Grzybnica – krąg nr 2

Jest to ten kamienny krąg, który znajduje się na lewo od kręgu, przed którym stoimy po przyjeździe na parking. Mijamy więc krąg nr 1, pozostawiając go po naszej prawej stronie, idąc jego brzegiem po zewnętrznej, docieramy do równie dużego (krąg ten jest nawet ok. 1m większy od kręgu nr 1), bo mającego średnicę ponad 37 metrów kręgu nr 2. Tytułowe zdjęcie satelitarne przedstawia położenie tych kręgów z numeracją.

Nie wiem skąd pochodzi ta zmiana, ale w archeologicznych pracach (m. in. Ryszarda Wołągiewicza i Krystyny Hahuły, którzy jako pierwsi prowadzili prace archeologiczne w Grzybnicy), była taka numeracja tych kręgów, ale obecnie umieszczone tablice informacyjne w Grzybnicy, oznaczają te kręgi odwrotnie (tzn. ten przy parkingu jest kręgiem nr 2, ale nie o nim tutaj jest teraz mowa).

Pierwszą wzmiankę o kręgach w Grzybnicy w naszych czasach nowożytnych zawdzięczamy protestanckiemu pastorowi  Georgowi Magdalinskiemu, który w Koszalińskiej Gazecie zamieścił w 1926 roku krótki artykuł o tych kręgach, wiążąc je z kręgami w Odrach. Okoliczna ludność wiedziała o tych kręgach jednak już wcześniej.

Ryszard Wołągiewicz  z Muzeum Narodowego w Szczecinie prowadził wykopaliska na stanowisku w Grzybnicy w latach 1974–1986

Właściwym odkrywcą tych kręgów dla polskiej archeologii był Ryszard Wołągiewicza, który dokładnie namierzył to miejsce i już od 1974 roku prowadził badania/wykopaliska archeologiczne.

***

Krąg jest niesamowicie fascynujący i pozostawia, jak krąg nr 8 w Grzybnicy sporo otwartych pytań. Tam też nigdy nie medytowałem, jeśli już, to robiłem to w kręgu nr I lub nr V.

Powiem nawet, że jakoś dziwnie ten krąg mnie nawet podświadomie odpychał, że dotychczas spędziłem w nim tak mało czasu.

Dziwnym i trochę polaryzacyjnie nieskoordynowanym jest ustawienie w środku aż czterech głazów. To dzisiejsze ustawienie kamieni w środku kręgu może wynikać z niewiedzy, z powierzchownego traktowania znalezionych artefaktów przez archeologów. Kamień leżał, więc został ustawiony w pionie. Zdjęcie z 1984 roku, z prac prowadzonych przez

***

Jak widzimy na dołączonym zdjęciu, trzy z czterech kamieni, które należą do centralnych, leżą w poziomie.

 

Krąg ten był jako jeden z pierwszych badany przez archeologów, i było to tuż po oficjalnym ogłoszeniu tego odkrycia, w 1974.

Krąg jest mocno wybrakowany od strony pn, i pn-zach, jak i od południa i południowego zachodu brakuje wielu głazów.

Dzisiaj posiada ten krąg 16 stojących głazów na okręgu, rozmieszczając kamienie równomiernie na okręgu w odstępach ok. 3,5. Co do tego, że kręgowi brakuje obecnie na okręgu 13 głazów, mógłbym się zgodzić, jakkolwiek nie brałbym tego jako absolutny pewnik.

Pamiętajmy że ustawianiem kręgu rządziła nie zewnętrzna estetyka, ale sposób przepływu energii w instalacji, i mamy takie przypadki, że często stoją głazy wcale nie w regularnych odstępach jeden od drugiego na okręgu.

Taka ilość brakujących kamieni na okręgu znacznie osłabia tę instalację jako taką, i możliwość poznania, co było jej celem, i aby ona teraz to emitowała.

Sprawą jeszcze bardziej skomplikowaną jest to: Jaki kształt miała konstrukcja ustawionych głazów wewnątrz kręgu, i do czego, jest to jeszcze bardziej tajemnice, mogła tak ustawiona konstrukcja służyć.

Jeśli Odry w podobnie zbudowanym kręgu nr 8 mają tylko dwa głazy centralne, to tu bym mocno przypuszczał, że tych głazów było ewentualnie więcej niż 4, mogło ich być pierwotnie 5,6 lub nawet 7.

To właśnie ta tajemnicza konstrukcja z głazów centralnych wewnątrz kręgu jest wielką zagadką tego kręgu.

Krąg II podczas badań wykopaliskowych w1974 r. Widzimy w centrum tylko jeden glaz stojący 

Jaki był jej kształt i z ilu głazów się ona pierwotnie składała?

To właśnie może brak odpowiedzi na to pytanie, jak i inne poniżej postawione pytania  sprawiały, że ten krąg dotychczas raczej omijałem.

Czego nie znamy, nie rozumiemy, omijamy i czujemy pewnego rodzaju niepewność.

***

Zbadałem linie geomancyjne tego kręgu, piękne, bardzo, bardzo mocne, które się krzyżują na środku kręgu. Te ziemskie meridiany emitowały kolor radiestezyjny biały, fantastycznie się jednak w tym kręgu nie czułem, pomimo, że został energetycznie wcześniej przed wejściem oczyszczony.

Ktoś ze współodwiedzających kręgi z mojej grupy wyznał, że nie czuje się w tym kręgu dobrze.

Pewien ucisk na głowie miałem i ja sam, prowadząc pomiary, ale tego, co potem zbadałem, nie przypuszczałem.

