Nasza percepcja w świecie, w wymiarze fizycznym, zdominowana jest przez zmysł wzroku. Ten znowu w swej anatomii przez horyzontalne usytuowanie tego organu, którego narzędzia – oczy – ‘leżą’ w jednej linii obok siebie; to wprawia w ruch niejako pewien automatyzm horyzontalnej percepcji otaczającej nas rzeczywistości świata fizycznego.
Fizycznie postrzegamy kamienny krąg w jego rozległości położenia na ziemskim podłożu, mówiąc że ma on średnicę 6, 8, 12, 15, 20 czy 37 metrów jak jeden z kręgów w Grzybnicy.
Gdy pytamy o wysokość kręgu, to w tej percepcji ‘mierzymy’ krąg po wysokości jego głazów, ustawionych w pion jak menhiry. Niektóre mają ok. metra wysokości ponad ziemię, niektóre są równe z człowiekiem, i są głazy niektórych kręgów jak w np. w Odrach i te budowane dzisiaj, zadziwiająco niskie.
To jest w tej horyzontalnej percepcji zdominowanej przez zmysł wzroku postrzegającego świat na poziomie fizycznym.
W holistycznej w koncepcji człowieka istnieje jeszcze inne, obszerniejsze postrzeganie, które zaznaczane jest symbolicznie (w innych tradycjach kulturowych znane od dawna) na grafikach trzecim okiem umieszczanym miedzy (lekko ponad) brwiami.
Ciekawym faktem jest, że tradycje głębiej i uważniej zgłębiające ten sposób postrzegania przedstawiają to oko nie w pozycji horyzontalnej, równolegle do linii obu oczu postrzegania zmysłowego, ale wertykalnie, jakby obie percepcje miały się krzyżować.
Trzecie oko, to oko pionu, oko postrzegania wertykalnego, oko przecinające ograniczoną perspektywę percepcji horyzontalnej.
To właśnie ta perspektywa percepcji, perspektywa pionu, tam gdzie jest to człowiekowi dane i gdzie się te ‘mechanizmy uruchomiły’, będzie bardziej adekwatną, by postrzec, widzieć i wiedzieć, jak wysoki jest kamienny krąg.
Moja percepcja jak i percepcja kilku osób, które darzę wyjątkowym szacunkiem ze względu na ich zdolności takiej percepcji, każą mi powiedzieć, że tę wysokość kręgu mierzymy co najmniej w kilometrach.
Tak, w sferze i przestrzeni astralno-mentalnej , która może być postrzeżona tym przebudzonym trzecim okiem, powtarzało się u rożnych, niezależnie pojawiających się u mnie w kręgu osób, postrzeganie steli w jej biało-jaśniejącym przedłużeniu, jak świetlisty słup ku niebu, sięgający wysokości 2-3-4 kilometrów nad ziemię.
To nie jest tylko słup, ale wspinający się prawoskrętnie energetyczny torus, który na tych ww. poziomach, astralnym i mentalnym, sięga w poprawnie zbudowanym kręgu co najmniej takich wysokości.
Taki jasno-energetyczny torus wspinający się ku niebu na wysokości kilku kilometrów nad ziemią zaczyna na górze się rozlewać i opadać jak fontanna wokół kręgu, a w swych najdalej wysyłanych promieniach tej fontanny, mogą to być kilometry wokół, na zewnątrz kręgu.
Mówimy tu jednak tylko jeszcze o poziomie astralno-mentalnym rzeczywistości w holistycznej jej percepcji.

Kamienny krąg w Częstochowie, posesja prywatna
Wyższe poziomu energetyczne, które stanowią rdzeń istoty kamiennego kręgu, kauzalny i duchowy, których percepcja jest możliwa niewielu osobom w Polsce, jak i jeszcze subtelniejszy, wymiar uniwersalny, stojący niemalże poza możliwościami percepcji, sięgają nieskończoności wszechświata.
Kamienny krąg w swej właściwej kreacji nie może być inaczej kreowany, ale jako właśnie instalacja najpierw i przede wszystkim w sferze duchowej, otwarta na Nieskończoność, i otwierająca osobę wstępującą do kręgu na takie właśnie wymiary rzeczywistości.
Taką wysokość w tej perspektywie będzie osiągał każdy poprawnie zbudowany krąg, także ten z tych mniejszych kamieni, o mniejszej średnicy, jakkolwiek różnice na poziomie astralno-mentalnym mogą występować. Gdy chodzi o krąg jako instalacje do intensywnych ćwiczeń duchowych różnice nie będą wielkie. Ale przy terapeutycznym zastosowani kręgu do chromoterapii będą się ukazywały te różnice jako znacząco spore. Krąg z większymi, odpowiednio dobranymi kamieniami, o odpowiedniej średnicy będzie emitował kolory radiestezyjne do wewnątrz o wyższym natężeniu.
