Kamienne kręgi jako wrota do wyjątkowych stanów świadomości

Referat wygłoszony 3 maja 2026, podczas Festiwalu Wiec(dz) o Zdrowiu w Słowiańskiej Eko-osadzie Brzozówka, pow. rawski

(Referat ten został wygłoszony w swobodnej formie w słowie mówionym. Został do obecnej formy pisemnej opracowany wraz z odnośnikami)

 

Wstęp

Kamienne kręgi budzą fascynację nie tylko archeologów, historyków, od lat oczywiście też radiestetów i geomantów, ale dziś też i badaczy ludzkiej psychiki, fachowców z obszaru tzw. nauk ścisłych, czy to osobiście czy to przez udostępnienie przez nich specjalistycznych urządzeń pomiarowych, aby precyzyjniej zbadać zjawiska i fenomeny zachodzące w takiej przestrzeni. To wszystko razem wniosło w ostatnich dekadach spory wkład, aby zgłębić dokładniej ten obszar: Co dzieje się z naszym ciałem somatycznym, z naszą świadomością, gdy wkraczamy w przestrzeń budowli megalitycznej, tu konkretnie w przestrzeń kamiennego kręgu?

Choć oficjalne nauki  uniwersyteckie ograniczają najczęściej funkcję kamiennych kręgów do celów grzebalnych lub kalendarzowych, lub rytualno-kultowych, plemiennych, to jednak coraz więcej dowodów pojawia się z zakresu neuroestetyki, geobiologii i akustyki archeologicznej, które mogą sugerować, że struktury te projektowano jednak jako zaawansowane narzędzia do stymulacji i modulacji stanów naszej świadomości.

  1. Architektura sakralna a neurobiologia

Kluczem do zrozumienia wpływu kamiennych kręgów na nasz umysł i naszą świadomość  jest sposób, w jaki ich geometria oddziałuje na zmysły i powoduje pewnego rodzaju izolację sensoryczną i prowadzi do skupienia:

Kamienny krąg jako figura geometryczna nie posiada ani początku ani końca, co psychologicznie sprzyja wyciszeniu tzw. ‘sieci aktywności spoczynkowej’ (DMN – Default Mode Network), odpowiedzialnej za błądzenie myślami i poczucie (posiadania i bycia) ego.

W ujęciu metafizycznym i w ujęciu Świętej Geometrii kamienny krąg nie jest ‘budynkiem’, lecz imago mundi – obrazem świata, kosmosu.

To właśnie przez zastosowanie okrągłego kształtu, doskonałej figury kręgu, dochodzi do pewnego rodzaju zatrzymania się czasu w przestrzeni kamiennego kręgu. Krąg reprezentuje wieczność (brak początku i końca). Stawiając ogromne, niezniszczalne głazy jak np. w Stonehenge, budowniczowie ‘kotwiczyli’ ulotny, ludzki czas w niezmiennym cyklu niebiańskim.

Megality to próba zsynchronizowania chronosu (czasu linearnego, przemijania) z kairosem (czasem boskim, wiecznym teraz).

Głaz centralny to Oś Świata (Axis Mundi) i w ten sposób i dziś każdy krąg wyznacza to centrum bycia w tu i teraz, w Osi Świata. Z metafizycznego punktu widzenia można powiedzieć, że wejście do kręgu jest pewnego rodzaju wyjściem z ‘chaosu świata zewnętrznego’ i wejściem do uporządkowanego kosmosu, do świata bez początku i końca w geometrii figury doskonałej, boskiej (Platon). Wykorzystanie przy budowie kręgu matematycznych proporcji ze świętej geometrii i orientacji geo-astronomicznej (np. przesilenia) sugeruje, że wszechświat jest rozumny i uporządkowany. Pod pewnym względem budowa kamiennego kręgu może być w tym sensie pewnym aktem naśladowania Stwórcy – wprowadzaniem boskiego ładu w dziewiczość i nieokreśloność przyrody w nowej, podwyższonej gęstości pramaterii, do której przez ten krąg przywoływana i zapraszana jest cała otaczająca krąg okolica, nie wykluczając tym samym tego, że przyroda (dziewicza) sama w sobie jest światem uporządkowanym opartym m.in. na wirowej, zrównoważonej strukturze heksagonalnej w mikro- i makro wymiarach.

Po uważnym wejściu do kręgu kamiennego, jako takiej ww. figury geometrycznej, ustawionej, zbudowanej z kamieni, nasza ‘sieć aktywności spoczynkowej’, znana szerzej jako Default Mode Network (DMN)[1] –  jeden z najciekawszych układów w naszym mózgu, który można porównać do ‘wygaszacza ekranu’, który włącza się automatycznie, gdy przestajemy skupiać się na świecie zewnętrznym i konkretnych zadaniach – wiązany jest, absorbowany przez pewnego rodzaju pustką świętej geometrii bez początku i końca.

Na naszym systemie DMN wymuszony zostaje niejako zadaniowo stan zajmowania się rzeczywistością, ale przy tym rzeczywistością zupełnie niepowszechną, która nie tylko działa ‘zadaniowo’, ale powoduje nieoczekiwane, zupełnie inne niż przy normalnych pracach zadaniowych ‘wyjście z własnej głowy’ i powrót do tu i teraz.

Dzisiejsza nauka podsuwa jako jeden ze sposobów na takie ‘wyciszenie’ tej sieci – co często przekłada się na lepsze samopoczucie – np. medytację mindfulness.

To dzieje się tutaj przez wkroczenie w przestrzeń tak wyjątkowej architektury wieloaspektowo powiązanej ze świętą geometrią: Ją w kręgu z kamieni manifestując i przywołując zarazem wibracje globalnej struktury Ziemi, kosmosu i gwieździstego nieba.