Na skrzyżowaniu się tych ziemskich meridianów w tym kręgu powstaje pole wirowe lewoskrętne. W samym środku kręgu z białych meridianów ziemskich powstaje kolor szary, o bardzo dużym natężeniu, dochodzącym do do 9 na 10 – Miejsce Grozy, w przeliczeniu na jednostki Bovisa odpowiadało by to minus!!! 130 tys. jednostek Bovisa.

To nie jest przypadek, że być może przesunęły się te linie geomancyjne a wcześniej przebiegały inaczej i krąg emitował pozytywną energię.

Niemalże wszystkie ocalałe kamienie na okręgu ustawione są minusem do środka i w taki sposób do siebie, aby to pole wirowe lewoskrętne jeszcze wzmacniać.

Dokładne jak w kręgu nr 8 w Odrach (ten na polach kurhanowych, posiada tylko  dwie stele).

To co tutaj mamy, to są energetyczne antypody w stosunku do kręgu nr 1, do tego przy parkingu.

To jest celowe działanie, takie ustawienie głazów na okręgu, i budowniczowie rozpoznali właściwie linie geomancyjne.

Pytanie jednak pozostaje, w jakim celu został on zbudowany, bo prozdrowotnie na nasz organizm nie wpływa.

Ta konstrukcja była chciana i zamierzona w takiej formie.

Poza tym udało mi się namierzyć w tym kręgu bardzo szerokie pasmo geomancyjne, które emitowało samo w sobie kolor szary. Kompletna anomalia. Pasmo to ma ok. 2 m szerokości, i przebiega równolegle do meridianu  ziemskiego pd-pn, kilka metrów na zachód od tegoż.

Dwa, trzy wnioski wydają mi się tutaj konieczne, aby o nich wspomnieć.

Tak niska energia tego kręgu będzie przyciągała i dawała siedlisko wszelkiej maści bytom nisko wibracyjnym. Krąg ten będzie więc na ogół zasiedlony przez takie byty, i nie będą to z pewnością byty nam sprzyjające.

Kto chce w ten krąg wejść, powinien się wcześniej dobrze! zabezpieczyć.

Kto tego zapomniał, powinien po takim pobycie podjąć intensywne oczyszczanie aury.

I dalej, ponieważ te energie są tak silne, i nie mają korzystnego wpływu na zdrowie, radziłbym od wchodzenia do tego kręgu nawet odstąpić, przede wszystkim też dlatego, jeśli ktoś potem nie będzie potrafił swojej aury z nabytych tam podczepów oczyścić.

Jeśli ktoś już do takiego kręgu wejdzie, radził bym mocno, przebywanie czasowe w nim ograniczyć.

Mogą potem wystąpić bóle głowy, a nawet mdłości i złe samopoczucie.

***

Aby właśnie móc lepiej zgłębić postawienie takiej instalacji, bardzo pomocnym byłby tu kształt i ilość głazów w centrum kręgu, bo to tam właśnie musiała się manifestować najwyższa energia ujemna.

Czy służył do leczenia głębokich schorzeń duchowych, ciężkich chorób psychicznych: Możliwe, że ten potężny krąg, tak właściwie chyba największy wg średnicy!!! pośród starych kręgów w Polsce mógł służyć do takiego wyzerowania duchowo-psychicznego organizmu ludzkiego, aby potem wprowadzić np. w kręgu nr 1 pozytywne wibracje do organizmu (niczym formatowanie zawirusowanego dysku twardego, aby potem na nim od nowa zainstalować czysty program).

Mógł ten krąg też służyć do podroży w zaświaty związane z negatywnymi mocami.

Kolor szary nie jest, jak twierdzą niektórzy radiesteci, kolorem neutralnym. Stając w kręgu przed głazem południowym, który taki kolor emituje, będzie nam spadała nasza biowitalność. Podobnie będzie w tym kręgu w jego centralnych obszarach. To da się obserwować, jak to się dzieje, i w każdym silnym kręgu przy głazie południowym, możemy zaobserwować jak te wibracje naszego ciała – na naszą niekorzyść – zmieniają się z minuty na minutę.’

To w kolorze szarym zaczynają się rozwijać utajone w naszych komórkach choroby. W normalnym przypadku moglibyśmy z tymi żyć może nawet ponad 100 lat, ale w przestrzeni oddziaływania tego koloru one się niejako aktywują. Wiadomo z badań Enela i innych radiestetów francuskich i niemieckich, że komórki nowotworowe namnażają się pod wpływem koloru szarego szybciej.

Tak czy inaczej przywołując słowa Parcelsusa powiedzieć można, że między lekarstwem a trucizną różnica może być czasami niewielka. Lekarstwo spożyte w nadmiarze może okazać się trucizną, a trucizna przejęta pod fachowym okiem, w odpowiedniej dawce, może być lekarstwem.

Jak w Odrach krąg nr 8, tak w Grzybnicy krąg nr 2 pozostanie jeszcze jakiś czas zagadką, w jakim celu budowniczowie go zbudowali.

Krąg nr 2 w panoramicznym ujęciu 

Najogólniej, poza tym kręgiem, Grzybnicę polecam, jest piękna i na pewno kryje w sobie jeszcze sporo dalszych tajemnic. Niewkluczone, że odkryte zostaną w przyszłości jeszcze dalsze kręgi, stanowiące całość tego wspaniałego kompleksu.

Te pozytywne wibracje czuć już na parkingu, to właśnie przez dzisiejszy parking przebiega silne, białe pasmo geomancyjne.

 

Wykorzystane źródła:

Ryszard Wołągiewicz, Kręgi kamienne w Grzybnicy, 1977

Krystyna Hahuła, Cmentarzysko z kręgami kamiennymi w Grzybnicy (redakcja: Jolanta Ilkiewicz 2005)

Portal: https://www.archeoturystyka.pl