Przy samym projektowaniu umknęło mi to wtedy, jesienią 2021, aby się wsłuchać w duchowy przekaz tego kręgu. Ilekroć jednak łączyłem się z tym kręgiem z mojego kręgu, aby zbadać – co robię normalnie, gdy chodzi o tworzone przeze mnie kręgi – sprawdzając czystość energetyczną instalacji, pojawiała mi się wraz z tym kręgiem Anna i jedno słowo przebrzmiewało dosyć często: Wdzięczność.
Kilka razy wspominając to tu, to tam ten krąg, mówiłem po prostu „Krąg Anny’.
Wielokrotnie już o tym myślałem, że ten krąg powinien mieć swoje duchowe przesłanie, związane z jego kreacją, z jego i przeznaczeniem.
Ilekroć się za to zabierałem, przychodziła mi wizja Anny w tym kręgu i to jedno wspomniane słowo: ‘Wdzięczność’.
Rzadko spotykamy na naszej drodze życiowej takich ludzi jak Anna: Jest artystką, malarką, szamanką i terapeutyką, wiele w swym życiu przeszła, ale na jej twarzy, być może jako pierwszy wyraz wszystkiego, co możemy u niej odebrać, to radość życia, optymizm i … wdzięczność.
Jej marzeniem był kamienny krąg w pięknym ogrodzie ze starymi jabłoniami. Cudowne miejsce o każdej porze roku, a już najbardziej, gdy jabłonie kwitną lub owocują, i te jabłka tam pachną.
To marzenie się ziściło, w ogrodzie z owocowymi drzewami powstał miedzy 18 a 29 października 2021 kamienny krąg o średnicy 2 x 3,14m (628cm), posadowiony na pięknym, subtelnym i delikatnym miejscu mocy, na przecięciu się ziemskich meridianów z prawoskrętnym polem wirowym stanęła stela. Krąg ma 12 kamieni na okręgu i głaz centralny, który przez pewien czas był stelą w moim kamiennym kręgu na ulicy Przemiłej. Kamienie pochodzą z różnych miejscowości z okolicy kilkunastu kilometrów.
Siedząc, medytując w tym kręgu, razem z pomysłodawcą, emanuje to miejsce wdzięcznością.
Właśnie w związku z tym kręgiem przyszły mi na myśl i do serca słowa, które mogły by się stać treścią utworu mantrycznego, który by bardzo współbrzmiał z tym kręgiem:
Wszystko, co mam i kim jestem, napełnia mnie wdzięcznością
(Everything I hold and all that I am fills me with gratitude)
Wdzięczność to dla mnie pojęcie głęboko metafizyczne, jeden z kluczowych wektorów określających nas w naszej pra-postawie osadzenia w życiu, i bez właściwej korekty w tym aspekcie, nie jest możliwy żaden owocny postęp na ścieżce życia duchowego.
U podstaw większości ludzkiego cierpienia leży opór – wewnętrzna walka z tym, co jest, co było lub co może nadejść. Opór tworzy napięcie w ciele, blokady w przepływie energii i zamyka nas w reaktywnym wzorcu walki lub ucieczki (fight or flight).
Wdzięczność jest głębokim wypowiedzeniem słowa ‘Tak’ wobec rzeczywistości i życia. Nie oznacza to biernej rezygnacji, lecz pełną akceptację obecnego momentu.

Krąg Anny – Kamienny Krąg Wdzięczności jesienią po zakończeniu budowy w 2021
Wdzięczność okazuje się tu takim stanem świadomości, taką specyficzną częstotliwością emocjonalną, która działa na nas i w nas wprost alchemicznie, transformująco. Ego żywi się brakiem, poczuciem krzywdy i przeświadczeniem, że „powinno być inaczej”. Prawdziwa wdzięczność odbiera ego tę pożywkę, przenosząc punkt ciężkości z braku na obecność i pełnię.
Wdzięczność otwiera nas na kosmos i drugiego człowieka, znosi niejako iluzję i granicę separacji. Człowiek w stanie wdzięczności staje się elastyczny, niejako naczyniowy – zdolny do przyjmowania tego, co przynosi życie, bez natychmiastowego wartościowania na ‘dobre’ i ‘złe’. Gdy znika opór, procesy samoregulacji (duchowej, psychicznej, biologicznej i energetycznej) zachodzą bez wysiłku. W biologii odpowiada to przejściu układu nerwowego w stan przyzwoleń, regeneracji i bezpiecznej więzi. W duchowości – otwarciu się na łaskę i synchroniczność.
