Kamienny Krąg w Agroturystyce Sokole Ranczo, Biskupice k. Częstochowy

Każdy nowy kamienny krąg, to coś z siły ducha i inwencji twórczej autora kręgu.

Wchodzę do kręgu możliwie bez uprzedzeń, staram się wczuć w to, jak on na mnie działa.

Optycznie krąg zaciekawia, jest inny, jest czymś nowym.

Wędrując po okręgu odczuwam pasma, które sprawiają, że tu i znowu gdzieś – czuję jednak nieprzyjemny ucisk na głowie – w aurze wokół ciała trochę cięższe i twardsze pasma

To bardzo ważne aby nie być radiestetą i geomantą tylko wtedy, gdy się ma w dłoniach różdżki, wahadła i diagramy.

To bardzo ważne, ciągłe ćwiczenie swej sensytywności, by umieć właściwie odczuwać przestrzeń i próbować ją właściwie oszacować także bez żadnych przyrządów.

Tutaj jeszcze zdaję się na wstępne powitanie pana Krzysztofa, któremu budowa tego kręgu została niejako we śnie objawiona. Wiedza do budowy tego kręgu powinna rzekomo pochodzić z 10 wymiaru (gęstości). Wrażenia na mnie to nie robi. Mnie gospodarz, pan Krzysztof oszacował swoim szybkim pomiarem przy pomocy wahadła jak wróżka z jakiejś TV, że ja jestem dopiero z szóstego wymiaru, ‘ale co nieco powinienem w tym jego kręgu odczuć’, jak stwierdza.

Ktoś inny mógłby się tu poczuć bardzo mały. Te słowa oceny mojej istoty puszczam trochę z wiatrem, bo wiem kim jestem, ale to, że w kręgu mogłoby coś być, biorę na poważnie.

Drugie i trzecie coraz cięższe okrążenie w kręgu, ostatnie ledwo kończę.

Gdyby ten krąg był zbudowany z kamieni polnych, które są ok. 20-30% energetycznie silniejsze od skał wapiennych, to pewnie nie dałbym rady zrobić w medytacji trzeciego okrążenia w ogóle.

Nie będąc jeszcze całkiem przez energie tego kręgu powalony, zakładam dosyć poważną zbroję ochronną i przechodzę do pomiarów.

Szukam dominującego koloru tego kręgu, niestety znajduję tylko kolor szary. Jest szary, szary i nic poza tym. Szary 6,5 na 10. To bardzo mocno, aż zaczyna boleć

Dlaczego?

Przecież z założenia i jako cel chciałaby tu powstać wspaniała świetlistość i blask jasności, które by odwiedzającym otwierały bramy do wyższych portali, do transformacji, ułatwiały kontakt z samym sobą. Tak w tym kręgu niestety nie jest.

Ktoś całkiem dobrze czujący powiedział mi raz, że z tego kręgu ‘wyrzuca’… i tak jest. Długo się w nim wytrzymać nie da.

Współczuję trochę odwiedzającym, którzy tego nie poczują i zostaną w nim dłużej. Potem dzień, wieczór czy noc, mogą być trudne. Noc może nawet bezsenna.

Ja sam miałem potem, po tych odwiedzinach, dosyć trudne popołudnie, musiałem się oczyszczać, oczyszczać i oczyszczać dosyć długo.

Dlatego, że krąg jest tak nisko wibracyjny, jest miejscem, siedliskiem dla nisko wibracyjnych bytów. Tych było tam (i ciągle chyba tam są) mnóstwo, aż ciarki przechodzą. Tysiące, a najmocniejsze z nich to Skali Poznańskiej do tego używając, 8 na 10. To bardzo dużo silne, toksyczne energie.

Szukam dokładniejszej przyczyny tego szarego koloru.

Sprawdzam podłoże. Gdzieś za głazem zachodnim widzę mrowisko. Jak jest mrowisko, to jest i krzyżówka cieków wodnych.