Symetria i rytm, powtarzalność pionowych bloków skalnych wprowadza mózg w stan ułatwionej obróbki informacji, i co zatem psychologicznie sprzyja wyciszeniu tej tzw. ‘sieci aktywności spoczynkowej’ co może prowadzić do pierwszych łagodnych stanów transowych, odczuwanych jako przyjemna ekscytacja, jako stanu bycie lekko niesionym przez obecną chwilę, bycia jakby w tym właściwym miejscu, odczuwanie przyjemnego rezonansu z samym sobą, lekkości ciała czy łagodności i rozszerzania się jakby naszego ciała subtelnego

Mieszkająca w nas Boska Iskra doznaje jakby muśnięcia w sobie samej przez boski ład kosmicznej struktury świętej geometrii.

Na chwilę zapominamy o codzienności, o następnych stojących przed nami planach, bo czujemy się niejako wciągnięci w kojące wibracje i w pozytywnie wibrującą przestrzeń.

Tak oddziałują na nasz system neurobiologiczny bazyliki, budowle architektury sakralnej, w których manifestuje się święta geometria, i oczywiście kamienne kręgi.

Nie wszystkie z ww. objawów będą na raz przez każdego doświadczalne, zależy to oczywiście od sensytywności (wrażliwości) danej osoby. Niektóre osoby będą odbierały tylko wybiórczo pewne objawy takiej przestrzeni.

Ale nawet jeśli nie są one przez daną osobę odczuwane, pobyt w takiej instalacji może mieć pozytywne następstwa co do harmonizacji energii ciał subtelnych, która dzieje się w naszm biopolu najczęściej bez naszej świadomej stymulacji.

Inną przeszkodą w braku odbioru takich pozytywnych doznań może być z wielorakich przyczyn wypaczona w swej strukturze i przez położenie instalacja samego kamiennego kręgu.

Takich nowoustawionych instalacji kamiennych kręgów jest w samej Polsce sporo, budowanych oczywiście w najlepszym zamiarze, ale z daleko niewystarczającą wiedzą fachową dotyczącą tego obszaru.

Najgorszym minusem tego wszystkiego jest to, że spora część tych instalacji została zbudowana w miejscach publicznie dostępnych, i te instalacje są w swych opisach odwiedzającym zalecane, jako miejsca pozytywnych wibracji, miejsca które wzmocnią ich biopole, poprawią samopoczucie i przyczynią się pozytywnie do relaksacji, a efekt jest najczęściej zupełnie odwrotny.

 

  1. Akustyka archeologiczna: Rezonans i częstotliwości

Współczesne badania (m.in. prof. Paula Devereux) wskazują, że wiele megalitycznych budowli wykazuje specyficzne właściwości rezonansowo-akustyczne.

Badania Paula Devereux i grupy PEAR (Paul Devereux, brytyjski badacz i autor wielu prac o budowlach megalitycznych, przeprowadził pionierskie badania akustyczne w neolitycznych strukturach takich jak Newgrange w Irlandii czy Wayland’s Smithy w Anglii) w budowlach megalitycznych prowadziły do odkrycia, że wiele z tych budowli posiada specyficzną właściwość rezonansową. Zaintonowanie niskiego dźwięku, śpiewu, prowadzi w nich do wzmocnienia w okolicach 110–112 Hz.

To właśnie ta częstotliwość 111 Hz (leżąca dokąłdnie w śodku tej ww.) jest tak fascynująca i prowadziła do powstania archeoakustyki, nowoczesnej neuronauki oraz teorii z pogranicza nauki i duchowości. Choć w świecie akademickim wciąż trwają dyskusje nad niektórymi teoriami, to jednak badania prowadzone m.in. przez prof. Iana Cooka z UCLA rzucają bardzo ciekawe światło na to, jak ta wibracja wpływa na nasz mózg.

Częstotliwość 111 Hz była już wcześniej nazywana ‘częstotliwością świętą’ ze względu na jej obecność w starożytnych budowlach megalitycznych.

Badania prowadzone przez profesora Iana Cooka w 2008 roku przy użyciu  EEG wykazały, że przy ekspozycji na 111 Hz mózg nasz reaguje bardzo specyficznie:

Następuje chwilowe wyciszenie lewej kory przedczołowej (odpowiedzialnej za logiczne myślenie, analizę i mowę). A przy tym aktywność przesuwa się w stronę prawej kory przedczołowej, która jest powiązana z intuicją, kreatywnością i przetwarzaniem emocji.

W kontekście ww. fenomenu DMN (Default Mode Network), częstotliwość 111 Hz wydaje się działać jak pewien ‘klucz’ wyłączający analityczne, egocentryczne myślenie. Kiedy lewa półkula (gadatliwe ego) cichnie, a prawa dochodzi do głosu, ludzie opisują to jako stan głębokiego spokoju, transcendencji lub ‘połączenia z wszechświatem’.

Kamienny krąg w Korschebroich (DE)

Synchronizacja półkul mózgowych w tej wibracji 111 Hz może tylko sprzyjać głębokiej medytacji.

Wspomniany Devereux sugeruje następujące efekty: Częstotliwość ta ułatwia wchodzenie w stany hipnagogiczne (pomiędzy jawą a snem), w stany transu.

Poprzez wyciszenie ośrodków odpowiedzialnych za logiczne analizowanie problemów spada poziom stresu, następuje redukcja lęku.

I tutaj następuje najpoważniejsze podejrzenia, że w takiej przestrzeni rezonansowej mamy do czynienia ze wzmożoną produkcją endorfin. Ta częstotliwość stymulowałaby układ hormonalny do wydzielania naturalnych środków przeciwbólowych i poprawiających nastrój.

