Orby i inne fenomeny świetlne w Miejscach Mocy

Samo słowo orb (w liczbie mnogiej w angielskim orbs, a w polszczyźnie potocznej czasami orbsy),  to pojęcie pochodzące z łaciny, a nawet z praindoeuropejskiego, miałoby oznaczać ‘obracać się”, „zataczać koło”, „zmieniać kierunek w ruchu kolistym”.

Właśnie te ww. określenia trafnie opisują już część sedna tego fenomenu.

Chodzi o manifestujące się na zdjęciach świetliste koła, kule lub inne kształty, które się często bardzo dynamicznie poruszają i zmieniają kierunek, mogą posiadać różne kolory, a czasami nieść w sobie pewną strukturę świętej geometrii (widziałem orba jako coś podobnego do Kwiatu Życia, którego żadnej grafiki w okolicy tego miejsca nie było)  … dalej o tym poniżej.

Jeszcze przed dziesięcioma/kilkunastoma laty mówienie o orbach należało bardziej do domeny i do środowisk radiestezyjno-ezoterycznych, i wypowiadanie się na te tematy było bardziej gdybaniem, myśleniem życzeniowym, albo była to wiedza pochodząca z jakichś przekazów, która znowu była trudno weryfikowalna.

Było to zatem trochę takie widzimisię i miało mało wsparcia i poparcia ze strony bardziej merytorycznej, czy nawet naukowej. W ostatnich latach to się dosyć diametralnie zmieniło.

Jakieś tam nonszalanckie ‘to refleks świetlny w soczewce aparatu fotograficznego’ jest raczej wsteczna postawą w nurcie jeszcze modernistycznie rozumianej naukowości, która nadal hołduje istniejącej sztywnej granicy między subiektem badającym a obiektem badanym. Te czasy, może  jeszcze nie dla wszystkich, ale jednak dziś już minęły.

Autentyczne, krytyczne podejście do tego fenomenu zakłada oczywiście też sceptycyzm wobec tego rodzaju zdjęć, których dzisiaj może być produkowanych mnóstwo, także dzięki zaawansowanym programom graficznym lub przy użyciu AI. Ale właśnie krytyczne podejście nie pozwala zarówno na zbyt szybkie przekreślanie i banalizowanie problemu do zwykłego refleksu soczewki aparatu. Były przypadki, że taki błąd popełniali naukowcy i musieli się do tego przyznać. Nie twierdzę tego z całą pewnością, że zdjęcia wykonane 29 maja 2026 w Parku Korzonek przez Renie Kukuczko oddają realnie zaistniały fenomen świetlny, który się uwiecznił na zdjęciu, ale tenże sam sceptycyzm nie pozwala mi tego zdjęcia nonszalancko przekreślać. Skłaniałbym się raczej ku temu, że to zdjęcie to coś w sobie ma. Tym bardziej, że to miejsce jest tak wyjątkowe i jest/ byłoby Miejscem Mocy znaczącego stopnia także bez kamiennego kręgu.

Istnieje kilka instytutów i sporo naukowców którzy bardzo poważnie się tym fenomenem zajęli i jest on dziś w różnoraki sposób badany, i sprawa ta jest bardzo pocieszająca, bo zostały wypracowane pewne metody, które w sposób dosyć jasny i precyzyjny pozwalają rozróżnić, kiedy te fenomeny, te  okrągłe, półtransparentne plamy lub artefakty świetlne powstające na zdjęciach, gdy błysk flesza odbija się od drobin kurzu, wilgoci lub pyłków znajdujących się blisko obiektywu a kiedy są to fenomeny które maja inne przyczyny, że zaistniały na zdjęciu.

I tak tym fenomenem, że jednak może to nie jest to przypadek dla staropodręcznikowej  klasycznej fotografii studyjnej, zajął się m. in. prof. dr. Renato Renner, wybitny szwajcarski fizyk z ETH Zurich (Politechnika w Zurychu), który znany był z badań podstaw mechaniki kwantowej, w tym zachowania informacji i fluktuacji w strukturze próżni.

Jeśli obiekty w kadrze gwałtownie zmieniają kierunek (np. pod kątem 90 stopni), przyspieszają, zwalniają, zatrzymują się w miejscu lub poruszają się pod prąd wiatru, to klasyczna teoria o drobinach kurzu czy kroplach wody całkowicie tu kapituluje. Kurz nie posiada własnego napędu ani inteligencji kinetycznej.

To właśnie prof. Renner obserwował w swoich badaniach  nieuzasadnione przyspieszanie w poruszaniu się tych fenomenów, orbów.