W przypadku chęci aktywacji któregoś z centrów energetycznych ludzkiego ciała, na przykład czakry krtani przy głazie emitującym kolor niebeski, to czas potrzebny do tego może być czasami nawet dwu- lub trzykrotnie dłuższy dla kręgów z małymi kamieniami i o malej średnicy.
Ze względu na sposób mentalno-duchowej konstrukcji kręgu, te różnice będą mniejsze w praktyce do ćwiczeń np. medytacyjnych.
Kręgi bez steli nie mają tego biało-energetycznego torusa, jakkolwiek np. krąg nr 5 w Grzybnicy nadawał by się poniekąd do chromoterapii radiestezyjnej w kręgu.
Ten krąg jak i inne kręgi bez steli nie będą miały tej fontanny energetycznej, zasilającej okolicę pozytywną energią.
Wskazywałem na to już wielokrotnie, że krąg nr 5 w Grzybnicy emituje na zewnątrz wibracje dla naszego organizmu niekorzystne, jakkolwiek wewnątrz może być do niektórych praktyk używany.
W praktyce duchowej taki krąg nie będzie otwierał, nie będzie nam torował swoimi wibracjami łatwiejszej ścieżki w subtelniejsze wymiary rzeczywistości.
Brak steli jest zatem dosyć poważnym, istotnym uszkodzeniem kamiennego kręgu, jak jest to w przypadku kręgu nr 5 w Grzybnicy, lub wśród nowych kręgów jest to znakiem pewnej ignorancji rzeczy samej w sobie, jeśli taki krąg był tak zaprojektowany i tak został zbudowany jak np. w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi przed ok. 20 laty. Niczego w tym kręgu nie poprawiło dostawienie wewnątrz tego kręgu dodatkowego drugiego kręgu z mniejszych kamieni. Ta wewnętrzna konstrukcja nie jest w stanie przejąć roli steli. Jeśli już chodzi o ten krąg konkretniej, to został on zbudowany na niewłaściwie zdiagnozowanym podłożu. Krąg ten, w odróżnieniu od kręgu nr 5 Grzybnicy emituje nie tylko podobnie jak tamten negatywne wibracje z powodu braku steli na zewnątrz, ale i wysoko szkodliwe wibracje wewnątrz: Krąg ten został posadowiony na licznych ciekach wodnych i na krzyżówkach tychże cieków, i tak ciężkie zadrażnienia geopatyczne z kilkoma błędami w ustawieniu kamieni sprawiają, że mamy tam do czynienia w tym kręgu z lewoskrętnym polem wirowym, a kolorem dominującym tej instalacji jest niestety tylko kolor szary.
Podczas gdy w kręgu nr 5 w Grzybnicy można jeszcze medytować, z uwzględnieniem tego, że krąg taki nie zabierze intensywnie medytującego na tak głęboką podróż, w wyższe i subtelniejsze wymiary rzeczywistości, dokąd tam może ‘wchodzić’ nasza świadomość z pewnym dodatkowym nakładem pracy, bo kręgowi brak jest tej (takiej jak w starych katedrach) wysokości, która będzie pozytywnie wpływała na aktywację czakry korony, to w kręgu bez steli w Ogrodzie Botanicznym jest inaczej, ale i z innych przyczyn.
Ta wysokość kręgu w miejscu zadrażnionym geopatycznie, jak właśnie w kręgu w Łodzi, jest o wiele bardziej problematyczna, i po kilku, najpóźniej po kilkunastu minutach odczujemy ucisk na głowie i nawet ból głowy, które będą m.in. pochodną tej brakującej wysokości w kręgu; ale w pierwszym rzędzie raczej z powodu zadrażnień geopatycznych miejsca; bo szara, ciężka energia przygniata tam wręcz subtelnie wibrującą czakrę korony.
W środku kręgu stojąca stela, dobrze jeśli jest to głaz najmocniejszy energetycznie i największy pod względem masy, jest wręcz tą ‘podporą’ i ‘kreatorem’ tego torusa i tej wysokości, kamiennego kręgu, o której tu mowa.
Siłę napędową torusa tworzą odpowiednio ustawione głazy na okręgu, ale i podłoże ziemskie, które jako niezadrażnione geopatycznie będzie miało na naszej półkuli północnej polaryzację dodatnią i nawet jeśli nie jest to Miejsce Mocy, fizycznie poruszy wahadło w ruchu prawoskrętnym.
Tę siłę napędową torusa tworzą oczywiście także energie kosmiczne, nieustannie napierające na Ziemię, tworzą ją siły mentalne i duchowe użyte do kreacji kręgu. Właśnie te ostatnie są odpowiedzialne za to, że ta wysokość kręgu ma sięgać nieskończoności, i żaden budowniczy kręgu bez odpowiedniej praktyki duchowej, bez odpowiedniej medytacji, takiego kręgu nie jest w stanie zbudować.