(Paula Devereux pyta się, a nawet chce twierdzić, że 111 Hz to dowód na to, że nasi przodkowie posiadali zaawansowaną wiedzę o tym, jak architektura i dźwięk mogą stymulująco wpływać na ludzką psychikę, aby wprowadzać nas w stany mistyczne.)

Naturalne wibracje ziemi są w kamiennych kręgach wzmacniane przez wybrane odpowiednio miejsce i przez fachowe ustawienie kamieni wraz z ich masą, i te infradźwięki, choć niesłyszalne, (generowane przez Ziemię i wzmacniane przez konstrukcję kręgu) wpływają na narząd równowagi (VIII nerw czaszkowy) i mogą wywoływać uczucie obecności ‘czegoś nadprzyrodzonego’, głębokiego niepokoju czy euforii.

  1. Anomalie geomagnetyczne i ich wpływ na szyszynkę

Większość kamiennych kręgów jest posadowiona w miejscach o wyszukanym położeniu geomagnetycznym i często o specyficznej budowie geologicznej (korzystne podłoże i brak cieków wodnych czy też ich skrzyżowań). W przypadku starych kamiennych kręgów jest to fenomen najczęściej się powtarzający, że kręgów tych nie zbudowano w przypadkowym miejscu z geomantycznego punktu widzenia.

Moje badania potwierdzają mi też, że także odnośnie doboru kamieni, nie były to jakieś, gdzieś przypadkowo znalezione/stojące do dyspozycji kamienie, ani ich wygląd optyczny, estetyka, nie były decydujące. Kamienie dobierane selektywnie do budowy kamiennego kręgu powinny być bogate w krzemionkę lub magnetyt (jak i inne do tego wymagane minerały) i działają wtedy jak kondensatory energii.

Kamienne kręgu zbudowane na skrzyżowanych wyższego rzędu ziemskich meridianów (na węzłach makro siatek globalnych), poprzez swój skład mineralny głazów i wzmocnioną przez ustawienie kamieni dynamikę miejsca, jego pola wirowego, będą miały bezpośredni wpływ na pracę szyszynki. Gruczoł ten jest wrażliwy na pole geomagnetyczne. Jego stymulacja może prowadzić i prowadzi do zwiększonej produkcji melatoniny oraz potencjalnie endogennego DMT (dwumetylotryptaminy), zwanej ‘cząsteczką duszy’.

Kamienny krąg w Shelter Saga na Islandii

Jednym z najbardziej przełomowych odkryć w tym w kontekście było znalezienie w szyszynce, w jej tkance, mikroskopijnych kryształków kalcytu (węglanu wapnia).[2]

Kryształy te, podobnie jak kwarc w piramidach, wykazują nie tylko wysokie właściwości piezoelektryczne, ale i rezonują z ziemskim polem geomagnetycznym[3].  Interakcja tych mikroskopijnych kryształków kalcytu z polami geoEM sprawia, że szyszynka może działać jak biologiczny odbiornik radiowy. Może ona dosłownie ‘odbierać’ zmiany w ziemskim polu geomagnetycznym lub sztuczne pola elektromagnetyczne (EMF), co wpływa na aktywność neuronów w tym obszarze.

Ziemia posiada swoją naturalną ‘częstotliwość bicia serca’, to jest Rezonans Schumanna (ok. 7,83 Hz). W instalacji kamiennego kręgu występuje ten rezonans jako wzmocniony przez dobrane specyficzne podłoże, ale i przez dalece specjalistyczną pod względem ustawienia głazów konstrukcję megalityczną.

Szyszynka wykorzystuje tę częstotliwość jako sygnał referencyjny dla układu hormonalnego. Jeśli przebywamy w miejscach, gdzie rezonans ten jest wzmocniony, szyszynka może wejść w stan intensywnej koherencji.

W stanie takiej synchronizacji szyszynka może zmieniać metabolizm serotoniny nie tylko w melatoninę, ale w inne związki z grupy tryptamin (np. 5-MeO-DMT[4]), co może tłumaczyć wizje i głębokie doświadczenia duchowe w miejscach mocy.

Niektóre kręgi kamienne zawierają kamienie z dużą domieszką magnetytu. Tutaj dochodzi do bardzo silnych interakcji z płatem skroniowym mózgu i z szyszynką. Takie kamienie w specjalnej konfiguracji geomantycznej i geometrycznej potrafią ‘zakrzywiać’ lokalne pole (geo)magnetyczne Ziemi. Często się zdarza, że igła kompasu wewnątrz takich kręgów może ‘wariować’.

Silnie namagnesowane skały potrafią bezpośrednio niejako modulować pracę szyszynki. Jest to fizjologiczny mechanizm wywołujący stany ‘wyjścia z ciała’ (OBE) oraz poczucie zakrzywienia czasu, często zgłaszane przez osoby medytujące w kręgach np. bogatych w bazalt (tu warto szczególnie wspomnieć kamienny krąg w Radzimowicach, skonstruowany wyjątkowo właśnie z kryształów bazaltowych).

Dr Rick Strassman wysnuł w latach 90. wysunął śmiałą teorię, że szyszynka posiada wszystkie niezbędne ‘narzędzia’ (enzymy i prekursory), aby syntezować DMT z serotoniny i tryptaminy.

Krąg nr 5 w Grzybnicy 

Badania potwierdziły obecność enzymu metylotransferazy indoloetyloaminy (INMT) w szyszynce szczurów i ludzi. Jest to ‘klucz’, który pozwala przekształcić powszechne substancje w mózgu w potężne DMT.

