Miejsce Mocy na Chełmskiej Górze k. Koszalina

Jak Dolny Śląsk ma Ślężę i Radunię, tak na Pomorzu Koszalin ma Chełmską Górę.

Żeby dalej potem w tym krótkim tekście już nie straszyć, to na początek dwie negatywne sprawy: na szczycie jest również blisko znajdująca się duża antena nadawcza, a całość tej góry została niestety zdominowana przez kk i zamieniona w ‘jaskinię zbójców’ –  należy tylko mieć nadzieję, że kiedyś Jezus weźmie bata i ich wszystkich stamtąd wypędzi.

(‘Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście go jaskinią zbójców’)

Wieloma zabudowaniami miejsce to na dzień dzisiejszy niestety zostało pod wieloma aspektami wypaczone. Zabetonowanie i wyłożenie płytami, oczywiście bez uwzględnienia polaryzacji materiałów, kamienie połączone metalowym łańcuchem i ustawione niewłaściwie, krzyże, tablice i trybuny na msze polowe sprawiają trudność, aby to dostrzec i poczuć, że tu kiedyś istniał Święte Gaj, miejsce, w którym przyroda mogła być jak najbardziej sama sobą i była szanowana, bo jest darem Boga.

To miejsce na jednym z najwyższych wzgórz (ok. 137 m n.p.m.) i tak blisko Morza Bałtyckiego od dawien dawna fascynowało ludzkość.

Badania archeologiczne prowadzone przez Henryka Janocha w latach 50 i 60 ujawniły istnienie tutaj miejsca kultu Słowian.

Janoch stwierdził w swoich pracach wykopaliskowych istnienie tam w czasach przedchrześcijańskich kwadratowej kątnicy/gontyny, o wymiarach 14 x 14 m.

KK od dawna czynił po drugiej wojnie starania, aby przejąć pieczę nad tą górą i ostatecznie w wyniku polskich tzw. zmian ustrojowych, istniejące w tym czasie chaosu administracyjnego w latach 80, ‘udało’ mu się to.

Przypieczętowaniem tego trochę niekorzystnego dla ogółu ludności biegu zdarzeń  była wizyta JPII na tej górze i konsekracja wybudowanej tam kaplicy.

Ich ignorancja ma jednak też i dobre strony, bo nie rozpoznali centralnego miejsca energetycznego na tej górze, i jest ono dostępne na trawie, niedaleko wykopanych fundamentów kościoła z 13 wieku.

Przez samo wzgórze przebiega bardzo bogata sieć linii geomancyjnych, ziemskich meridianów, a  skrzyżowanie tych najintensywniejszych, jest ok 3m od tych wykopanych fundamentów kaplicy.

Sama obecna kaplica wibracjami nie zadziwia.

W porównaniu z wibracjami zaznaczonego na zdjęciu miejsca, także kaplica z 13 wieku nie stała na miejscu centralnym tego czakramu, i wibracje na obszarze starej kaplicy są tylko jeszcze w jej prezbiterium wyższe, dalej, jak zresztą na całej górze są podwyższone, ale nie są to te najistotniejsze.

Różowym polem został zaznaczony na zdjęciu ten punkt centralny tego miejsca: tam krzyżują się najsilniejsze meridiany tego wzgórza, pn-pd, Indygo 6 na 10, i wsch-zach, fioletowy 6 na 10. Takie skrzyżowanie tych linii geomancyjnych rezultuje w tym miejscu kolorem białym, 7 na 10, i to są wibracje przekraczające 70 tys. jednostek Bovisa. To jest jedyne skrzyżowanie jakie namierzyłem, które rezultuje kolorem białym. Jest sporo innych miejsc które oscylują na wysokości 30-40 tys. jednostek Bovisa, i to są tak można powiedzieć ,te średnie wibracje tego miejsca, ale właśnie to najistotniejsze miejsce wibruje znacznie wyżej. Nie jest to jednak dalece tak intensywnie jak wibracje podłoża w kręgu nr 1 w Grzybnicy, gdzie krzyżują się główne meridiany tego kręgu.

Czy na tej górze stała kiedyś tam kamienny krąg? Wątpię w to.

To było miejsce kultu, Święty Gaj i miejsce rytuałów. Dziś ciągle miejsce godne uwagi i warte zwiedzenia.

To właśnie miejsce m. in. będziemy zwiedzać i tam medytować w czasie warsztatowo-rekreacyjnego pobytu koniec grudnia-początek stycznie w Łazach. Będziemy wspólnie badać to miejsce.

Jeszcze przed wejściem na szczy góry Schodami Pątnika mamy pierwsze bardzo silne skrzyżowanie linii geomancyjnych, ponad 50 tys. jednostek Bovisa.