Kamienny krąg w Riedlhütte, Kamienny Krąg Jedności i Jednania, Bawaria Dolna

Krąg ten został zbudowany w dniach 26-29 marca 2025. Pod koniec listopada 2024 przeprowadzone zostało wstępne rozpoznanie terenu, teleradiestezyjne badanie geomantyczne, pod względem przydatności pod taką konstrukcję.  Ten kamienny krąg jest zbudowany z 12 głazów na okręgu i z jednej steli. Wszystkie kamienie zostały pozyskane od lokalnej firmy prowadzącej prace ziemno-budowlane. Średnica tego kręgu wynosi 12,56m i powstaje z wielokrotności liczby pi, liczby świętej geometrii (4 x 3, 14 (m)). Prawoskrętne pole wirowe wykazuje  współczynnik sprawności dochodzący do 99%. Stela tego kręgu została posadowiona na skrzyżowaniu dwóch dobrze odczuwalnych i namierzalnych pasm geomancyjnych/ziemskich meridianów. Pasmo geomancyjne Zachód-Wschód jest pasmem o szerokości 110 cm i emituje kolor radiestezyjny indygo w natężeniu 5,5 na 10. Pasmo Południe-Północ jest pasmem silniejszym (ok. 115 cm szerokości) emituje kolor radiestezyjny fioletowy w natężeniu 5,5 na 10. Miejsce przecięcia się tych pasm rezultuje kolorem radiestezyjnym białym (w natężeniu 5 na 10), z prawoskrętnym polem wirowym i tworzy przyrodzone miejsce mocy, które przed postawieniem steli osiągało wibracje przekraczające 40 tysięcy jednostek Bovisa.

Krąg został przebadany wahadłem uniwersalnym pod kątem emisji kolorów radiestezyjnych przy głazach wewnątrz kręgu. Na okręgu głazy prawidłowo emitują 12 kolorów radiestezyjnych i krąg ten w pełni nadaje się do profesjonalnej chromoterapii radiestezyjnej w kamiennym kręgu. Głazy emitują te kolory w natężeniu od 7. 0 do 8.8 na 10. Na poziomie eterycznym działanie kręgu przekracza promień 3,5 km, na poziomie astralnym 50 km. Na poziomie duchowym krąg nie ma granic swego oddziaływania. Wibracje przy głazie emitującym do środka kolor radiestezyjny szary oscylują dzisiaj w okolicach 170 jednostek Bovisa. Kolorem dominującym kręgu jest kolor radiestezyjny biały w natężeniu 9,2 na 10.

Określanie linii geomancyjnych, kreacja kręgu  

Kreatorem kręgu jest Jacek M Kwiatkowski, terapeuta, radiesteta i geomanta mieszkający w Sulistrowicach k. Ślęży.

Ten krąg został podpięty do kosmicznej siatki globalnej, a w momencie takiego procesu podpinania, kreowania miejsca na poziomie duchowym, ujawniło się duchowe przesłanie tego kręgu:

Jest to krąg Jedności i Jednania

Ten kamienny krąg szczególnie ma za zadanie wkomponowywać się ze swoją energią i siłą oddziaływania w ekosferę, pejzaż i historię Bawarii Wschodniej. Jego energia będzie stwarzać przestrzeń, w której procesy historyczne tych ziem, historie pokoleń będą się łączyły w jedną, bardziej zrozumiałą nić przewodnią. Krąg ten będzie pozwalał odczuwać w swej przestrzeni głębszy sens dziejów tych ziem, ich głębsze, duchowe i mistyczne rozumienie.

Taka w odczuwaniu, pojmowaniu i zrozumieniu doświadczana jedność nie jest statycznym, raz na zawsze uchwyconym stanem ale dynamicznym procesem jednania: Procesem obejmującym nie tylko historyczne i obecne wydarzenia społeczności, ale przede wszystkich egzystencję pojedynczego człowieka w tu  teraz.

Jednanie, to otwieranie się przed nami przestrzeni postrzegania i doświadczania nas samych i wszystkiego wokół nas jako rzeczywistości niedualnej. Nasze życiowe wewnętrzne sprzeczności na wyższym poziomie postrzegania okazują się jako mniej (albo nie-) istotne i przejściowe, i nie mają wymiaru absolutnego. My wchodzimy w taką postawę, że stajemy się zdolni jednać nas samych w naszej najgłębszej ludzkiej i boskiej istocie.