Według teorii doktora Strassmana, szyszynka uwalnia duże ilości DMT w momentach ekstremalnych: podczas narodzin, śmierci oraz w trakcie doświadczeń z pogranicza śmierci (NDE – Near-Death Experiences).

DMT działa przede wszystkim na receptory serotoninowe 2A (5-HT2A)[5] oraz na receptory Sigma-1[6]. Skutki tego są rewolucyjne dla percepcji: To właśnie deaktywacja ww. DMN (Default Mode Network). DMT ‘wyłącza’ sieć stanu spoczynkowego mózgu, która odpowiada za nasze poczucie ‘ego’ i filtrację rzeczywistości. Gdy filtr znika, mózg zaczyna przetwarzać informacje, które normalnie są odrzucane.

Pod wpływem DMT obszary mózgu, które normalnie ze sobą ‘nie rozmawiają’, tworzą nagłe, potężne połączenia. To dlatego wizje są tak spójne, matematycznie precyzyjne i ‘bardziej realne niż rzeczywistość’.

Wizje generowane przez DMT często składają się z wirujących fraktali i skomplikowanych brył geometrycznych.[7] Może to być wynik bezpośredniej stymulacji kory wizualnej, która zaczyna interpretować własną strukturę matematyczną.

Wracając do kamiennego kręgu i jego kwarcowego bogactwa minerałów, to istnieje fascynujące powiązanie między fizyką a chemią mózgu.

Jeśli szyszynka zawiera kryształy kalcytu (piezoelektryczne i poddające się stymulacji pól geomagnetycznych), to holistycznie pojęte fale i wibracje mogą wpływać na stymulację szyszynki, zmieniać przepuszczalność błon komórkowych szyszynki, co teoretycznie mogłoby ‘wycisnąć’ zmagazynowane DMT do płynu mózgowo-rdzeniowego, wywołując natychmiastowe doświadczenia wizyjne bez zażywania substancji z zewnątrz.

Unikalną cechą wizji DMT, odróżniającą je od innych psychodelików, jest powtarzalność motywu spotkań z inteligentnymi bytami (tzw. machine elves lub ‘elfy maszynowe’)[8]. Krytycy sugerują, że są to archetypy wygenerowane przez głębokie struktury mózgu, które zostały nagle aktywowane.

Niektórzy jednak badacze, jak Stuart Hameroff, spekulują, że DMT może zmieniać sposób, w jaki mikrotubule w neuronach[9] przetwarzają informacje kwantowe, pozwalając mózgowi na ‘dostrojenie się’ do innych wymiarów lub poziomów rzeczywistości, które są normalnie niewidoczne.

Wiele osób, które przeżyły śmierć kliniczną, opisuje tunel ze światłem, spotkania z przodkami i przegląd życia. Te opisy są niemal identyczne z relacjami osób przyjmujących DMT.

Istnieje teoria, że DMT jest uwalniane przez szyszynkę jako ostateczny środek ochronny (neuroprotekcyjny), aby zapobiec uszkodzeniu mózgu przez brak tlenu, przy okazji generując wizję ‘przejścia’.

Jeśli szyszynka rzeczywiście produkuje DMT, jeśli ludzki mózg zdolny jest sam syntetyzować tę silną cząsteczkę psychodeliczną, to wizje ze stanów mistycznych muszą przestać być traktowane jako przypadkowe błędy percepcyjne czy aberracje neuronalne.

Oznacza to, że ludzki organizm jest ewolucyjnie przystosowany do wkraczania w stany transcendentne. Transcendencja nie jest wtedy czymś ‘zewnętrznym’, lecz naturalną funkcją biologiczną wyzwalaną w odpowiednich warunkach i w odpowiednich miejscach.

Takie miejsca jak poprawnie zbudowane kamienne kręgi byłyby świątynią, w której w człowieku odnawia się wytwarzanie tej ‘boskiej molekuły’ i dzięki niej człowiek wchodzi w stany głębokiego połączenia się z samym sobą i ze wszechświatem, głębiej sięgając do sensu wszystkiego co jest i po co on tu sam jest.

Przestrzeń kamiennego kręgu tworzyłaby to coś w rodzaju niejako ‘właściwego oprogramowania’. To połączenie geomancji, świętej geometrii i geologii (składu skał) tworzyłby unikalny interfejs, który niejako ‘hakuje’ ludzki układ nerwowy i otwiera bramy do doświadczeń hiperprzestrzeni, przebijając się przez linearną strukturę czasu.

Wracając do tego odkrycia mikroskopijnych kryształków kalcytu (węglanu wapnia) w szyszynce, w tym jakże wrażliwym organie na działanie wszelkich wokół nas fal i wibracji, wrażliwym na pole geomagnetyczne kamiennego kręgu, pozostaje czymś bardzo interesującym i poniekąd odkrywczym, ułożenie ciała człowieka wewnątrz kamiennego kręgu do medytacji w pozycji leżącej. Kamienny krąg staje się tu ‘urządzeniem’, a minerały i cała konstrukcja ‘podzespołami’, to orientacja względem kierunków świata i linii sił geomagnetycznych jest kalibracją interfejsu naszej istoty. Działamy/poddajemy się działaniu jak żywy kompas. Leżąc lub stojąc z głową skierowaną na północ, wyrównujemy komplementarnie nasz własny system energetyczny z liniami sił pola Ziemi. A to prowadzi to do obniżenia ciśnienia krwi i spowolnienia fal mózgowych (przejście w stan Theta/Delta). Jest to pozycja idealna do wejścia w głęboką medytację, do wejścia w pamięć planety i pasywnego odbierania wizji.