Owszem, tych tam jest całkiem sporo. Silne pasmo ze wschodu na zachód, i dalsze i dalsze pasma. Wewnątrz kręgu są aż trzy skrzyżowania z ciekami podziemnymi.

Dwa z nich położone całkiem na środku, a pasma cieków przebiegają przez cały krąg. Teren kompletnie nie nadaje się do takiej instalacji, jakkolwiek polana z brzozami i sosnami wyglądałaby pięknie.

Piękne otoczenie, ale sam krąg, …wrażliwi ludzie w nim nie wytrzymają. Zresztą po co? By szkodzić swojemu zdrowiu?

Kamienne kręgi to nie tylko te lepiej i trochę gorzej zbudowane kręgi. Bywają też i kręgi jak antypody wszystkiego. I ten trochę coś już z tych antypodów ma.

To nie jest tak, że są kręgi zbudowane w 100% poprawnie, a inne tylko w 60 % a inne znowu tylko w 30%. Skala rozbieżności może być tak duża, że do takich wibracji to co najadekwatniejsze, można wybrać, to tylko skalę ujemną. Taka szarość 6,5 na 10 odpowiadałaby 35 tys. jednostek Bovisa, … ale minus 35tys!!!

Do tego dochodzą rzesze tych istot tam bytujących, nisko wibracyjnych, a niektóre nawet wrogo człowiekowi nastawionych. Tak to jest niestety w kręgach kompletnie nie trafionych.

Najpierw decyduje kompletnie nietrafione miejsce, potem ustawienie kamieni, a na koniec energetyka: jedne energie przyciągają drugie i ‘kolegują się’ nawzajem.

Jeśli w ogóle miałby być ten krąg na nowo w innym miejscu zbudowany, to lepiej nie z takich kamieni. Z tych wapiennych skał  właściwego kamiennego kręgu, wyżej wibrującego kręgu, zbudować się nie da.

Liczę głazy, oś północ – południe, 12 na zachodniej stronie, 9 na wschodniej stronie kręgu (rozkład nierównomierny), plus kamienie tej osi, razem mamy 23 głazy, przy czym 2-3 z nich, to raczej mało skoordynowane skupiska kamieni, które energię trochę chaotycznie emitują we wszystkie strony, tylko nie do środka kręgu.

Pole wirowe w kręgu ma wir lewoskrętny, to na naszej półkuli północnej trochę na wspak. O tym najbardziej zadecydowały trzy skrzyżowania z ciekami, bo te będą energetycznie zawsze na półkuli północnej lewoskrętne. Na pewno nie są to siły dla nas pozytywne, prozdrowotne. Współczynnik pola wirowego 25%, mało dynamicznie, niewiele, ale krąg wiruje lewoskrętnie, wystarczająco dotkliwie. .

W środku kręgu, gdzie w zasadzie powinna stać  stela, palenisko na ognisko.

Biesiady w takich miejscach to nie moja bajka. Także opowiadania, że w kręgach zasiadła rada jakichś starszych, by podejmować jakieś ważne plemienne decyzje, uważam za powielane bezpodstawnie bzdury. Tak może robili Indianie na filmach z Winnetou, ale stare kamienne kręgi nie były po to budowane. Nie były to tym bardziej miejsca pochówków, to nie były dla budowniczych żadne cmentarzyska.

Kamienie w tym palenisku są poukładane bez koordynacji wg polaryzacji, nie tworzą energetycznie żadnego miejsca centralnego, które by spójnie zbierało energię emitowaną przez głazy na okręgu do środka, aby tę energię wychwytywać i nadawać jej ku górze ruch toroidalny.

Krąg ten nie jest idealnie okrągły. Rozbieżność na linii wschód-zachód (ok 15m), północ-południe (ok. 16m) wynosi ok. jednego metra. To nie jest dużo, i przy wszystkich poprawnych, dalszych parametrach, podłoże i ustawienie głazów, instalacja by to tolerowała, jakkolwiek idealny krąg jest lepszym miejscem optymalnego pola wirowego w takiej instalacji.

