Geometria Powrotu

​Przekraczam próg kamieni,
niewidzialną oś,
gdzie czas zwalnia bieg,
tracąc ziemską miarę.
Wchodzę w pierwotny ład,
w architekturę gwiazd,
którą dawni mistrzowie zamknęli pod chmurami,
między sosnami w Tucholskich Lasach.
​Oto krąg – doskonałość bez początku i bez końca,
matryca, w której tańczy światło z gęstą materią.
Każdy głaz to litera w odwiecznym imieniu Boga,
punkt podparcia dla myśli,
co staje się bezmierne.
​Wchodzę,
by w ciszy kamienia odnaleźć swój własny pion.
Moje ciało,
ten mikrokosmos z krwi i gwiezdnego pyłu,
otwiera ukryte bramy,
subtelny, świetlisty dom,
by przyjąć proporcje niebios,
wolne od ziemskich ubytków.
​Czuję,
jak we mnie pulsuje wielka siatka stworzenia:
Złoty podział w oddechu,
torus w tętniącym sercu.
Jestem fraktalem wszechświata,
odbiciem jego marzenia,
świętą geometrią, która trwa w wieczności misterium.
​Piony kamieni łączą głąb ziemi z zenitem kosmosu,
przez moje stopy i koronę
przepływa ta sama oś.
Harmonia planet spływa na struny mojego losu,
uciszając chaos,
niosąc wewnętrzną moc.
Zostaję w tym punkcie zero.
Wyśrodkowany.
Czysty.
Kamienny krąg i ja
– jedna struktura światła.
Wszechświat tu we mnie teraz oddycha.
Język geometryczny i czysty,
rozpuszcza wszelki cień.
Droga staje się jasna.

​Jak na górze, tak i na dole;
jak wewnątrz, tak i na zewnątrz.
Kosmos odnajduje swoje odbicie w ciszy mojego wnętrza.

27.06.2026, Sulistrowice, Radzimowice

zdjęcie nadesłane przez  x.com/nexuser: Orby Świadomości • Witraż medytacji w kamiennym kręgu