Jeśli położymy się w kręgu na osi Wschód-Zachód, przecinamy linie geomagnetyczne pod kątem prostym, generując ‘mikronapięcia’ w układzie nerwowym (zjawisko indukcji), co będzie sprzyjało  stanom euforycznym, nagłym wglądom i aktywacji przysadki mózgowej.

W związku z konstrukcją geomagnetyczną kręgu na odpowiednim podłożu, mamy w takiej instalacji do czynienia z bardzo korzystną jonizacją ujemną powietrza[10] w przestrzeni kręgu[11]: Napięcie na krawędziach kamieni (piezoelektryka) plus kreacja potężnej ilości pola torsyjnego z prawoskrętnym wirem będą kreowały przestrzeń o pozytywnej dla nas ujemnej jonizacji.

Wdychanie jonów ujemnych jednoznacznie zwiększa dotlenienie mózgu i poziom serotoniny, co prowadzi znowuż do stanu głębokiego relaksu i jasności umysłu.

Niektóre badania sugerują, że stymulacja szyszynki może wywoływać zjawisko emisji fotonów. To mogłoby wyjaśniać, dlaczego osoby w głębokiej medytacji lub podczas rytuałów w komorach rezonansowych raportują widzenie ‘wewnętrznego światła’ przy zamkniętych oczach.[12]

 

  1. Teoria pól morficznych i pamięci miejsca

Jest to punkt ważny, który tworzy pewną istotną różnicę między starymi instalacjami kamiennych kręgów, a nowymi, poprawnie pod względem konstrukcyjnym zbudowanymi kręgami.

I to ta różnica będzie czymś tak ważnym, aby właśnie takich miejsc, jak stare kamienne kręgi, doświadczyć autentycznie dzisiaj.

Według Ruperta Sheldrake’a[13], pola morficzne to niewidzialne struktury organizujące, które kształtują formę i zachowanie systemów (od kryształów po całe społeczeństwa). Posiadają one pamięć, która nie jest przechowywana w mózgu, lecz w samym polu, do którego dany organizm ‘dostraja się’ poprzez rezonans morficzny.

W kontekście starych kamiennych kręgów oznacza to, że miejsce to nie jest tylko zbiorem skał, ale aktywnym ‘magazynem’ informacji o wszystkich wydarzeniach, które się tam odbyły.

Kamienne kręgi przez tysiąclecia były miejscami intensywnych praktyk duchowych.

Rezonans morficzny zakłada, że im częściej dana czynność jest powtarzana, tym silniejsze staje się takie pole. Tysiące lat praktyk duchowych stworzyły w kręgach niezwykle ‘gęste’ pola informacyjne.

Osoba wchodząca do kamiennego kręgu nie startuje od zera. Jej umysł podświadomie dostraja się do matrycy stanów świadomości osób, które były tam wcześniej. Ułatwia to osiągnięcie np. transu, ponieważ ‘ścieżka neuronowa’ w polu morficznym tego miejsca jest już głęboko wyżłobiona. W takiej instalacji istnieje pewnego rodzaju efekt ‘koleiny psychiczno-duchowej.

Jest to mechanizm tzw. rezonansu morficznego.

W przeciwieństwie do drewna czy ziemi, kamień jest trwały[14]. Pozwala to polu morficznemu zachować stabilność przez tysiąclecia, nawet jeśli miejsce zostało opuszczone i przez setki i tysiące lat nie było więcej używane.

Kamienie działają jak ‘anteny’ nadawczo-odbiorcze, które zakotwiczają abstrakcyjne pole morficzne w konkretnym punkcie geograficznym.

Stary kamienny krąg w odróżnieniu od nowego to wrota do stanów świadomości tych, którzy wykonywali w tym kręgu przez setki lat praktyki duchowe.

Może to być np. archetypowy kontakt z ‘pamięcią zbiorową’ (według C. G. Junga), lub pojawianie się wizji, symboli i archetypowych postaci podczas medytacji.

Może to być kwantowe, nielokalne połączenie umysłu z przeszłością miejsca.  Naszym udziałem stać się mogą doświadczenia prekognitywne lub retrospektywne (wglądy w przeszłość miejsca).

Właśnie dla badaczy zjawisk transpersonalnych, teoria Sheldrake’a stanowi pewnego rodzaju brakujące ogniwo wyjaśniające, dlaczego w pewnych miejscach ‘łatwiej’ o przeżycia mistyczne, o wyjątkowe stany świadomości. Kamienne kręgi w tym ujęciu to niejako technologiczne wzmacniacze rezonansu, które pozwalają współczesnemu człowiekowi ‘podłączyć się’ do archaicznego oprogramowania ludzkiej duchowości sprzed tysięcy lat.

Fenomenem pamięci miejsca z neurobiologicznego punktu widzenia zajmował się ciekawie Michael Persinger, w swoich eksperymentach z ‘Kaskiem Boga’ i jego wpływu na płaty skroniowe.  Dla Persingera stare instalacje to właśnie możliwość neurobiologicznego ‘podłączenia’ się do przeszłości. Koncepcja pamięci miejsca sugeruje, że specyficzne lokalizacje mogą kodować i przechowywać informacje o stanach emocjonalnych osób tam przebywających. Persinger udowodnił, że stymulacja płatów skroniowych mózgu za pomocą słabych, złożonych pól magnetycznych wywołuje wrażenie ‘obecności’ (tzw. sensed presence).

W kamiennych kręgach skały bogate w minerały ferromagnetyczne mogą działać jak naturalne cewki magnetyczne. Jeśli krąg znajduje się na specjalnym miejscy z punktu widzenia geomancji, radiestezji i geobiologii, odbiór i odczyt sygnałów z tego miejsca będzie tym wyraźniejszy i jaśniejszy. Kiedy człowiek wchodzi w taki krąg, jego płaty skroniowe zaczynają rezonować z lokalnym polem. Mózg ‘odczytuje’ te fluktuacje, ale ponieważ nie potrafi ich zidentyfikować jako sygnału zewnętrznego, interpretuje je jako wizje, głosy lub obecność bytów niematerialnych.