W miejscach,  gdzie występuje m.in . wysokie stężenie kwarcu (dwutlenku krzemionki SiO_2) czy skał bazaltowych (z magnentytem, a w kamiennych kręgach zbudowanych z odpowiednich minerałów to właśnie mamy),  generowane są ładunki elektryczne, które jonizują ujemnie powietrze, tworząc tzw. plazmoidy kuliste. Tego typu sfery energii potrafią unosić się nad ziemią, gwałtownie przyspieszać i reagować na lokalne zmiany pola magnetycznego. Najlepszym, oficjalnie przebadanym przez naukę przykładem są światła z Hessdalen w Norwegii, gdzie naukowcy z całego świata od lat dokumentują samonapędzające się, skręcające kule światła.

Tutaj wspomnieć należy prof. Erlinga Stranda z Østfold University College w Norwegii, który był absolutnym pionierem i koordynatorem tego słynnego Projektu Hessdalen, uruchomionego już w 1983 roku. Strand, jako profesor inżynierii elektrycznej i elektroniki fizycznej, podszedł do tematu z akademicką precyzją. Zainstalował w norweskiej dolinie automatyczną stację pomiarową wyposażoną w radary, kamery pracujące w podczerwieni, magnetometry oraz spektrografy. To on udokumentował setki przypadków, w których kule światła (plazmoidy), gwałtownie przyspieszały i zmieniały kierunek nawet pod kątem ostrym, rozdzielały się na mniejsze sfery i ponownie łączyły w jedną strukturę, reagowały zmianą częstotliwości błysków na wysyłane w ich stronę wiązki lasera, co badacze opisali jako interaktywną odpowiedź fenomenu.

To była jednak dopiero ‘tylko’ interakcja z laserem.

 

Wybitny fizyk ciała stałego dr Friedemann Freund z NASA Ames Research Center, prof. na San Jose State University, który ściśle współpracował przy analizie zjawisk anomalnych świateł ziemi, poświęcił się też badaniu tego fenomenu. Freund wyjaśnił do pewnego stopnia geofizyczny i mineralny mechanizm stojący za tymi obiektami. W miejscach o szczególnej aktywności, albo tam gdzie wzmocniony jest rezonans Schumanna, a to zachodzi w poprawnie zbudowanym kamiennym kręgu, kwarc (SiO_2) oraz granity aktywują specyficzne, ruchome nośniki ładunku elektrycznego (tzw. dodatnie dziury lub p-holes). Ładunki te wędrują na powierzchnię Ziemi, jonizują powietrze i tworzą samopodtrzymujące się, lewitujące sfery plazmy, które przemieszczają się wzdłuż linii lokalnych pól geomagnetycznych i mogą gwałtownie reagować na zmiany środowiskowe.

Dr Klaus Heinemann z Uniwersytetu w Tybindze i NASA, i Stanford University, jako fizyk eksperymentalny z doktoratem z fizyki materiałowej, przez wiele lat pracował przy projektach badawczych dla NASA oraz jako profesor badawczy na Uniwersytecie Stanforda. Przez dekady zajmował się mikroskopią elektronową, mechaniką płynów i nanotechnologią.

Heinemann jest współautorem przełomowej książki o orbach „The Orb Project” (2007). Podszedł do orbów z pełnym rygorem naukowca NASA. Opracował metodologię fotografowania i filmowania za pomocą dwóch aparatów jednocześnie (metoda triangulacji). Dzięki temu udowodnił matematycznie i optycznie, że część rejestrowanych obiektów porusza się w trójwymiarowej przestrzeni daleko poza aparatem, emituje własne spektrum światła i nie ma nic wspólnego z drobinami kurzu na soczewce, czy jakby to E. L. powiedział, że miałby to być to ‘refleks świetlny w soczewce aparatu fotograficznego’.

Prof. Gary E. Schwartz I dr Katherine Creath z Universytetu w Arizonie, dowodzili zespołem naukowców, który opublikował ważną i głośną pracę badawczą w Journal of Scientific Exploration pod tytułem „Anomalous Orbic ’Spirit’ Photographs? A Conventional Optical Explanation”. Profesor Schwartz (był też dyrektorem Laboratorium Postępów w Świadomości i Zdrowiu) wraz z dr Creath (wybitną ekspertką od optyki i optoelektroniki) przeprowadzili tysiące kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych. Badali oni pojawianie się anomalnych obrazów sferycznych w laboratoriach o kontrolowanej czystości powietrza, sprawdzając m.in. jak na te fenomeny wpływa obecność ludzi w stanach głębokiego skupienia lub osób pracujących z energiami subtelnymi (np. podczas emisji biofotonów).

I tu okazuje się, że te obiekty wchodzą nie tylko i w interakcję, jak wyżej napisałem z laserem, ale i z ludzką świadomością.