W tradycji zen dużo doświadczeń oświecenia zachodziło wtedy, gdy po latach długich, żmudnych ćwiczeń i utrapień życiowych, uczeń niemalże już rezygnował z osiągnięcia oświecenia kiedykolwiek, i wtedy ono właśnie następowało.
Przyglądając się głębiej, widzimy, jak wdzięczność stanowi fundament zarówno dla osobistej ewolucji, jak i dla skutecznej pracy szamańskiej czy psychoterapeutycznej.
W tradycjach uzdrawiania – zarówno rdzennych (szamańskich), jak i współczesnych (relacyjnych/terapeutycznych) – kluczową rolę gra tzw. ‘pole obecności uzdrowiciela’. Niedoświadczony terapeuta lub adept często podchodzi do drugiego człowieka z intencją: “Muszę cię naprawić, bo coś z tobą jest nie tak”. To ukryty brak wdzięczności wobec dotychczasowej drogi tego człowieka/klienta. Szaman lub dojrzały terapeuta patrzy na człowieka z wdzięcznością za jego dotychczasowe przetrwanie, za jego rany i za mądrość jego psycho-duchowej struktury. Widzi w nim całość, a nie jedynie defekt do usunięcia.
Dopiero gdy taka kluczowa osoba (szaman/terapeuta) nie ocenia, nie walczy i nie próbuje na siłę zmieniać stanu klienta, u tego drugiego pojawia się poczucie całkowitego bezpieczeństwa. W tym bezpiecznym polu “uzbrojenie” pacjenta może wreszcie opaść, a ukryte dotąd procesy samouleczenia zaczynają działać spontanicznie. Kiedy w tym bezpiecznym polu upada “uzbrojenie” klienta/pacjenta, wyzwala to w nim siły do zmiany i transformacji. Twarz zaczyna promieniować lekkością i radością, nie muszę już więcej trzymać i walczyć, mogę przyjąć, i tu pojawia się ta alchemiczna siła wdzięczności.
I nie chodzi tu tylko o taką wdzięczność warunkową, bo przydarzyło mi się coś miłego.
Istnieje właśnie wdzięczność jako pewien poziom stanu świadomości, taka wdzięczność bezwarunkowa: Jestem wdzięczny za samo istnienie, za możliwość doświadczania – zarówno światła, jak i cienia.
Właśnie taka wdzięczność bezwarunkowa, często dla mnie widoczna/odczuwalna u Anny, to ta szamańska alchemia, która pozwala przyjąć trudne doświadczenie, cień, ból czy kryzys nie jako karę, ale jako etap naszej ścieżki ku wzrastaniu (mądrość lekcji). To właśnie ta bezwarunkowa wdzięczność przekształca ‘ołowiany’ ciężar losu w ‘złoto’ dojrzałości psychicznej i duchowej.
Wdzięczność jest kluczem, ponieważ zmienia w naszym wnętrzu układ sił. Z pozycji ‘walki z losem’ przechodzimy do pozycji ‘współtworzenia z życiem’. Działa jak soczewka, która skupia rozproszoną dotąd energię i pozwala procesom uzdrowienia płynąć swobodnie – przez nas, dla nas i dla świata wokół.
Przechodząc do tej pozycji ‘współtworzenia z życiem’ nie sposób nie wspomnieć tu o kreatywnej, artystycznej pracy malarskiej Anny.
Kamienny krąg jako miejsce takiej alchemii może być tutaj ‘tylko’ pewnym małym klockiem w puzzle życia, ale jakże istotnym elementem transformacji tych sił duchowych, psychicznych i somatycznych.
Miejscem, gdzie rodzi się ta metafizyczna, głęboka postawa wdzięczności, miejscem, które taki wymiar życia, daleko poza piękny ogród starych jabłoni emanuje: w każde spontaniczne spotkanie na ulicy, w sytuację życiową. Dziwimy się i nie wiemy czasami czemu, ale ten człowiek jest taki wdzięczny, wdzięczność emanujący. Tak bardzo związany ten krąg z osobą Anny, jako Krąg Anny, stawał się dla mnie coraz bardziej Kamiennym Kręgiem Wdzięczności.
Ta postawa udziela się po prostu innym, którzy ‘tego człowieka’ (Annę), tę od tego kręgu spotykają, czy to w sesjach indywidualnych, grupowych, w warsztatach czy w jej pracach malarskich.
W tym kamiennym kręgu chce się po prostu przysiąść, tu jest po prostu jakoś dziwnie wdzięcznie.