Pomocnicy, którzy bacznie obserwowali moją pracę 

Jednamy siebie po ciężkim dniu, kiedy dochodzimy do swej głębszej, jedności, fizycznie i duchowo.

Rezultatem takiego jednania chce być wciąż odnawiany w nas obraz takich, jacy byliśmy myślani i postrzegani w czasoprzestrzeni przed naszym poczęciem: w Pełni Piękna i Rozkwitu.

Geometrycznie krąg nie ma ani początku ani końca. Wchodząc do kręgu, wchodzimy w rzeczywistość nieskończoną, absolutną. W takie wibracje,  w przestrzeni tego kręgu, chce być wciągnięta też i nasza percepcja. Takie wibracje ma też ten krąg na poziomie duchowym: Nieskończoność i Nie-Dualność. Wchodząc do kręgu, wchodzimy do przestrzeni nas jednającej na nowo z nami samymi, z otaczającą przyrodą i ze Źródłem Wszystkiego co istnieje. Każdy pobyt w tym kręgu będzie nam ułatwiał w takie przestrzenie wchodzić, na nie otwierać, aby odkryć na nowo siebie, aby jednać i być bardziej sobą.

Ten piękny kamienny krąg w Riedelhütte w Dolnej Bavarii,  Kamienny Krąg Jedności i Jednania łączę właśnie ze słowami Mistrza Eckharta, pozwalając je sobie snuć dalej przy mantrycznych dźwiękach średniowiecznych instrumentów.

Mantra: daz ist eyn ouge, und eyn sehen und eyn minnen

Aby lepiej zrozumieć słowa tej mantry, musi być jasno naprzód postawione, z kim mamy do czynienia, kto te słowa wypowiada. Mistrz Eckhart to szczyty Himalajów Europejskiej mistyki, i to nie tej reprezentowanej przez kościół, ale tej przez kościół represjonowanej i marginalizowanej. To właśnie za takie słowa jak te znalazł się Mistrz Eckhart na liście osób podejrzanych o herezję, i najprawdopodobniej zostałby skazany, ewentualnie spalony na stosie, gdyby zarzucanych mu tez nie odwołał.

Krąg w dniu ukończenia budowy 

Mistrz Eckhart został jednak wcześniej najprawdopodobniej otruty podczas swojej powrotnej podroży z Soboru w Awinionie, i w ten sposób mógł Zakon Dominikanów – który w tym czasie był siłą napędową kościelnej Inkwizycji, i musiałby w tym przypadku sądzić swego własnego członka zakonu, a tym bardziej wówczas jednego z najznakomitszych teologów – uniknąć pewnej kompromitacji. Wiadome jest, że po powrocie do Kolonii czekałyby na niego przesłuchania, tortury i ewentualnie śmierć, co by nie do końca było na rękę zakonowi Dominikanów i strukturom kościelnym. Źródła historyczne powtarzają tylko zdawkowo, że mistrz Eckhart umiera podczas podróży z Awinionu do Kolonii (rok 1328). Nie mamy tu więc do czynienia z  mistykiem jakimi byli np. Teresa z Avila czy Jan od Krzyża, których nauki zostały w pełni zaaprobowane przez kościół i oni sami zostali ogłoszeni Doktorami Kościoła (doctor ecclesiae to nie jest tytuł naukowy, ale to wyjątkowe, najwyższe wyróżnienie naukowo-duchowe przyznawane przez Kościół katolicki tylko osobie uznanej za świętą, której spuścizna oraz nauczanie wywarły przełomowy i trwały wpływ na zrozumienie chrześcijańskiej doktryny, teologii, filozofii lub mistyki).

Gdyby to właśnie Mistrz Eckhart był postacią normatywną kościelnej teologii i mistyki, nie stałby być może obecnie kościół w tak duchowo upadłym stanie, ale stawiałby bardziej na transformację człowieka i jego rozwój duchowy, aniżeli na to, jak to było przez wieki i jest ciągle dzisiaj, na pielęgnowanie prostej, czasami wręcz infantylnej duchowości dla mas.

