Z wielkim prawdopodobieństwem nigdy nie istniała tam pełna konstrukcja kamiennego kręgu w naszym wyobrażeniu, a co najwyżej rytualny i kultyczny półokrąg. Było to miejsce, w którym – po założeniu tego ośrodka około 30 000 lat temu – odprawiano rytuały transformacyjne. Chodziło tu o istoty, które nie inkarnowały się jeszcze tak głęboko jak my dzisiaj w tę gęstość materii. Dzięki temu większość kamieni na wzgórzu – pochodzących z najbliższej okolicy tuż przy wzgórzu, a niektórych dokładnie z tego wzgórza – mogła zostać przetransportowana w górę za pomocą siły duchowej (mentalnej).
Po kilku tysiącleciach miejsce to z nieznanych mi przyczyn zostało porzucone i z upływem czasu popadło w ruinę, gdyż przestało być użytkowane.
Około 6000 roku p.n.e. (przed naszą erą) grupa tutejszych, bardziej prymitywnych istot z naszej gęstości materialnej zaczęła ponownie wykorzystywać to miejsce – jednak w zupełnie innym duchu niż pierwotna idea jego powstania. Miejsce to służyło co najwyżej jako ołtarz ofiarny, przy czym nie jest wykluczone, że w owym okresie składano tam w ofierze również pojmanych członków innych plemion.
Po okresie użytkowania trwającym około 1000–1500 lat miejsce ponownie opuszczono i do około 200 roku p.n.e. leżało ono odłogiem. Opuszczone i częściowo zniszczone, zaczęło być znów wykorzystywane przez okoliczne plemiona – prawdopodobnie również Gotów – w ciągu 3–4 wieków, po uprzedniej częściowej odbudowie na własne potrzeby. Stanowiło to jednak kolejny krok oddalający od pierwotnej idei tego miejsca.

Gdy plemiona opuściły to miejsce, w mniejszym zakresie korzystali z niego lokalni uzdrowiciele i uzdrowicielki oraz kapłani i kapłanki do swoich rytuałów. Jeszcze przed rokiem 1000 n.e. ośrodek ten został ostatecznie zniszczony w ramach chrystianizacji.
W ostatnich stuleciach – jak i w ostatnich latach – daje się to odczuć, że na miejscu tym można doświadczyć szczególnego rodzaju energii żeńskiej (pierwiastka żeńskiego). Może to wynikać zarówno z samego faktu idei założenia tego miejsca, jak i z rytuałów odprawianych tu w ostatnich latach.
Na wzgórzu krzyżują się co najmniej trzy ponadprzeciętnie silne i intensywne meridiany ziemskie (Ley Lines / pasma geomancyjne globalnej sieci makro):
Meridian ziemski południe–północ wykazuje radiestezyjny kolor biały o intensywności 8,5 na 10.
Meridian ziemski zachód–wschód wykazuje radiestezyjny kolor ultrafiolet o intensywności 7,5 na 10. Oba meridiane mają szerokość około 1,5 metra.
Przebiega tu jeszcze jeden, diagonalny meridian ziemski, biegnący z kierunku południowo-wschodniego na północny zachód (kolor fioletowy, intensywność 7 na 10), który krzyżuje się z dwoma pozostałymi dokładnie w tym miejscu.
Na skrzyżowaniu tych meridianów ziemskich powstaje przestrzeń z wirem energetycznym o prawoskrętnej rotacji. Daje to w tym centralnym punkcie miejsce mocy o radiestezyjnym kolorze białym i intensywności 9,0 na 10, co może odpowiadać wibracjom na poziomie około 85 000 jednostek Bovisa.
Jest to przepiękne, potężne i naturalne miejsce energii, które podczas medytacji może wspaniale zabrać nas na podróż w nasze wewnętrzne przestrzenie. W tym sensie miejsce to również dzisiaj pozostaje portalem służącym do wchodzenia w wyższe, duchowe stany świadomości i otwierania się na nie. Będzie to też miejsce, w którym np. woda pozostawiona w butelce lub innym pojemniku na 1–2 godziny uzyska wysoką, prozdrowotną wibrację. Nie zapominajmy, że my również w przeważającej części składamy się z wody, co będzie miało na nas bardzo pozytywny, sprzyjający prozdrowotny wpływ. Miejsce to solidnie naładuje czasem rozładowujące się akumulatory naszej biowitalności.
Mieszkańcom okolicy oraz osobom odwiedzającym Düsseldorf gorąco polecam przybyć tu choć raz i spędzić kilka chwil w ciszy natury na tym wzgórzu. Około 15-minutowy spacer z pewnością jest tego bardzo wart.
Pinezka z lokalizacją tego miejsca: https://maps.app.goo.gl/2yCuqjiaSpASZ71R9


