Kamień Dwóch Dusz

nadesłane Prema Bindu 

Nikt już nie pamiętał, od jak dawna leżał tam ten kamień. Spoczywał na górskim zboczu, pomiędzy wrzosami i karłowatymi sosnami, wystawiony na wiatr, deszcz i śnieg. Pory roku przemijały nad nim jak chmury, a on trwał niewzruszenie, jakby czuwał nad jakąś tajemnicą starszą od ludzkiej pamięci.

Miejscowi nazywali go Kamieniem Dwóch Dusz. Nie dlatego, że ktoś wyrzeźbił go ludzką ręką. Przeciwnie. Kamień był całkowicie dziełem natury. A jednak każdy, kto spojrzał na niego uważnie, dostrzegał to samo. Dwie postacie. Dwie twarze. Dwa serca. Złączone w pocałunku tak czułym, że trudno było uwierzyć, iż powstał przypadkiem.

Wędrowcy zatrzymywali się przy nim bez słowa. Jedni siadali obok i patrzyli w dal. Inni zamykali oczy. Jeszcze inni płakali, choć sami nie potrafili wyjaśnić dlaczego. Mówili tylko potem, że przy kamieniu człowiek przypomina sobie coś bardzo ważnego. Coś, co znał od zawsze, ale zapomniał podczas codziennych trosk. Odkrywał na nowo, że został stworzony do miłości.

Dawno temu żyło podobno w tych górach dwoje młodych ludzi. Nazywano ich Elian i Amina. Nie byli bogaci ani sławni. Nie dokonali wielkich czynów, o których pisałyby kroniki. Kochali jednak tak głęboko, że ich uczucie stało się pieśnią znaną wszystkim dolinom.

Kiedy spotykali się nad górskim potokiem, ptaki milkły, jakby chciały słuchać ich rozmów. Gdy szli przez las, wiatr zwalniał między drzewami. A gdy patrzyli sobie w oczy, czas zdawał się zatrzymywać.

Pewnego dnia stary pustelnik mieszkający wysoko w górach powiedział im:

— Prawdziwa miłość nie kończy się wraz z życiem. Jest światłem, które przechodzi przez śmierć jak promień przez kryształ.

Nie zrozumieli wtedy jego słów. Byli młodzi. Myśleli, że mają przed sobą całe wieki.

Mijały lata. Przyszły radości i trudności, choroby i zdrowie, dni pełne śmiechu i dni pełne łez. Ale ich dłonie nigdy nie przestały się odnajdywać.

Aż pewnego wieczoru, gdy zachodzące słońce zabarwiło góry na kolor złota, usiedli razem na szczycie. Objęli się. I podziękowali Stwórcy za wspólną drogę. Za każdy poranek. Za każde przebaczenie. Za każdą chwilę obecności. Za to, że mogli się spotkać.

Wtedy niebo rozświetliło się niezwykłym blaskiem. A wiatr zaniósł ich modlitwę ku gwiazdom.

Legenda mówi, że gdy ich dusze opuszczały ziemię, nie chciały pozostawić po sobie pałaców ani pomników. Poprosiły jedynie o jedno. By każdy człowiek, który kiedyś będzie przechodził tą drogą, mógł choć przez chwilę poczuć prawdziwą miłość.

I dlatego góra zatrzymała ich ostatni uścisk. Kamień przyjął ich czułość. A czas utrwalił ich pocałunek. Przez długie lata Kamień Dwóch Dusz spoczywał wysoko w górach, pośród wrzosów, wiatrów i ciszy, tam gdzie góra wyszeptała mu swoje błogosławieństwo. Wędrowcy zatrzymywali się w tym miejscu, nie wiedząc nawet, dlaczego tak bardzo pragnęli tam pozostać przez dłuższą chwilę.

Lecz nadszedł czas, gdy miał rozpocząć nową wędrówkę. Pewnego dnia ludzkie dłonie przeniosły go z górskiej samotni do Kręgu Mocy – świętego miejsca utworzonego z kamieni pamiętających dawne pieśni Ziemi.

Mówi się, że choć opuścił górskie zbocze, nie utracił nic ze swojej tajemnicy. Nadal emanuje tą samą czułością, która została w nim zapisana przed wiekami. A ci, którzy siadają przy nim w ciszy, często odchodzą bogatsi o spokój, którego wcześniej nie potrafili odnaleźć.

Od tej chwili Kamień Dwóch Dusz nie strzeże już jedynie górskich ścieżek. Stał się strażnikiem ludzkich serc, przypominając każdemu, kto do niego przychodzi, że miłość jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie.

I choć wielu uważa go za zwykły twór natury, są tacy, którzy wiedzą więcej. Bo kiedy usiądą obok niego w ciszy, serce zaczyna bić spokojniej. Znikają dawne urazy. Powracają dobre wspomnienia. A człowiek przypomina sobie, że najcenniejsze rzeczy nie są zbudowane z kamienia. Lecz z miłości. Bo miłość jest światłem, którego nie potrafi zgasić nawet przemijanie.

I może właśnie dlatego dwie dusze zamknięte w górskiej skale nie proszą nikogo o uwolnienie. Bo nie są więźniami. Są strażnikami najpiękniejszej tajemnicy świata. Tajemnicy, że prawdziwa miłość nie przemija. Zmienia tylko swoją postać.

Waldemar Prema Bindu, 6 czerwca 2026 roku, zainspirowane fotografią kamienia znajdującego się w centralnym punkcie Kręgu Mocy w Sulistrowicach. Autorem zdjęcia jest Jacek Maria-L Kwiatkowski

Dziękuję z całego serca Waldemarowi za ten podesłany, piękny, głęboki tekst.