Podsumowanie

Kamienne kręgi projektowano także jako wzmacniacze stanów świadomości. Poprzez specyficzną konstrukcję kamienną (miejsce, materiał i duchowa wiedza o budowie instalacji) krąg stawał się komorą deprywacji sensorycznej lub rezonatorem. Jednym z celów mogło być  rozpuszczenie ego, a by wzrastać duchowo ku Pełni Bytu.

To miejsca komunikacji z Nieznanym, miejsca inicjacji i symbolicznej śmierci w rytuałach inicjacyjnych. Przejście przez bramę megalityczną mogło symbolizować przejście przez ‘zasłonę’ (maya-velon), wkroczenie ze świata skończonego do nieskończonego, absolutnego, doskonałego i boskiego.

Dotknięcie głazu centralnego, gdzie fokusuje i kumuluje się energia całej instalacji, to dotknięci tej ‘Osi Wszechświata’ (axis mundi), by być całym i scalonym ze sobą samym i z Matką Ziemią, bo stela to akupunktura Ziemi (Gaji), której energia chce być przez tę instalację stabilizowana.

 

Przypisy

[1] Historia Default Mode Network jest stosunkowo świeża – sam termin został ukuty dopiero na początku XXI wieku. Przez lata naukowcy ignorowali aktywność mózgu w stanie spoczynku, traktując ją jako “szum tła”. Do kluczowych postaci badających fenomen DMN zaliczyć należy:

  1. Marcus Raichle – „Ojciec” DMN, neurolog z Washington University w St. Louis. To on w 2001 roku opublikował przełomową pracę, w której użył nazwy Default Mode (tryb domyślny).To on zauważył, że pewne obszary mózgu paradoksalnie wykazują spadek aktywności, gdy pacjent zaczyna wykonywać konkretne zadanie. Wywnioskował, że istnieje stan bazowy, w którym mózg jest niezwykle aktywny wewnętrznie.
  2. Bharat Biswal – Pionier funkcjonalnej łączności, który w połowie lat 90. (jeszcze przed Raichle’em) odkrył, że nawet gdy mózg nic nie robi, sygnały w odległych jego częściach pulsują w tym samym rytmie. Udowodnił, że DMN to nie są przypadkowe wyładowania, ale zsynchronizowana sieć (system), która ze sobą „rozmawia”.
  3. Randy Buckner – Badacz introspekcji, obecnie jeden z najczęściej cytowanych badaczy DMN z Harvardu. Skupił się na tym, co właściwie robimy w trybie domyślnym. Powiązał DMN z pamięcią epizodyczną (wspomnieniami) oraz wyobraźnią przyszłości. To on opisał rolę tej sieci w „symulowaniu” alternatywnych scenariuszy życia.
  4. Robin Carhart-Harris – Psychodeliki i Ego, badacz z Imperial College London (obecnie UCSF), który zrewolucjonizował wiedzę o DMN w kontekście świadomości. Wykorzystał fMRI, aby zbadać, jak substancje takie jak psylocybina czy LSD wpływają na DMN. Wykazał, że „rozpad ego” podczas doświadczeń psychodelicznych koreluje z nagłym spadkiem spójności sieci DMN. Według niego DMN pełni rolę „strażnika”, który narzuca strukturę naszemu poczuciu „Ja”.
  5. Judson Brewer – DMN a uważność (Mindfulness), psychiatra i neurobiolog znany z badań nad uzależnieniami i medytacją. Udowodnił, że osoby doświadczone w medytacji potrafią trwale „wyciszyć” DMN. Pokazał, że trening uważności bezpośrednio osłabia te obszary sieci, które odpowiadają za ruminacje i egocentryczne zamartwianie się.

Por. Maciej Błaszak, Mózg predyktywny człowieka. Produktywny menedżer kontra kreatywny lider, Poznań 2019 (wydanie uzupełnione: 2022), szczególnie rozdział II, ale też rozdziały III i IV.

[2] W Polsce informacje o odkryciu mikrokryształków kalcytu w szyszynce przez Simona Baconniera i Sidneya B. Langa (2002) rozprzestrzeniały się dwoma niezależnymi torami: poprzez akademicką wiedzę neurobiologiczną oraz przez polską literaturę popularnonaukową i holistyczną. O ile polska medycyna akademicka odnotowała badania Baconniera głównie jako ciekawostkę z zakresu biomineralizacji tkanki mózgowej, o tyle polskie środowiska bioenergetyczne, radiestezyjne i holistyczne jako pierwsze w pełni podchwyciły to odkrycie, traktując piezoelektryczność kalcytu jako fizykochemiczny łącznik między zewnętrznym polem a układem nerwowym. Znaczny udział w rozpowszechnieniu tej wiedzy w Polsce miały wydane na polskim rynku książki Joe Dispenzy z zakresu neurobiologii i pracy z świadomością, w których szeroko opisuje on badania Baconniera nad szyszynką jako przetwornikiem piezoelektrycznym).