Mistrz Eckhart jest postacią przełomową, geniuszem, do którego kazań dzisiaj chętnie sięgają uczniowie i mistrzowie ścieżki np. zen, bo to w jego wypowiedziach, jasno jak u nikogo innego w europejskiej mistyce chrześcijańskiej, znajdują wizje interpretacji chrześcijaństwa, w których przezwyciężony jest ten dualizm np. w mistycznej percepcji człowieka i Boga – , i modlitwa nie jest dialogiem człowieka z Bogiem, ale bardziej ekspresją Boga w człowieku, gdzie nie ma już dwóch, ale Jedno.

Mistrz Eckhart, używając jego słów, nie był tylko elokwentnym mistrzem słowa (Rede-Meister), ale tym, który kroczył ścieżką duchową i mówił o doświadczeniu i z własnego doświadczenia (Lebe-Meister).

Zbiór jego kazań przekazanych w oryginalnym brzmieniu w języku niemieckim średniowiecznym, jest piękną i potężną kopalnią wiedzy także i dzisiaj.

(Z powyższego powinno tu być jasne, że nie jest tu mowa o współczesnym pisarzu i mówcy na obszarze duchowości, jakim jest Eckhart Tolle, ale mowa tu o postaci, która żyła siedem wieków wcześniej. Piszę to, ponieważ wspominając często o Mistrzu Eckharcie, doświadczałem tego, że także osoby już trochę zagłębione w pewną literaturę z obszaru duchowości, myślały, że mówię o pisarzu Eckharcie Tolle, nie wiedząc nawet, że ktoś taki, o tym Imieniu Mistrz Eckhart żył siedem wieków wcześniej).

Tekst powyższej mantry wraca do kazania 12 Mistrza Eckarta.

W mistycznej, interreligijnej  tradycji non-duality (advaita) doświadczenie, że oko Boga i człowieka, to jedno i to samo oko, że jest to jedna i ta sama percepcja, należy niejako do kanonu doświadczeń na ścieżce rozwoju duchowego.

W mantrze tej użyty został dziś kompletnie nieznany termin ‘minnen’, od Minne. Wyrażenie to wywodzi się z niemieckiej mistyki (szczególnie tzw. mistyki kobiecej – Frauenmystik oraz mistyki nadreńskiej), w której ten termin poczatkowo oznaczający miłość międzyludzką, występujący w wielu pieśniach dworskich i ludowych, w mistyce nadreńskiej ‘die Minne’ przestaje być metaforą miłości ludzkiej, a staje się samą naturą Boga i siłą sprawczą Bytu. Szczególne rozwinięcie tego wyrażenia przysługuje wspaniałej Mechthild z Magdeburga (autorki Das fließende Licht der Gottheit – Płynące światło Bóstwa).

U Mistrza Eckharta Minne nabiera charakteru wysoce filozoficzno-ontologicznego.

To jest miłość bezwarunkowa, bezintersowona (Minne âne warumbe – minne ohne Warum – miłość bez przyczyny i pytania dlaczego). Prawdziwa (true) Minne nie kocha Boga dla nagrody, (nawet dla) zbawienia czy pocieszenia. Jest czystym dawaniem siebie – kocha po prostu dlatego, że kocha (tak jak róża kwitnie bez pytania „dlaczego” –  sunder warumbe).

U Eckharta w stanie Minne znika podział na podmiot i przedmiot. Dusza i Bóg stają się jednym strumieniem. Eckhart pisał, że oko, którym ja widzę Boga, jest tym samym okiem, którym Bóg widzi mnie. Minne to akt tej wspólnej percepcji i istnienia.

Tłumaczenie brzmiałoby: Tu jest jedno oko, tu jest jedno postrzeganie i jedno Kochanie. (w którym znika różnica i dualizm kochania i bycia kochanym)

W tym kontekście serdecznie wspominam jednego człowieka, dr. Eckarda Wolza-Gottwalda – wtedy docenta na Wyższej Szkole Filozoficzno-Teologicznej w Münster w Westfalii –  wspaniałego znawcy Mistrza Eckharta, u którego mogłem się w latach 2001-2003 na nowo zagłębiać w pisma tego Wielkiego Mistyka z Erfurtu.