Czy umiejscawiać kręgi pod ziemią?

Ten eksperyment pociągał mnie – jakkolwiek wymagał sporego nakładu sił, czasu i pracy –  to jednak aż z dwóch powodów.

Pierwszym jest samo niejako przyrodzone środowisko kamienia, ziemia. Ziemia, z greckiego ‘ge’, od czego nazwę bierze geologia i inne nauki, to przepotężna energia w niej tkwiąca, jak i przepływ tej energii umożliwiająca.

Badanie geologów skorupy ziemskiej, to badanie też jej skamielin, kamieni wędrujących do góry powodowanym przez warunki atmosferyczne ale i przez inne przyczyny.

Kamienie pojawiają się na polach w miejscach, gdzie ich dotąd niby nie było. Tak wielokrotnie słyszałem od rolników, jak to się zdarza przy orce. Pole było już wielokrotnie orane, jest to w centymetrach mniej więcej ciągle ta sama głębokość. Dziś potężnymi ciągnikami są traktowane pola, rolnik orze jak dotychczas, a tu słychać nagle ‘trach’, ‘poszedł lemiesz’ pługa.

Trudno na lata takie kamienie oznaczać na polu chorągiewkami. Wykopuje się je z ziemi, ciągnie gdzieś na miedzę, pod las, na pewnego rodzaju nieużytek, gdzie ‘nie będą przeszkadzać’ w pracach polowych.

Podobnie spore ilości kamieni pojawiają się w kopalniach piasku, żwiru czy podczas budowy większych obiektów, gdzie często trzeba się najpierw zagłębić w ziemię. One tam w ziemi były niejako w swoim środowisku naturalnym.

Ziemia jest czymś żywym, jest też przewodnikiem potężnych energii kosmicznych, i przesyłanych z bieguna do bieguna, niczym jak potężna bateria.

Właśnie na tej zasadzie -opierając się na działaniu tychże fal[1] – skonstruował niemiecki naukowiec Hartmut Müller pierwszy G-COM telefon, który przesył sygnału opierający się na działaniu fal geomagnetycznych. Te fale w odróżnieniu od fal magnetycznych, biegną też po powierzchni ziemi, ale i !!! bez najmniejszych przeszkód przez ziemię i skorupę ziemska. Z jednej strony te fale już tu są, ich nie trzeba generować, nie potrzeba żadnych nadajników, żadnych anten wzmacniających i nie ma przez to żadnego smogu elektromagnetycznego!!! Ten wynalazek był pewnego rodzaju kontynuacją badań nad energią skalarną.

Potrzebna była tylko technologia, aby się w pasmo takiej wibracji i w przesył tych wibracji podpiąć.

Gdy chodzi o kamienne kręgi, to trzeba na marginesie zauważyć, że energia w tradycyjnym postrzeganiu rozumiana była jako przepływająca fala. Energia skalarna, i to właśnie z nią mamy do czynienia w kamiennym kręgu, rozprzestrzenia się jednorodnie niejako w postaci kręgów energetycznych.

Powstaje tu oczywiście pytanie: jaki związek istnieje między neoenergią mierzoną przez radiestetów a energią skalarną, którą zajęła się nowoczesna fizyka.

Także tej formy energii, energii skalarnej nie można rzekomo zmierzyć przy pomocy dzisiaj nam dostępnych mierników częstotliwości. Uchodzi ona za energię statyczną, nieruchomą, rozprzestrzeniającą się właśnie w formie kręgów i zdolną do przenoszenia informacji[2]. I co może najciekawsze przy tego rodzaju energii, że wraz z czasem i z odległością nie ulega ona rozkładowi!!! Ona przenosi w sobie informacje, jakby była czymś żywym!!!

Że kamienie są czymś żywym, że są nośnikami informacji, i pewnej świadomości, i że te informacje wibrują, są obecne wokół nich, nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości.

Chodzi tu wiec o to, czy ta obecna, generująca się jak w bateriach (kamieniach) energia, przekazywana między kamieniami i obecna w przestrzeni, będzie silniej obecna i doświadczalna gdy kamienie, konstrukcja kamiennego kręgu zostanie zakopana w ziemi?

Pewnym motywem było też przetestowanie pomysłu pewnego bioenergoterapeuty, który buduje i uczy w taki sposób innych budować kręgi, zakopując kamienie w ziemi. Ten eksperyment pod tym względem to niejako jak pokerze to przysłowiowe ‘sprawdzam’.

Chciałem to wiedzieć, czy taka metoda budowania kamiennych kręgów wzmocni poniekąd energetykę kręgu, gdy właśnie głazy są zakopane w ziemi.

Jeden z takich kręgów miałem okazje poznać i do pewnego stopnia zbadać u znajomego w okolicach Pruszkowa, inne tak budowane kręgi badałem teleradiestezyjnie.

Pod tym względem przystąpiłem do eksperymentu z pewnym mieszanym uczuciem, gotowy na to, że będę ewentualnie musiał moje wszystkie głazy zakopać, jeśli jest to ta ścieżka, że głazy i krąg w taki sposób rozwijają więcej energii.

Do badania obydwu wariantów budowy kręgu podszedłem wg moich wcześniej tu publikowanych kryteriów, dokonawszy wielokrotnych, dokładnych badań na kręgu nie zakopanym i potem tychże samych badań na kręgu w ziemi już zakopanym.

To przedsięwzięcie w daleko idącym stopniu spełniało warunki eksperymentu, bo użyte do niego zostały te same głazy i to samo podłoże, ten sam rozstaw głazów i ta sama średnica kręgu.

Obydwa kręgi (nr 1- krąg nie zakopany w ziemi i nr 2- krąg zakopany w ziemi) wykazały tak samo prawoskrętne pole wirowe.