 

[3] Piezoelektryczność (efekt piezoelektryczny) to zjawisko fizyczne polegające na powstawaniu napięcia elektrycznego na powierzchni niektórych materiałów pod wpływem naprężeń mechanicznych, takich jak ściskanie, rozciąganie czy zginanie. Przez ściskanie lub rozciąganie kryształu pojawia się na jego powierzchni ładunek elektryczny. Istnieje też efekt odwrotny – (elektryczność → mechanika), bo przykładając napięcie elektryczne do kryształu, wpływamy na zmiany jego wymiaru i ten zaczyna wibrować. Jednym z takich codziennych, praktycznych zastosowań tego fenomenu jest z apalarka do gazu/zapalniczka: nacisk przycisku uderza w kryształ piezoelektryczny, generując iskrę o napięciu kilku tysięcy woltów. W zegarkach kwarcowych napięcie z baterii wprowadza płytkę kwarcu w stabilne drgania (32 768 Hz) i zapewnia precyzyjny pomiar czasu.

Osobiście uważam że zjawisko piezoelektryczności jest trochę wąskotorowym podejściem do zbadania tego istniejącego fenomenu w kamiennych kręgach. Dla tzw. Nauk ścisłych mierzalność napięcia elektrycznego jest oczywiście bardzo uzasadniona i jest punktem, w którym może zostać zastosowana naukowa aparatura badawczo-pomiarowa. Fenomen wszystkich istniejących i działających w kamiennym kręgu sił, energii i wibracji wybiega jednak duo dalej poza istniejące mierzalne ładunki elektryczne czy siły elektromagnetyzmu.

Już samo rozróżnienie  między magnetyzmem a geomagnetyzmem ziemskim wprowadza nas w nieco bardziej holistyczne pojmowanie tego fenomenu.

Z radiestezyjnego punktu widzenia kamienie rozwijają całościowo więcej swej energii i wchodzą w mocniejszy rezonans między ustawione w kamiennym kręgu do bieguna geomagnetycznego a nie magnetycznego, wyznaczanego przez czysty ziemski magnetyzm manifestujący się np. w ruchach igły kompasu.

Kamień to nie tylko magnetyzm, jest on wzięty z elementu gaja (od greckiego geo-) i dlatego jego bardziej holistycznym odpowiednikiem wyzwalającym w nim więcej energii w sposób bardziej komplementarny (aniżeli tylko siły magnetyczne) jest biegun geomagnetyczny.

Piezoelektryczność jest cenną wskazówką potwierdzającą niektóre aspekty tego fenomenu z naukowego punktu widzenia, jednak nie jest podejściem do końca adekwatnym, aby zbliżyć się całościowemu pojmowaniu tego fenomenu.

[4] 5-metoksy-N,N-dimetylotryptamina, to organiczny związek chemiczny z grupy tryptamin – silna i krótko działająca substancja psychoaktywna z grupy tzw. psychodelików.

[5] to jeden z najważniejszych i najlepiej zbadanych podtypów receptorów dla serotoniny (tzw. “hormonu szczęścia”). Odgrywają one kluczową rolę w regulacji nastroju, percepcji, poznania, procesów myślowych oraz plastyczności mózgu.

[6] to niezwykle unikalne białko obecne w komórkach ludzkiego organizmu. Chociaż z nazwy określa się go jako “receptor”, pod wieloma względami zachowuje się inaczej niż klasyczne receptory błonowe (jak np. receptory dopaminowe czy serotoninowe).

Receptor Sigma-1 odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu homeostazy (równowagi) komórkowej, zwłaszcza w neuronach. Chroni komórki nerwowe przed stresem oksydacyjnym, niedotlenieniem i przedwczesną śmiercią (apoptozą). Kontroluje przepływ wapnia z siateczki śródplazmatycznej do mitochondriów, co wpływa na produkcję energii komórkowej. Wpływ na plastczność mózgu.

[7] Porównaj w związku z tym mój artykuł Magia struktur subtelnych w kamiennym kręgu na mojej stronie internetowej: https://centrum-aletheia.fun/2026/06/25/magia-struktur-subtelnych-w-kamiennym-kregu/

[8] Pojęcie „machine elves” (pol. elfy maszynowe) to jeden z najbardziej kultowych i rozpoznawalnych motywów w kulturze psychodelicznej. Oznacza ono fascynujące, hiperrealistyczne, zgeometryzowane lub przekształcające się w nieskończoność byty/istoty, które ludzie często opisują podczas bardzo głębokich stanów przeżyciowych po przyjęciu DMT (N,N-dimetylotryptaminy). Głównym autorem, popularyzatorem i twórcą tej nazwy był Terence McKenna (1946–2000) – amerykański pisarz, etnobotanik, filozof i jeden z najbardziej wpływowych badaczy stanów świadomości.

[9] Mikrotubule w neuronach to mikroskopijne, rurkowate struktury białkowe, które wchodzą w skład cytoszkieletu (wewnętrznego “rusztowania”) komórek nerwowych. Można je porównać do szyn kolejowych i filarów konstrukcyjnych wewnątrz neuronu.

Główny cel i funkcje w neuronach:

  1. Transport wewnątrzkomórkowy (szyny kolejowe): Neurony to niezwykle długie komórki (akson może mieć nawet ponad metr długości). Mikrotubule służą jako trasa, po której specjalne białka transportowe (kinezyny i dyneiny) przewożą pęcherzyki z neuroprzekaźnikami, białka i mitochondria z ciała komórki do odległych zakończeń nerwowych i z powrotem.
  2. Utrzymanie kształtu i struktury (filary): Dają neuronowi sztywność mechaniczną i pozwalają zachować skomplikowany kształt aksonów oraz dendrytów.
  3. Neuroplastyczność i wzrost: Szybki montaż i demontaż mikrotubul umożliwia neuronom tworzenie nowych połączeń (synaps) oraz przebudowę istniejących sieci nerwowych.

