Zjawiskiem na niebie bardziej spektakularnym niż nów jest owiana baśniami i najprzeróżniejszymi opowiadaniami (także z horrorów) pełnia księżyca.
Wielokrotnie już byłem pytany: Dlaczego robisz medytację w kręgu w nowiu a nie przy pełni księżyca?
Pytanie bardzo uzasadnione.
Przyczyn jest kilka, ale teraz sprecyzuję to do jednej najważniejszej.
Zarówno podczas pełni jak i podczas nowiu ‘planety’ (dokładniej: gwiazda Słońce, planeta Ziemia i jej satelita Księżyc) ustawiają się liniowo.
Podczas pełni Ziemia będąc w środku jest z jednej strony pod wpływem Słońca a z drugiej strony pod wpływem Księżyca. Poddawanie się Ziemi (tutaj też kamiennego kręgu) takim obustronnym, zdaje się że najczęściej kontradykcyjnym energiom sprawia, że ta kulminacja jaką jest pełnia, jest najczęściej trochę podobna do wulkanicznego, gotującego się ognia. Energetycznie kamienny krąg nie jest wspierany podczas kulminacji pełni księżyca. Energie w kręgu przechodzą poważne zawirowania i wszystkie procesy jakie tu zachodzą nie są mi do końca jeszcze jasne.
Ma to na pewno związek z biegunowością i polaryzacją tych trzech obiektów astronomicznych, jak one oddziaływają wobec siebie i na Ziemię, oczywiście zawsze nie można tutaj stracić z oczu pozostałej konstelacji planet, w jakiej dana pełnia zachodzi (jak np. podczas ostatniej, już lutowej pełni Księżyca w Lwie, była to wyjątkowa pozycja Neptuna, i dochodząca do tego koniunkcja Marsa i Plutona).
Już na ok. 12 godzin przed pełnią kamienny krąg zaczął tracić swoje normalne, standardowe wibracje. Oprócz bardzo znacznego spadku energetycznego (wibracje kamieni na okręgu – szary kamień emituje normalnie u mnie ok. 150 jednostek Bovisa, tutaj emitowała ponad 300. Kolor dominujący kręgu na kilka godzin przed pełnią się odwrócił, i był to kolor szary, jakkolwiek przy samej steli była to ciągle biel.
Po przejściu przez apogeum pełni (dokładnie było ono o godzinie 23.10 w niedzielę, 1 lutego) w godzinach nocnych średnie wibracje kręgu z godziny na godzinę zaczęły rosnąć, prze kolor czarny, brązowy, IR, czerwony, osiągając po ok. 10 godzinach znowu kolor biały. Po 12 godzinach od pełni krąg funkcjonował znowu standardowo, średnie wibracje kręgu ustabilizowały się przy natężeniu 9,5 na 10, a kolor szary przy głazie południowym wrócił do bardzo niskich 150 jednostek Bovisa.
Pole wirowe kręgu w tym całym procesie się nie odwróciło, było ciągle prawoskrętne, ale skuteczność pola wirowego spadała do 50%.
Pole wirowe zostało najprawdopodobniej wyhamowane przez opozycyjne siły lunarne i solarne.
Kolory w przy kamieniach występowały, ale wszystkie w osłabionym natężeniu, w apogeum pełni nawet do 50 %!!!.
Trochę dziwnym i niewytłumaczalnym było pojawienie się w całej przestrzeni kręgu tego neutralizującego, jakby resetującego koloru szarego. Przebywając w środkowych rejonach kręgu po wszystkich jego stronach patrząc od steli, odczuwalne były dziwne wibracje, których nie kojarzył bym z przyjemnymi.
Wiemy z jednej strony że to energia pełni powoduje najsilniejsze pływy morskie, ale jest to też energia bazująca właśnie na tym kontradykcyjnym wobec Ziemi ustawieniu Słońca i Księżyca, i to ona potęguje w nas napięcia i emocje. Dużo spraw przeżywanych normalnie spokojnie, niemalże jakby pod powierzchnią naszej świadomości, wydobywa się na jej powierzchnię i daje znać o sobie w różnoraki, ale i spotęgowany do tego jeszcze sposób. W takiej energetyce, w takiej jej przestrzeni nie powinny być podejmowane żadne, ważne decyzje życiowe. Możemy wtedy działać zbyt impulsywnie i zbyt jednostronnie emocjonalnie.