Na ziemi leży sporo tajemniczych płyt, jakby do jakiegoś rytuału. Płyty te jednak raz plusem, raz minusem do góry, bez zgodności polaryzacyjnej wobec siebie, nie wspierają pozytywnie ogólnej energetyki kręgu: wręcz przeciwnie.

Wysłałem jeszcze będąc w drodze zdjęcie tego kręgu pewnemu znajomemu, który dużo czuje i zapytałem go, co sądzi o tym kręgu.

Nie miał czasu aby dogłębniej zbadać, ale odpisał jednym słowem: ‘Chaos’.

Tak, być może to słowo całkiem trafnie opisuje to, co się dzieje nie tylko w ustawieniu kamieni tej instalacji, ale stan energetyczny tego miejsca.

Niestety z panem Krzysztofem, sympatycznym właścicielem tego miejsca potem, po moich odwiedzinach porozmawiać nie mogłem, bo wyjechał. Telefonu do dzisiaj nie odbierał.

Naprawić, by dokonać jakichś małych zmian, tego kręgu uzdrowić się nie da. Chyba nawet i najwznioślejszą mistyką.

Wg mnie, wbrew zapewnieniom tablicy informacyjnej ten krąg żadnym miejscem mocy – bo chyba autor miał pozytywne moce na myśli – nie jest.

Raczej może tej nam własnej mocy trochę nam odebrać.

Pobytu w takim kręgu nie polecam. Zalecał bym nawet pobytu w nim wręcz unikać.

Miejsce to powinno zostać nawet dla odwiedzających zamknięte.

Takiego doświadczenia mogłyby sobie dzieci, czy też wraz z rodzicami zaoszczędzić.

Polecam jednak bardzo w Sokolim Ranczo spacer piękną brzozową aleją. Na pewno ma Sokole Ranczo dużo innych ciekawych atrakcji do zaoferowania i można mile spędzić tam czas, ale ten krąg, i pobyt w nim można sobie darować.

Zastanawiałem się potem, czyż może aby tak daleki, niedościgniony rozwój duchowy, ten z 10 wymiaru, przede wszystkim wiedza zastosowana przy budowie kręgu, nie musi się troszczyć o podstawowe prawa fizyki, o polaryzację przedmiotów i geopatyczne zadrażnienia podłoża?

Myślę, że tzw. boski wymiar szanuje też i prawa fizyki. Jestem przekonany, że nawet te tzw. cuda w tradycjach różnych religii, też nie przekreślają praw fizyki.

One dzieją się wg praw, których my jeszcze nie znamy, one są manifestacją w tym wymiarze działania sił i energii, których po prostu nie mamy jeszcze w zasięgu naszej percepcji.

To, czego nie pojmujemy, nie oznacza, że jest wbrew logice. To może nasza logika jest jeszcze tak raczkująca w powijakach, że nie ogania jednocześnie wszystkich wymiarów naraz w ich współzależności i rezonansie.

Takie krótkie odwiedziny nawet i w takim kręgu pobudzają do refleksji, do dalszych poszukiwań, było to owocne, nie żałuję, że ten krąg odwiedziłem, zobaczyłem, na własnej skórze poczułem.

Cieszy mnie ludzka fascynacja kamieniem, aby takie konstrukcje ustawiać.

Dla każdego z nas to jest jakiś etap wędrówki, zbierania doświadczeń, … i prób ekspresji, chociażby przy pomocy kamienia i kamiennego kręgu.

Dobrze jest jednak za swoje kroki wziąć odpowiedzialność, i gdy naszych poszukiwań nie czynimy kosztem zdrowia i energii innych.

Kilka takich przemyśleń, może pomogą innym kalibrować we właściwym kierunku swoje odczucia miejsca i przestrzeni.

Sokolemu Ranczo życzyłbym jak najpiękniejszej energii wśród lasów i brzozowych alei, ale i otwierania się na inną percepcję i wiedzę, która czasami może czynić cuda, wcale nie zawieszając praw fizyki.