniesionej w miniaturze fotograficznej na zewnętrzną powłokę kubka, jest w stanie uzdatniać w szybkim czasie dużo większe ilości np. wody.
Jak każdy kamienny, poprawnie zbudowany, krąg będzie uzdatniał i strukturyzował wodę z różną właściwą mu szybkością i intensywnością, tak będzie to czyniła każda jego wiernie odwzorowana miniatura: będzie emitowała energię tegoż kręgu na swoje otoczenie, a najwyraźniej będzie to zauważalne w przypadku wody.
(Niemalże wszyscy, którym budowałem kamienny krąg, używają go mniej lub bardziej regularnie jako aktywizatora energetycznego wody)
I właściwie odwrotnie musiałoby to oznaczać adekwatnie to samo: Nieprawidłowo zbudowany kamienny krąg, które emituje energie toksyczne dla ludzkiego organizmu, przenosiłby toksyczne energie np. na napoje, jeśli taki krąg byłby umieszczony na kubku.
Konkludując dalej, podobne wibracje będzie przenosił każdy inny kubek na napoje ze wszystkim tym, co jest tekstowo i symbolicznie na nim, na kubku umieszczone.
Będą to słowa miłości i budzące zaufanie, będziemy pić miłość i zaufanie.

Będą to trochę ‘głupkowate’ teksty o szefie, symbole, seksistowskie znaki i napisy mające wzbudzić śmiech – kubki używane jako żart, których dużo jest w sprzedaży – będą do płynów w nich się znajdujących, takież nisko wibracyjne energie do organizmu przenosić.
Poniekąd, to co jest na kubku przedstawione, będzie jako informacja spożywane.
Oczywiście jest to często energia mało odczuwalna, bo jej natężenie – pomimo że jest negatywna lub też pozytywna – jest niskiego stopnia.
Inaczej się ma sprawa z instalacją kamiennego kręgu, w której na rzeczy samej chodzi przecież o maksimum pozytywnych wibracji; zarówno intensywność tego, co jest na kubku przedstawione, mianowicie kamienny krąg, będzie niejako z innej ligi. Natężenie emitowanej energii jest tu decydujące.
Rozpoczęty w godzinach południowych, w niedzielę 27 lipca 2025, eksperyment pomiarowy z oddziaływaniem miniatury kręgu odzwierciedlonej na zewnętrznej ścianie kubka, pokazał sukcesywny, przez wiele godzin trwający przyrost energii wody w 10 litrowym garnku, w którym kubek był zatopiony.
Jak niektórzy robią to z kryształami czy innymi kamieniami, wkładając je np. do dużego słoja, aby uzdatniać wodę, tak tutaj ja za przykładem jednego mnie odwiedzającego w kręgu człowieka, użyłem do tego mojego kubka ozdobionego grafiką, fotograficzną miniaturą mojego kamiennego kręgu.
Efekt dla całej wody w 10 litrowym garnku przerastał wszelkie oczekiwania.

Na zdjęciu woda użyta do tego eksperymentu
Punktem wyjściowym eksperymentu była jest woda z polaryzacją prawoskrętną, emitowała ona kolor zielony w natężeniu 3/10, ok. 7tys. jednostek Bovisa i w 50% była to woda strukturyzowana.
Po 25 minutach:
Kolor fioletowy 4 na 10, 19 tysięcy jednostek Bovisa (JB), strukturyzacja wody (SW) 62%.
Po 1,5h:
Kolor fioletowy 7/10, 55 tys. JB, SW – 65,5%
Po 2,5h:
Kolor UF, 83 tys. JB, SW 75%
Po 3,5h:
Kolor biały 4,5/10, 120tys. JB, SW 79%
Po 5,5h:
Kolor biały 6/10, 203tys. JB, SW 80%
Po 7,5h:
Kolor biały 6,5/10, 245tys. JB, 81%
Po 18,5h:
Kolor biały 7/10, 370tys. JB, SW 82,5%
Po 24h:
Kolor biały 7/10, 410tys. JB, SW 82,5%
Niektórych te dane i te pomiary mogą zadziwiać.

W tzw. realu, nie w pracy z fotograficzna matrycą kręgu, ale gdy woda uzdatniana jest w samym kręgu, postawiona nad stelą, gdzie wibracje w kręgu są najwyższe, osiąga ona podobne jak tutaj końcowe parametry ale już niecałej godzinie, woda jest wtedy strukturyzowana w 85%, tzn. do maximum jakie w ogóle woda może w swej strukturyzacji osiągnąć.
Tutaj woda po 24h pełnej strukturyzacji nie osiągnęła, ale jak te wyżej prezentowane parametry, przy użyciu tylko takiego kubka, mogą iście zadziwiać.
Poprawnie zbudowany kamienny krąg czyni to znacznie szybciej, ale zawarta w konstrukcji kręgu energia jest zdolna nawet przez taką niemalże miniaturę fotograficzną na kubku czynić niemalże cuda.
Kto swojej wody do tej pory w żaden sposób nie uzdatniał, a chciałby to czynić, także będąc gdziekolwiek w drodze, to taki kubek może być dobrym początkiem pracy z wodą lub innymi napojami.
Pomiary radiestezyjne mogą być zawsze zakwestionowane jako subiektywne i oczywiście ‘nienaukowe’. Tak, pomiary radiestezyjne mogą być oczywiście indywidualne i subiektywne. Ale przecież każda ścieżka radiestety, to ścieżka kalibracji własnych pomiarów w odniesieniu do innych wykonujących takie pomiary.
Kto swoich pomiarów nie kalibruje nieustannie także w odniesieniu do tak milowych kamieni jak wibracje ciała somatycznego człowieka, wibracje podstawowych darów przyrody, takich jak chleb, woda, miód, ziemia, kamienie, zioła i inne, tego pomiary będą dryfowały w oderwane od rzeczywistości odczyty. Takich odczytów staram się zawsze jak najbardziej uniknąć.
(Przedstawione na zdjęciach kubki w nowej edycji można oczywiście przy okazji odwiedzin w kręgu u mnie nabyć, wysyłka jest też możliwa)

Energetyzowana, strukturyzowana woda w fazie końcowej eksperymentu