Testowane w eksperymencie dwa kręgi, obydwa miały średnicę 444cm. Użyte zostały głazy polne, wszystkie o wadze od 30 do 60kg. W obydwu przypadkach kolorem czerwonym oznaczony został głaz północny.

Współczynnik Wirowy (WW), czyli w procentach mierzona skuteczność wiru prawoskrętnego pokazała jednak pierwszą dużą różnicę.

Podczas gdy krąg nr 1 oscylował w wartościach 97,5% WW, to krąg nr 2 z  ledwością osiągał 75% skuteczności. Nie mogłem w to uwierzyć, pomiary wykonywałem możliwie oczywiście bez jakiejkolwiek sugestii, kilkukrotnie, i byłem zaskoczony tak wielką różnicą. Była ona oczywiście odczuwalna też na aurze. Tak, to zaledwie ¾ sprawności mocy kręgu nie zakopanego w ziemi.

Wszystkie dalsze pomiary potwierdziły prawie podobne parametry.

Dominujący kolor kręgu zakopanego to była ciągle biel, przy natężeniu 3/10, mierzona na wysokości ok 110cm od ziemi, na środku dystansu miedzy stelą a głazami na okręgu, gdy krąg nie zakopany emitował swój kolor dominujący, biel na poziomie 6/10.

Przypominam, że ta konstrukcja ustawiona została na bardzo mocnym paśmie energetycznym, na linii pd-pn mojego kręgu głównego, i osiągane tu wibracje w tym małym kręgu mogą być z tego powodu wyższe, ale były tak samo wyższe dla obydwu przypadków tego eksperymentu.

Średnie wibracje kręgu nr 1 w jednostkach Bovisa, to ok. 1,65mln jednostek Bovisa, w przypadku kręgu nr 2 ok 800tys.

Podobnie się miały pomiary przy steli, nad stelą, i co najciekawsze, pomiar wibracji, ich intensywności przy głazie południowym, gdzie emitowany jest kolor radiestezyjny szary, mierzony w różnym oddaleniu i na różnych wysokościach, potwierdził pewien powtarzalny fenomen.

Słabszy energetycznie krąg emituje wyższe wartości koloru szarego, i tak było w przypadku kręgu nr 2 – 30cm od głazu na wysokości 30cm – gdy ten emitował neoenergię ok 2000 JB,  szary w natężeniu  3/10 to w przypadku kręgu nie zakopanego było to w natężeniu 6/10 i wibracje schodziły do całkiem pokaźnych wartości ok. 800 Bovisów.

Wniosków wyciągniętych z tego eksperymentu na dzień dzisiejszy może być już kilka. Jakkolwiek ta energia emitowana przez kamienie ma się całkiem dobrze także w ziemi, osiąga wyższe parametry rezonansu między głazami w wolnej, powietrznej przestrzeni. Kamieniowi przestrzeń powietrzna jako środowisko nie jest obca. Prawdopodobnie jest to związane z rezonansem w powstałej konsrukcji kręgu, że kamienie w powietrzu jednak lepiej ‘się między sobą dogadują’ i powstaje silniejsza i jaśniejsza przestrzeń neoenergii o wyższym natężeniu bieli.

Ten eksperyment stawia oczywiście kilka jeszcze  nowych pytań. Jedno jest pewne, że mojego kręgu pod ziemię zakopywać nie ma potrzeby, jak i wielu przeze mnie budowanych kręgów.

Jest coś w tym na rzeczy, i pewnie budowniczym w Odrach było to znane, dlaczego kręgów nie ukryli pod ziemią.

No i oczywiście …jakże by to było, tak wspaniałe coś dla oka, kamienie pięknie mieniące się swoimi barwami i kształtami w słońcu, i tym wszystkim czym one do nas chcą przemówić, ukrywać przed naszym okiem? Walor estetyczny kręgu, jak krąg ostatecznie wygląda, gdy taki buduję, wcale nie był mi nigdy taki nic nie znaczący. W końcu jest to coś, na co patrzę za każdym razem, gdy wychodzę z domu. Zawsze będzie kamienny krąg piękną ozdobą każdego ogrodu, a przy tym okazuje się, że to w taki sposób budowany krąg, rozwija przy tym swoją optymalną moc.

 

[1] Chodzi tu przede wszystkim o fale i pole skalarne. Na istnienie energii skalarnej wskazał w naszych czasach nowożytnych, w 19 wieku, szkocki fizyk James Clark Maxwell. Odkrycie Maxwella miało duży wpływ na rozwój fizyki kwantowej, i na późniejsze sformułowanie Teorii Względności przez Einsteina. Samo jednak udowodnienie istnienia energii skalarnej zostało dokonane sporo lat później, dopiero przez Nikolę Teslę. Zarówno Tesla jak i Einstein prowadzili badania nad bezprzewodowym przesyłem energii.

[2] Sam wynalazek Hartmuta Müllera oparł się na badaniach bułgarskiego fizyka, naukowca Stefana Marinova, który poświęcił w dosłownym i w przenośnym tego słowa znaczeniu, badaniu tego obszaru, swoje życie. Aby zablokować badania nad tym obszarem prowadzone, Marinov został zamordowany, upozorowano to jako rzekome samobójstwo, skok z Biblioteki Uniwersyteckiej w Grazu. Jak temat jest ważny, oczywiście z punktu widzenia ekonomii i otwartego dostępu do nowych technologii pokazują dalsze dzieje, losy samego wynalazcy tego tzw. bio-telefonu, Hartmuta Müllera. Hartmut Müller po sformułowaniu mu sztucznych zarzutów, i wystosowaniu za nim przez Interpol listu gończego, został aresztowany w Brazylii, przebywał tam przez lata w więzieniu, i nie jest pewne, czy dziś jeszcze żyje.