Taka przestrzeń nie sprzyja głębszemu skupieniu w medytacji, głębokiemu zatopieniu się w swej wewnętrznej przestrzeni i najogólniej stabilizacji naszej energii.
Do zbadania byłby tu jeszcze dokładniejszy wpływ takiej przestrzeni na nasze zdrowie. Miałbym tutaj co do tego pewne zawahania, aby powiedzieć, że instalacja kręgu działa wtedy rzeczywiście prozdrowotnie.
Nów to rozpoczęcie nowego cyklu, to czas zasiewu, czas wizji o nowych projektach, i wspiera to wszystko harmonia i podwyższona, pozytywna wibracja kręgu. Energetyka kręgu jest wtedy bardzo stabilna, a biel jako kolor dominujący jasno przekracza natężenie 9,5 na 10.
Pełnia bazuje na pewnego rodzaju opozycji sił lunarnych i solarnych z obydwu przeciwnych stron nadbiegających do Ziemi, i niczym wiry kuchni indukcyjnej, podnoszą w nas emocje i napięcia psychiczno-duchowe do procesu podobnego do gotowania (mówię tu przenośnie, bo kuchnia indukcyjna też w ścisłym tego słowa znaczeniu nie gotuje). Jak energie kamiennego kręgu tak i nasze wewnętrze siły poddawane są zawirowaniom.
Na czas pełni polecałbym bardziej siedząca medytację na poduszce medytacyjnej, bez podwyższonych wibracji kamiennego kręgu czy jakiejś innej instalacji energetycznej.
Kto chce zachować swoją stabilną postawę psychiczno-duchową, nie polecałbym też medytacji w pozycji leżącej.
Nie organizując od kilku lat (kiedyś, jeszcze w starym kręgu, kilka razy to robiłem) spotkań medytacyjnych w pełni księżyca, sam sporadycznie siadałem -nawet ostatnio – w moim kamiennym kręgu w piękne wiosenne, letnie czy jesienne wieczory.
Zachowanie się kamiennego kręgu jako instalacji wysokoenergetycznej wymaga jeszcze dalszych badań i pomiarów, aby dokładniej zgłębić procesy, jakie w kręgu i w nas wtedy, w takich wibracjach zachodzą.
Opozycyjnie ku sobie działające na Ziemię podczas pełni siły lunarne i solarne będą na pewno wspierały nasze eskapady w światy energii astralnych. Ale w autentycznej medytacji chodzi przecież o to, aby te energie transcendować, i w głębokim spokoju, bez tego gotującego się w nas tygla energetycznego, zgłębiać swe serce i wszechświat, jako efekt zatopienia się w głębokiej wewnętrznej ciszy i pokoju. .
Najogólniej, na chwilę obecną odradzałbym praktykowania głębokiej medytacji w kamiennym kręgu w takim oknie czasowym, na 12 godzin przed pełnią i na 12 godzin po jej apogeum.
Jednak polecam bardzo spotkania w nowiu, kiedy to oba ciała niebieskie, koniunktywnie oddziałują na Ziemię, wspierają nie tylko kiełkowanie ziaren, ale i zasilają pozytywną, harmoniczną energią nasze wizje i nowe projekty życiowe.
Od zarania dziejów ludzkość wiedziała, że zasiewy rolnicze robimy po nowiu, i że wtedy ta energia wspiera szczególnie kiełkowanie i wzrost.
Doświadczeni grzybiarze też nie idą na zbiory po pełni, ale to z rosnącym księżycem po nowiu powinny się w lesie pojawiać grzyby.
Następna medytacja w nowiu odbędzie się w Sulistrowicach we wtorek, 17 lutego o godz. 18.30.
Grafika: W. Sankowski/Archiwum Ilustracji WN PWN SA © Wydawnictwo Naukowe PWN, własny napis Słonce.