Mikrotubule są również znane w kontekście kontrowersyjnej, lecz słynnej teorii świadomości Orch-OR (zaproponowanej przez fizyka Rogera Penrose’a i anestezjologa Stuarta Hameroffa). Według nich to właśnie wewnątrz mikrotubul w neuronach zachodzą procesy kwantowe, które mają odpowiadać za powstawanie ludzkiej świadomości (choć większość nurtu głównego neurobiologii podchodzi do tej hipotezy z dużą rezerwą).

[10] prawoskrętny wir działa jak naturalny porządkujący organizator. Przekazuje cząsteczkom energii szybkie, pozytywne “drgania” i wpływa bezpośrednio na to, jak układają się drobne cząstki w materii. Zamiast chaotycznego bałaganu, tworzy on uporządkowanie (tzw. ujemną entropię) – sprawia, że ładunki elektryczne zaczynają układać się w równych szeregach. W miejscach z takim promieniowaniem cząsteczki wody i minerałów ustawiają się w jednym kierunku (jak małe magnesy). Dzięki takiemu uporządkowaniu uwalnianie energii staje się znacznie łatwiejsze. Elektrony z powierzchni skał i kryształów nie napotykają oporu i mogą swobodnie “przeskakiwać” wprost do powietrza, tworząc służące naszemu zdrowiu jony ujemne.

[11] Moje badania i pomiary prowadzone dwa lata temu sprzętem technicznie zaawansowanym potwierdziły różnicę istniejącą w przestrzeni kręgu i pewnej odległości od kręgu, 50/100/150,, na korzyść tego, że w poprawnie zbudowanym kamiennym kręgu, różnica taka była zauważalna, gdy chodzi liczbę jonów ujemnych w przeliczeniu na 1cm3.

[12] Szyszynka jest unikalnym “laboratorium chemicznym”. Przekształca tryptofan w serotoninę, melatoninę i potencjalnie endogenne tryptaminy (jak DMT). Wszystkie te cząsteczki posiadają pierścienie aromatyczne, które działają jak chromofory – mają zdolność do pochłaniania, gromadzenia oraz re-emisji fotonów pod wpływem bodźców metabolicznych. W ciemności szyszynka gwałtownie zwiększa produkcję melatoniny. W tym kontekście pamiętać należy, że melatonina jest jednym z najsilniejszych znanych antyoksydantów – wygasza stres oksydacyjny, zmieniając częstotliwość i entropię uwalnianych w mózgu fotonów.

‘Produkcja’ fotonów przez szyszynkę może tworzyć coś w rodzaju świetlnego ekranu wyobraźni: Poczucie “widzenia światła” podczas zamknęcia oczu w trakcie głębokiej medytacji lub stymulacji szyszynki może być fizyczną percepcją własnych biofotonów generowanych właśnie w korze wzrokowej i tkance mózgowej.

O takim doświadczenia ‘widzenia światła’ podczas medytacji w kamiennym kręgu często mi donoszono podczas sesji odbywających u mnie w kręgu.

[13] Rupert Sheldrake (ur. 1942 r.) to brytyjski biolog, biochemik i pisarz, ukończył biologię i biochemie na Uniwersytecie w Cambridge oraz studiował historię i filozofię na Harvardzie. Pracował m.in. w Cambridge jako badacz biologii komórkowej oraz w Instytucie ICRISAT w Indiach jako fizjolog roślin.

Sławę i kontrowersje przyniosła mu opublikowana w 1981 roku teoria, według której natura posiada rodzaj zbiorowej pamięci (tzw. pola morficzne). Sugeruje ona, że kształty, zachowania i formy organizmów przenoszą się między osobnikami tego samego gatunku nie tylko przez geny, ale też przez bezprzewodowy “rezonans”.  Zasłynął także badaniami nad zjawiskami parapsychologicznymi (np. nad poczuciem bycia obserwowanym czy zdolnościami telepatycznymi zwierząt domowych) oraz krytyką dogmatyzmu w nowoczesnej nauce.

[14] Przełom w zastosowaniu nanostruktur kwarcu (szkła kwarcowego) w technologii kwantowej pamięci fotonowej nastąpił na Instytutcie Naukowym Weizmanna w Rechowot(Izrael, pod kierunkiem prof. Baraka Dayana w latach 2018–2021.

Odnośnie pamięci z naukowego punktu widzenia: Komputery kwantowe do przekazywania informacji potrzebują pojedynczych cząstek światła – fotonów. Wyzwaniem było „złapanie” fotonu i odczytanie/zapamiętanie jego stanu kwantowego bez niszczenia informacji. Izraelscy naukowcy użyli mikroskopijnych rezonatorów ze szkła kwarcowego połączonych z pojedynczymi atomami. Kwarcowy rezonator pozwala na chwilowe zatrzymanie i przekazanie stanu kwantowego fotonu do cząsteczki materii, działając jak ultraszybka, kwantowa pamięć podręczna.

Często pojęcie „pamięci w kwarcu” utożsamiane jest z technologią trwałego zapisu danych cyfrowych, w której dwutlenek krzemu służy jako wieczyste archiwum.

Technologię optycznego zapisu 5D opracował prof. Peter Kazansky na University of Southampton w 2013 roku.

Wnętrze czystego kwarcu modyfikowane jest za pomocą niezwykle krótkich impulsów światła laserowego. Laser wypala wewnątrz kwarcu nanostruktury (zmiany gęstości/współczynnika załamania światła). Wymiary te to: 3 współrzędne przestrzenne (X, Y, Z) oraz 2 parametry światła (kąt polaryzacji i natężenie) powstające w wyniku dwójłomności kwarcu.

Trwałość?: Zapisana w ten sposób informacja w strukturze kwarcu jest niemal niezniszczalna. Odporna na temperatury do 1000°C, impulsy elektromagnetyczne (EMP) oraz promieniowanie kosmiczne, a jej trwałość szacuje się na miliardy lat.