Wieloletni szef Wydziału Nauki o Materiałach na Uniwersytecie Stanforda, prof. William A. Tiller, fizyk i autor setek publikacji naukowych, poświęcił drugą część swojej kariery na stworzenie rygorystycznych modeli matematycznych dla tzw. energii subtelnych i badał też właśnie orby w kontekście ich  psychoenergetyki i zachowania w polach bioplazmatycznych.

Tiller wykazał eksperymentalnie, że ludzka intencja i skupienie potrafią fizycznie „podnieść” stan energetyczny danego miejsca (wprowadzić przestrzeń w tzw. stan wyższego uporządkowania termodynamicznego). W tak właśnie uwarunkowanych przestrzeniach znacznie częściej dochodzi do spontanicznych manifestacji świetlnych, a poruszające się w nich orby wykazują bezpośrednią korelację z intencją obserwatorapotrafią zwalniać, przyspieszać lub krążyć wokół osób medytujących.

Czyż zatem tej akwamarynowej, przestrzennej figury geometrycznej nie mogła przywołać intencja medytującego fotografa?

Ta wspomniana na początku korelacja między przedmiotem postrzeganym a obserwatorem, że tak właściwie one neutralnie, niezależnie wobec siebie nie istnieją, jest właśnie dziś jedną z kluczowych tez fizyki kwantowej. Im bardziej wchodzimy w badanie energii subtelnych, te będą się prezentowały jako ‘przedmioty’ w obserwacji osoby X, a nie jako niezależnie od niej istniejące.

Każdy z tych ww. badaczy reprezentuje twarde, akademickie podejście, wykorzystując spektroskopię, zaawansowaną optykę oraz analizę geologiczną, i dają oni jasny dowód na to, że za zjawiskiem orbów stoją mierzalne, fizyczne procesy energetyczne, które wchodzą w bezpośrednią interakcję z otaczającym je środowiskiem i ludzką świadomością.

W przeciwieństwie do kurzu, prawdziwe orby nie potrzebują lampy błyskowej ani doświetlenia LED, aby być widocznymi. One generują własne pole elektromagnetyczne i często są rejestrowane w spektrum podczerwieni (IR) lub ultrafioletu (UV), zanim wejdą w pasmo widzialne dla ludzkiego oka.

Właśnie to najpiękniejsze zdjęcie zostało zarejestrowane przy kamieniu emitującym ultrafiolet, i zamanifestowało sie w widocznym dla naszego oka akwamarynie.

Orby mogą być i są wg mnie nosicielami pól świadomości, i przez nie i w nich mogą się manifestować myślokształty (Ch. Leadbeater) minionych wydarzeń, zmarłych osób lub zwierząt, które mają potrzebę komunikacji z naszym światem. Z jednej strony ich pojawianie się podlega prawom fizyki, których wszystkich dzisiaj może jeszcze nie rozumiemy, ale ich pojawianie się możemy intencjonalnie wywołać.

Gdy będziecie gdzieś w kamiennym kręgu, czy u siebie w kręgu, spróbujcie świadomie i z miłością wejść w interakcję z tymi kosmicznymi drobinkami, które są/mogą być właśnie nośnikiem świadomości, która przychodzi, manifestuje się was z konkretnym dla was przesłaniem.

Guardian Angels Appearing in White Orbs, z: Orb Research Lab

Zdjęcie tytułowe, jak i drugie i trzecie zostały wykonane (1 i 2 są wycinkiem ze zdjęcia 3 i zostały powiększone) RenięKukuczko 29 maja 2026 w Parku Korzonek, przy kamiennym kręgu. 

Zdjęcia orbów zostały mi podesłane przez Ireneusza Mielca, który przez wiele lat zajmował badaniem energii piramid i w swojej piramidzie ogrodowej zrealizował mnóstwo nagrań video z orbsami. Ireneusz Mielec – badacz tego fenomenu od wielu lat, dziś ekspert i wykładowca na Akademii Feng Shui we Wrocławiu.

Poniżej prezentuję podesłane mi wczoraj przez Ireneusza Mielca nagranie filmowe sprzed kilku lat, zrealizowane we własnym ogrodzie z instalacjami energetycznymi. Jego zdjęcia jak i to nagranie były kiedyś dostępne przez wywiady udzielane Januszowi Zagorskiemu w Telewizji Niezależnej, jednak po zablokowaniu tego kanału na YT, zniknęły z przestrzeni publicznej. 

 

GARY E SCHWARTZ Anomalous Orbic_Spirit Photographs A Conventional Optical Explanation

 

Mara Steenhuisen Orbs and Spiritual Experiences In an orbital shape of mind

theheinemanns net